Małopolscy handlarze śmiercią trafią pod sąd

Redakcja
W takich porcjach sprzedawano "dragi" Fot. Archiwum KW Policji
W takich porcjach sprzedawano "dragi" Fot. Archiwum KW Policji
Gang, kierowany przez 29-letniego krakowianina, miał wprowadzić na rynek amfetaminę, ecstasy, marihuanę i kokainę warte ok. 21 mln zł. Wczoraj krakowska Prokuratura Apelacyjna oskarżyła o to 14 osób.

W takich porcjach sprzedawano "dragi" Fot. Archiwum KW Policji

PRZESTĘPCZOŚĆ. Prokuratura oskarża 14 osób z narkotykowego gangu Daniela U.

- Trzy osoby zostały oskarżone o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, pozostałych jedenaście będzie odpowiadać za rozprowadzanie narkotyków. Zarzuty dotyczą przemytu do Polski z Holandii ponad 5 mln tabletek ecstasy, 11 kg kokainy, 100 kg marihuany i 120 kg amfetaminy o łącznej czarnorynkowej wartości blisko 21 mln zł - mówi prok. Piotr Kosmaty z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.

To już drugi akt oskarżenia w tej sprawie. Poprzedni, skierowany do sądu jesienią ub. roku, obejmował 10 osób, w tym szefa gangu, 29-letniego Daniela U., znanego w półświatku pod różnymi pseudonimami: "Hektor", "Pornos", "Kompresor" albo "Leszek".

- Trzymał swoich ludzi silną ręką. Skrupulatnie rozliczał dilerów ze sprzedaży i egzekwował pieniądze. Nie było litości - jeżeli np. któryś z handlarzy wpadł z "towarem", to i tak musiał zwrócić pieniądze za przejęte przez policję narkotyki - mówią o nim policjanci.

Prokuratorskie zarzuty dotyczą półtorarocznej działalności gangu (od lutego 2007 do lipca 2009 r.). Zdaniem śledczych w tym czasie gang Daniela U. trząsł narkotykowym rynkiem w Małopolsce. Kasował konkurencję cenami. Przy hurtowym obrocie stać go było na to, by obniżać je nawet o połowę. I tak np. za tabletkę ecstasy liczono dilerom 1,5 zł, choć na rynku kosztowała ona 3 zł. Głównym rynkiem zbytu narkotyków były Kraków i Tarnów, ale sprzedawano je również grupom przestępczym z Wrocławia i Sosnowca. Później poprzez sieć dilerów trafiały m.in. do klubów i dyskotek, ale także na indywidualne zamówienia. Nadwyżki wywożono do Austrii.

Narkotyki kupowano w hurtowych ilościach w Holandii. Zajmowali się tym rezydenci grupy, do których po odbiór zgłaszali się kurierzy.

- W grupie panował ścisły podział ról. Jedni nawiązywali kontakty z dostawcami, inni kupowali tam samochody i montowali w nich skrytki służące do przemytu. Jeszcze inni, w kilku krakowskich mieszkaniach, porcjowali narkotyki na działki dilerskie i kierowali je do sprzedaży - mówi prok. Piotr Kosmaty.

Kurierzy kursowali po kilka razy w miesiącu. Przystawali do gangu skuszeni wizją zarobienia dużych pieniędzy, ale czasami kończyło się to dla nich źle. Tak było w przypadku 60-letniego mężczyzny, który trafił do niemieckiego więzienia po wpadce z kilkoma kilogramami marihuany.

Początkiem końca gangu okazała się wpadka w 2009 r. kurierów z ponad 100 tys. tabletek ecstasy o wartości ok. miliona złotych. Część z nich zawierała GHB, główny składnik tzw. tabletek gwałtu. Wkrótce potem policjanci z CBŚ zatrzymali kilkanaście osób, m.in. trzon grupy tarnowskiej i kilku krakowskich dilerów. W czasie kolejnych obław CBŚ przechwytywało kolejne, hurtowe ilości narkotyków. W końcu wpadł szef grupy.

Większość oskarżonych wczoraj mężczyzn to mieszkańcy Krakowa i okolic, w wieku od 26 do 60 lat. Niektórzy byli już w przeszłości karani.

Siedmiu przyznało się do winy i złożyło wnioski o dobrowolne poddanie się karze. Wynegocjowane z prokuraturą wyroki opiewają na kilka lat więzienia - w zawieszeniu lub bezwzględnie do odsiadki. Te wnioski trafiły do sądu razem z aktem oskarżenia.
Nie udało się natomiast ustalić, gdzie ulokowano miliony z narkotykowego biznesu. - Prawdopodobnie zyski poszły na rozkręcenie kolejnego przestępczego interesu. W trakcie śledztwa nie ujawniliśmy jakichś wielkich fortun u podejrzanych - przyznaje prok. Kosmaty.

Po wpadce gangu na narkotykowym rynku Krakowa powstała luka. Ale nie utrzymała się długo. Na początku tego miesiąca policja przechwyciła w Krakowie narkotyki (warte 250 tys. zł) znów przemycone z Holandii. Magazyn gangu mieścił się w dwóch mieszkaniach - na Białym Prądniku. Znaleziono tam ponad 11 kg marihuany, kilkadziesiąt gramów kokainy i amfetaminy oraz tabletki ecstasy. Większość narkotyków nie została nawet jeszcze rozpakowana po przywozie z Holandii.

- Gang był zorganizowany w sposób typowy dla przestępczości narkotykowej: część członków grupy zajmowała się przemytem, zadaniem innych było konfekcjonowanie i przygotowanie narkotyków do sprzedaży, a z kolei dilerzy wprowadzali je do obrotu w dyskotekach i pubach - mówi Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji.

Ten rynek nie znosi próżni. - Jak ktoś nie handluje tydzień, dwa, to wypada z rynku. Zaraz zajmują jego terytorium kolejni. Narkotykowy rynek w Krakowie w ostatnich latach niewiele się zmienił. Na jakiś czas młodzież przerzuciła się na dopalacze, ale zdążyła już powrócić moda na marihuanę i amfetaminę. Zamówienia realizowane są głównie na telefon. Diler dowozi towar niemal pod dom klienta - przyznają policjanci sekcji antynarkotykowej krakowskiej Komendy Miejskiej.

Problemów z zakupem nie mają nawet obcokrajowcy, którzy przyjeżdżają pod Wawel tylko na weekend i nikogo tutaj nie znają. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zaoferuje "dragi": w hostelu, pubie, na dyskotece.

EWA KOPCIK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie