Mamy najdroższy wymiar sprawiedliwości w Europie

Mamy najdroższy wymiar sprawiedliwości w Europie

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Fot. Theta

Fot. Theta

PRAWO. 24 złote i 10 groszy - taki haracz płaci co miesiąc każdy Polak na utrzymanie armii sędziów, prokuratorów i urzędników
Fot. Theta

Fot. Theta

Fot. Theta

Na Temidę wydajemy największą w Unii Europejskiej część budżetu państwa - od 2003 roku zwiększyliśmy wydatki o dwie trzecie.

Mamy rekordową, po Niemczech, liczbę sędziów - 10 322. Urzędników sądowych, asystentów, kuratorów i referendarzy jest 42 tys. Trzeba do tego dorzucić 13 617 prokuratorów, ponad 29,5 tys. pracowników więziennictwa oraz kilka tysięcy innych osób związanych z wymierzaniem sprawiedliwości.


Efekty pracy blisko stutysięcznej "armii Temidy" nie zachwycają ani fachowców, ani szarych obywateli. Przykłady? Dwa dni temu pisaliśmy, że sąd w Ostrowie Wielkopolskim umorzył z powodu przedawnienia sprawę b. europosła Witolda Tomczaka, który miał nazwać policjantów "palantami". Trwała 11 lat, odbyło się 40 rozpraw.


Wczoraj przypomnieliśmy, że śledztwo przeciwko krakowskiej lekarce ciągnie się już prawie dwa lata. Przesłuchano 1200 osób i nie jest to ostatnie słowo śledczych.


W dzisiejszym "Magazynie" podajemy łączne koszty procesu o czerwone wiaderko pani Cecylii kopnięte przez pana Waldemara: 2126 zł. Przedmiot sporu był wart 8,50 zł.


Rozpatrzenie przeciętnej sprawy - a trafia ich do naszych sądów 12 milionów rocznie - kosztuje 758 zł. - Zakres spraw, którymi sądy muszą się zajmować, jest w Polsce zbyt szeroki. Do sądów nie powinny trafiać sprawy błahe, które obecnie dominują. Byłoby więcej czasu na sprawy ważne - uważa sędzia Jacek Przygucki, szef Zespołu Poprawy Funkcjonowania Sądownictwa przy Stowarzyszeniu Sędziów "Iustitia".


Stowarzyszenie opracowało imponujący dokument z propozycjami metod usprawnienia Temidy. Wiele z nich pozwoliłoby również obniżyć koszty, które są obecnie - jak wynika z ekspertyzy dr. Jarosława Wierzbickiego ze Szkoły Głównej Handlowej - rozdęte i niewspółmierne do efektów. Identyczne wnioski płyną z raportu "Efektywność polskiego sądownictwa", autorstwa Forum Obywatelskiego Rozwoju i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.


Wynika z niego, że problemem polskiej Temidy nie jest wcale niedofinansowanie (bo wydajemy relatywnie dużo), lecz organizacja pracy i mentalność. Przemożny wpływ na działanie sądów i prokuratur mają procedury oparte na zasadzie legalizmu, która każe ścigać wszystkie przestępstwa i wykroczenia za każdą cenę, nawet, jeśli wydaje się to absurdalne z punktu widzenia interesu społecznego i ekonomii.


- Chcemy od tej zasady odchodzić, pracujemy nad tym w Komisji Kodyfikacyjnej - mówi prof. Andrzej Zoll. - Celem jest poprawa efektywności. Uważam np., że prokurator nie powinien powielać tego, co robi sąd. Częściej powinny być też stosowane przepisy o dobrowolnym poddaniu się karze, natomiast rzadziej - uchylenia wyroków przez sądy odwoławcze. Jeśli to możliwe, sprawę należy w apelacji zbadać i doprowadzić do końca.


- Wiele naszych propozycji dotyczy procedur - mówi sędzia Przygucki. Chodzi m.in. o to, by nie trzeba było odczytywać - czasem na kilku rozprawach (co kosztuje!) - opasłych aktów oskarżenia oraz aby udział oskarżonego w rozprawie był jego przywilejem, a nie obowiązkiem (z powodu nieobecności sprawy spadają z wokandy).


Projekt zmian mających usprawnić pracę Temidy i dać wielomilionowe oszczędności leży w parlamencie od lipca.


ZBIGNIEW BARTUŚ


Czytaj w "Magazynie Piątek": Ile nas kosztuje sprawiedliwość

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo