Maraton w Kąśnej Dolnej

Redakcja
W tym roku, korzystając z wcześniejszego finału krakowskiego festiwalu w miniony czwartek, pomknęłam do Kąśnej, by wysłuchać muzycznego maratonu - koncertu trwającego blisko pięć godzin, w którym czołowi polscy artyści grali solo i w zespołach. Na zaproszenie Vadima Brodskiego, inicjatora i dyrektora artystycznego festiwalu, do dworku I. J. Paderewskiego przyjechali w tym roku skrzypkowie: Wanda Wiłkomirska i Konstanty Andrzej Kulka, altowiolista Stefan Kamasa, wiolonczeliści: Rafał Kwiatkowski i Tomasz Strahl, kontrabasista Andrzej Mysiński oraz pianiści: Krzysztof Jabłoński, Waldemar Malicki i Andrzej Ratusiński.

Z sali koncertowej

 Koncerty "Muzyki w starym Krakowie", którym wiernie sekunduję, uniemożliwiały mi dotąd uczestnictwo w innej, trwającej w nieodległej Kąśnej Dolnej, również pod koniec sierpnia, imprezie - Festiwalu Muzyki Kameralnej "Bravo Maestro" organizowanym przez Centrum Paderewskiego Tarnów - Kąśna Dolna, a odbywającym się pod patronatem marszałka województwa małopolskiego i starosty powiatu tarnowskiego. Ma też festiwal "Bravo Maestro" honorowego patrona. Jest nim najsłynniejszy chyba obywatel ziemi tarnowskiej - