Małopolska. Wojewoda Łukasz Kmita szuka medyków do pracy w szpitalach tymczasowych. Skierowania rozwożą strażacy

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
Małopolska. Wojewoda szuka medyków do pracy w szpitalach tymczasowych. Skierowania rozwożą strażacy Konrad Kozlowski/Polskapress
Dzwonek do drzwi, a za nimi strażak z listem. To decyzja o skierowaniu do pracy w szpitalu tymczasowym przy zwalczaniu epidemii. W Małopolsce wojewoda do medyków wysłał już ponad 200 skierowań. Nie wszyscy jednak, którzy je otrzymali, odpowiedzieli na apele i stawili się do pracy przy zakażonych.

FLESZ - Lockdown możliwy od niedzieli

Podczas pierwszej fali koronawirusa brakowało sprzętu, w drugiej problemem był brak wolnych miejsc w szpitalach, teraz uruchomiono więc szpitale tymczasowe, problemy jednak nie zniknęły.

Sytuacja epidemiczna z powodu pandemii robi się coraz bardziej dramatyczna. To od razu odbija się na pracy szpitali. W teorii na pacjentów z COVID-19 jak i podejrzeniem zakażenia w małopolskich szpitalach czeka blisko 1000 miejsc. Taką liczbę podał we wtorek rano Małopolski Urząd Wojewódzki.

Ale urzędowe statystyki - nawet jeśli przekonują, że w szpitalach wciąż jest spora rezerwa - nie oddają rzeczywistości. A jak ona wygląda?

- Jest ciężko - mówią zgodnie dyrektorzy kilku krakowskich szpitali. I tak dla przykładu w szpitalu tymczasowym w CUMRiK na 103 przygotowane miejsca, wolnych zostało 7. W kilka dni temu uruchomionym szpitalu EXPO na 66 łóżek, zajętych przez pacjentów jest 50 z nich. Podobnie jest w regionach.

- Sytuacja jest bardzo trudna, rośnie liczba chorych wymagających hospitalizacji na oddziałach covidowych. Brakuje wolnych łóżek. We wtorek rano mieliśmy zajętych 117. Teraz trafiły do nas kolejne osoby z Bielska-Białej - mówi Izabela Kiełbalska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Powiatowym w Chrzanowie. Podjęto więc decyzję o uruchomieniu kolejnego oddziału covidowego, tak by liczba łóżek dla zakażonych pacjentów w chrzanowskim szpitalu wzrosła do 148.

Brakuje medyków

Ale topniejące miejsca w szpitalach dla zakażonych to jedno. Drugie to brak personelu. Pandemia obnażyła problemy kadrowe, które od lat były bolączką polskiej ochrony zdrowia.

Kierujący szpitalami ledwie łatają dziury kadrowe, przesuwając lekarzy na oddziały covidowe i SOR-y. Tych, którzy mogliby podjąć pracę przy zakażonych, szuka także wojewoda małopolski Łukasz Kmita.

Na początku zgłosił się do 15 krakowskich szpitali z prośbą o oddelegowania kadry do szpitala tymczasowego w CUMRiK. W tym celu NFZ opracował specjalny wskaźnik określający liczbę personelu ze szpitali, która powinna zostać tam skierowana, aby uruchomić w tym miejscu ok. 160 łóżek dla zakażonych. Nie wszystkie placówki medyków jednak wytypowały. Tak było m.in. w przypadku szpitala Ujastek.

- Nasz zespół pracuje w gotowości ostrego dyżuru przez 24 h na dobę, porody są typem świadczenia, którego nie da się odłożyć na inny termin. Przy tej ilości kobiet rodzących, którą mamy na bieżąco w szpitalu nie mamy tyle personelu zarówno z położnictwa, jak i z neonatologii, aby go zastąpić. Przy trzecim stopniu referencyjności przypadki na oddziałach na Ujastku bywają ciężkie i skomplikowane - nie możemy zostawić naszych pacjentek - tłumaczy Katarzyna Kozakiewicz, rzeczniczka prasowa szpitala Ujastek.

I dodaje, że placówka zadeklarowała jednak powiększenie odcinka zakaźnego z 6 do 8 łóżek, co połączone jest z taką samą ilością miejsc dla noworodków.

Wojewoda chciał też oddelegowania 15 pielęgniarek, 6 lekarzy i 2 anestezjologów z Instytutu Onkologii, który początkowo nie godził się z taką decyzją. Finalnie udało się jednak dojść do porozumienia.

- Wspólnie z wojewodą ustaliliśmy, że jako Instytut jesteśmy w gotowości, by przyjmować pacjentów onkologicznych z innych placówek, które będą przekształcać się w covidowe. Oczywiście w miarę możliwości oddelegujemy również personel do pracy w szpitalu tymczasowym w CUMRiK EXPO. Nie będą to jednak takie liczby, jakich od nas pierwotnie oczekiwano - mówi Waldemar Stylo, z Instytutu Onkologii w Krakowie.

