Mały wielki krzew

Mały wielki krzew

Zofia Gołubiew

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Mały wielki krzew
Drobiazgi kultury. Szanowni Państwo, jest takie sformułowanie: „Krzewić kulturę”. Nieco staroświeckie, trochę patetyczne, ale przecież wiemy, o co chodzi. O to, by rosła i rozwijała się jak krzew, który ma mocne korzenie oraz wiele większych i mniejszych gałązek. Może też chodzić i o to, że krzewy bywają bardzo różne, a rosną wszędzie: i w lasach, i na polach, w ogrodach, parkach, i na nieużytkach.
Mały wielki krzew
Kultura też powinna mieć zarówno mocniejsze konary jak i drobne gałązki, objawiać bardzo różne oblicza, a przede wszystkim „krzewić się” wszędzie, nawet w najskromniejszych miejscach.

Spójrzmy na muzykę poważną. W Krakowie mamy wielkie festiwale, mamy sporo instytucji poświęconych tej sztuce. Mamy kilka orkiestr i chórów. Odbywa się mnóstwo koncertów w różnych salach. Planujemy od lat budowę nowego gmachu Filharmonii, która właśnie obchodziła uroczyście 70-lecie, a także ogromnego Centrum Muzyki. Słowem: już nie krzewy, lecz potężne drzewa.

A ja chcę Państwu opowiedzieć o czymś pozornie bardzo małym i niezauważalnym, a faktycznie ogromnie ważnym i bardzo cennym. Od niemal dwóch lat w klinice przy ul. Skawińskiej odbywają się „Koncerty przy Białym Fortepianie”. Jest to kontynuacja idei zapoczątkowanej niegdyś przez profesora Andrzeja Szczeklika. To on doprowadził do tego, że w budynku powstała duża sala wykładowa, on też zakupiwszy biały fortepian, dodał jej funkcję koncertową. Minęły trzy lata od śmierci Profesora, a – dzięki profesorowi Jackowi Musiałowi – sala co jakiś czas rozbrzmiewa muzyką. Koncertują tam wybitni wykonawcy, nie tylko pianiści, a czasem muzyczna młodzież. O muzyce opowiadają świetni fachowcy, przybliżając ją i jej sekrety zgromadzonym słuchaczom. A nimi są – proszę Państwa – chorzy, którzy przychodzą z różnych oddziałów i sal.

I to właśnie jest dla mnie czymś najpiękniejszym i najcenniejszym. Ból, cierpienie, niepewność ludzi chorych zostają mocno przytłumione na tę chwilę, gdy w sali rozlega się np. muzyka Chopina.

Co mnie szczególnie ujmuje, to fakt, że ci naprawdę znakomici i nieraz bardzo sławni wykonawcy są ubrani elegancko, estradowo, tak, jak mogliby wystąpić co najmniej w filharmonii. A na widowni siedzą ludzie w piżamach, szlafrokach, kapciach, słuchając i reagując jak najwytworniejsza publiczność.

Widzę w tym objaw wielkiego wzajemnego szacunku i bardzo głęboko zakorzenionej kultury.

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Ach

Były Krakus (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Dzieki...

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo