Małopolska. Pogotowie ratunkowe już nie daje rady. Do pacjentów jeździ więc... straż pożarna

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
Marcin Banasik
Marcin Banasik
Z powodu alarmującego wzrostu zakażeń koronawirusem zaczyna brakować wolnych karetek, które dojeżdżają do "niecovidowych" zdarzeń. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Trzecia fala koronawirusa uderza coraz mocniej w Małopolskę. Lawinowo rosnąca liczba zakażeń, topniejące miejscach w szpitalach, a także coraz mniej wolnych respiratorów – to problemy z którymi musi się mierzyć służba zdrowia. Przyrost zachorowań na COVID-19 obnaża braki personelu, ale także sprzętu. Zamiast karetek pogotowia ratunkowego coraz częściej do pacjentów niecovidowych wysyłany jest bowiem ciężki wóz bojowy ze strażakami w pełnym rynsztunku. Do osób, które uległy wypadkom lub nagłemu pogorszeniu zdrowia, niedokrojenie w ostatnich dniach w województwie był wysyłany także ratowniczy śmigłowiec.

FLESZ - Długi COVID-19. Lista objawów

Sytuacja z którą mamy aktualnie do czynienia to powtórka scenariusza z czasu drugiej fali pandemii COVID-19, kiedy do chorych zamiast ambulansów wysyłano inne służby, takie jak straż pożarną czy śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Dzieje się tak, bo nie tylko rośnie liczba zgłoszeń, ale znacznie wydłuża się czas oczekiwania do przyjęcia w szpitalu. Zdarza się też, że karetki pogotowia muszą jeździć do placówek znacznie oddalonych od miejsca wezwania, bo tylko tam są szpitale z wolnymi miejscami. Do tego dochodzi konieczna dezynfekcja pojazdu.

I tak np. we wtorek pogotowie zostało zaalarmowane na ul. Stawową w Krakowie do nagłego zatrzymania krążenia. Z powodu braku karetki do pacjenta wysłano helikopter. Pomimo starań ratowników niestety życia mężczyzny nie udało się uratować.

Również tego samego dnia w domu jednorodzinnym w Kętach (pow. oświęcimski) zapaliła się lodówka. Ranna została jedna osoba. Z braku wolnej karetki na pomoc również wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał poszkodowanego do szpitala.

Z kolei do chorego 80-letniego mężczyzny z Roczyn (pow. wadowicki) wysłana została jednostka ratownicza straży pożarnej. Przez prawie godzinę strażacy prowadzili reanimację mężczyzny, oczekując na przyjazd pogotowia ratunkowego. Mężczyzna został ostatecznie przejęty przez ratowników medycznych, ale jego życia nie udało się uratować.

Do podobnych sytuacji dochodzi coraz częściej. Karetki na razie jeszcze nie stoją pod szpitalami, czekając wiele godzin na przyjęcie pacjentów, ale w Krakowie zdarzały się już sytuacje, że chorzy byli odsyłani, bo miejsc w szpitalach nie było.

Tylko od 10 do 15 marca Zespoły Ratownictwa Medycznego stacjonujące na terenie Krakowa zrealizowały 925 wyjazdów, co daje 185 zleceń na dobę. Średnio na jeden ZRM stacjonujący na terenie Krakowa było 8 wyjazdów na dobę.
- W chwili obecnej nie odnotowuje się problemów z przekazaniem pacjentów, choć oczywiście zakres pracy ZRM-ów jest wyższy niż we wcześniejszym okresie, gdy zakażeń było mniej. W związku z przewidywanym dalszym zwiększaniem się potrzeb dotyczących wyjazdów ZRM-ów wojewoda małopolski Łukasz Kmita podjął decyzję o zwiększeniu liczby ZRM-ów funkcjonujących w Małopolsce. Ostateczna liczba dodatkowych karetek jest ustalana z Ministerstwem Zdrowia, ale będzie ich około 15 - mówi Joanna Paździo, rzecznik prasowy Wojewody Małopolskiego.

Akcja mobilizacja

Dlatego też w całym województwie trwa wielka mobilizacja tworzenia kolejnych miejsc dla zakażonych SARS-CoV-2. Zgodnie z zapewnieniami wojewody do końca marca w samym Krakowie liczba łóżek covidowych ma się zwiększyć o kolejne 440 miejsc, zaś w całym regionie przygotowanych ma zostać około 1100 łóżek.

W Krakowie najwięcej miejsc dla zakażonych ma zostać utworzonych w Szpitalu Uniwersyteckim. By jednak łóżek covidowych przybyło, lecznica musiała ograniczyć przyjęcia na oddział ratunkowy, a także zacząć wypisywać pacjentów u których zakończono leczenie. Placówka aktualnie będzie wykonywać tylko zabiegi ratujące życie i leczyć pacjentów onkologicznych.

W weekend na oddział covidowy w SU przekształcony został oddział ginekologii i toksykologii, zaś wczoraj zakażonych pacjentów przyjmować zaczęto w kolejnym miejscu, które powstało po połączeniu chirurgii szczękowo - twarzowej i laryngologii.

Wczoraj o kolejne 16 miejsc powiększyła się także baza łóżkowa w szpitalu im. J. Dietla. Dzisiaj ma przybyć także o 39 łózek w 5 szpitalu wojskowym, a także o 4 w szpitalu im. Żeromskiego.

Liczba hospitalizacji wzrasta

Szczyt trzeciej fali pandemii jak sygnalizują lekarze to o ponad dwa razy więcej zakażonych, którzy wymagają hospitalizacji. Do tej pory bowiem na tysiąc chorych na COVID-19 do szpitala trafiało średnio około 30 osób. Teraz jest ich ponad 80.

W bardzo szybkim tempie rośnie również liczba pacjentów wymagających podłączenia do respiratora. Analizując dane z kilku ostatnich dni w województwie, liczba urządzeń do intensywnej terapii systematycznie maleje.

I tak np. w poniedziałek w Małopolsce na 209 dostępnych respiratorów, zajętych było 186. We wtorek – mimo, że ogólna liczba urządzeń w skali całego regionu wzrosła do 214, to wolnych pozostawało zaledwie 16 z nich. Oznacza to, że tylko w ciągu jednej doby 12 chorych na COVID-19 wymagało przekierowania na oddział intensywnej terapii.

Z dnia na dzień rośnie także ogólna liczba zakażonych pacjentów, którzy trafiają do szpitala. Z przygotowanych 2280 miejsc w skali całego województwa, wolnych jest 669 z nich.

Niechlubny rekord

Tymczasem najnowsze dane Ministerstwa Zdrowia mówią o 25 052 nowych zakażeniach SARS-CoV-2. To największy dobowy przyrost od początku roku. Jeśli chodzi o Małopolskę, to w najnowszych statystyka resortu zdrowia znalazła się ona na trzecim miejscu, wśród wszystkich województw o najwyższym dobowym przyroście zakażeń.

Niestety minionej doby, nasz region przekroczył również dobowy wskaźnik 40 nowych przypadków zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 w przeliczeniu na 100 tysięcy mieszkańców. We wtorek badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u 2050 mieszkańców województwa.

Ostatniej doby w całym kraju zmarły 453 osoby, z czego 103 wyłącznie z powodu COVID-19. W Małopolsce koronawirus przyczynił się do śmierci kolejnych 26 osób, 14 z nich miało choroby współistniejące.

Łącznie od początku epidemii w regionie SARS-CoV-2 potwierdzono u 146 256 osób, z czego 3 616 z nich przegrało walkę z wirusem. Z kolei bilans epidemii w Polsce to 1 956 974  i 48 032 zgonów.

Wideo

Materiał oryginalny: Małopolska. Pogotowie ratunkowe już nie daje rady. Do pacjentów jeździ więc... straż pożarna - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wujek Sławek

Uwolnic stoki, otworzyć restauracje "rząd niszczy życie obywateli i więzi społeczne firmy bankrutują epidemia to wymysl". Ewidencjonowac takich i gdy zachorują, odeslac do domów, bo przecież epidemii nie ma. Szczepić wszystkich chetnych a potem otwiersc wszystko, a jak ktos zachoruje to niech wy...

J
Jacek

Ale jak to możliwe, pogotowie nie daje rady? To może jeszcze jeden artykuł- wywiad z jakimś restauratorem który ma gdzies obostrzenia i serwuje swoją „pizze” ala Covid. Propagujecie anty Covidowych de**li a potem płacz że jest tragicznie w szpitalach

Dodaj ogłoszenie