Dzwonek do drzwi, a na progu strażak z decyzją wojewody

Wojewoda małopolski sięgnął tez po inne narzędzie - decyzje o skierowaniu do pracy przy zwalczaniu epidemii. W ostatnich dniach z takim wezwaniem do domów medyków na terenie Małopolski zaczęli pukać strażacy.

- Jestem matką niespełna dwuletniego dziecka. W ubiegłym roku wysyłałam do urzędu oświadczenie o braku możliwości oddelegowani z tego tytułu. W marcu ponownie trzeba było wysłać taki dokument, o czym nie wiedziałam. Kilka dni temu dostałam skierowanie do pracy w EXPO - z terminem stawienia się na za 24 godziny. Nie mogłam jednak podjąć pracy, bo nie mam z kim zostawić dziecka - mówi jedna z lekarek.

Od razu po otrzymaniu nakazu napisała odwołanie i zawiozła do Urzędu Wojewódzkiego. Dokument został pozywanie rozpatrzony.

Możliwość skierowania medyka do pracy przy zwalczaniu epidemii daje wojewodzie ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi. Powołanie nie obowiązuje m.in. kobiet w ciąży, osób samotnie wychowujących dziecko do 18. roku życia, osób wychowujących dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego bez względu na jego wiek, jednego z dwojga rodziców wychowujących ich wspólne dziecko do 14. roku życia. Ze skierowania zwalnia również ukończenie 65 lat, orzeczona choroba przewlekła lub inwalidztwo, a także częściowa lub całkowita niezdolność do pracy.

Niepodporządkowanie się tej decyzji może skutkować poważnymi konsekwencjami, również finansowymi - bowiem grzywna może sięgnąć 30 tys. zł.

Do tej pory w Małopolsce wydano 210 takich skierowań. Do pracy w CUMRiK oddelegowano 135 osób, do pracy w tym miejscu finalnie zgłosiło 123 z nich.

Z kolei samym marcu urząd wystawił 73 decyzje ze skierowaniem do szpitala tymczasowego w hali EXPO.

- Według informacji uzyskanej ze Szpitala im. Rydygiera 23 marca - zgłosiły się 23 osoby, z czego 1 jest już zatrudniona i 10 będzie zatrudnionych w najbliższych dniach (termin ustalony na podstawie możliwości czasowych wykonania badań lekarskich w medycynie pracy). Reszta z osób, które się zgłosiły, poinformowały o złożeniu odwołania - przekazuje biuro prasowe wojewody małopolskiego.

Mimo iż część medyków nie stawiła się do pracy po skierowaniu, na ten moment w Małopolsce nie nałożono w związku z tym żadnej kary pieniężnej. W urzędzie w przygotowaniu są aktualnie 48 kolejne decyzje ze skierowaniem do pracy dla pielęgniarek medycyny szkolnej.

Tymczasem ostatnie badania laboratoryjne potwierdziły 16 741 nowych zakażeń, z czego 1211 dotyczy mieszkańców Małopolski. Minionej doby w całej Polsce z powodu kornawirusa zmarło 396 osób. W naszym województwie odnotowano 41 zgonów.

Współpraca: Sławomir Bromboszcz

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

???

Władza zachowuje się skandalicznie bo jest taka jak my wszyscy.

W tym kraju aby wszyscy nosili maseczki to by trzeba było za kare w łeb pała walić (jak w Chinach) żadnej demokracji tylko dyktat. Bo zrozumienie zasad funkcjonowania społeczeństwa to nie dla nas. Myślenie pt. jak mnie to nie dotyczy to mam to w d.. jest powszechne. Tak uważam za sukces Polaków,że zasadniczą poruszamy się wszyscy po drogach prawym pasem (o dziwo zgodnie z przepisami). Bo jak widać mogło byc inaczej. Za 50 lat może będzie lepiej. Zdrowia życzę.

M
Marek Kasprzyk

A Kopacz arlukowicz grodzki to pracują? Czy puszczą tylko?

A
Akrak

PIS nie radzi sobie wieć chcą karać lekarzy - kiedyś mówili ,ze "niech wyjeżdżają" .Ci co posłuchali tej rady i wyjechali mogą teraz spać spokojnie - tu reżim nie cofnie się przed każdym draństwem byle tylko PIS miał dobrze

G
Gość

Bez stanu nadzwyczajnego władza zachowuje się skandalicznie.

Zabierać lekarzy z instytutu onkologii to wyraz pogardy dla schorowanych wielokroć śmiertelnie obywateli. Nie pan wojewoda przyjedzie i zobaczy lęk i bezradność osób tam przebywających.

Dodaj ogłoszenie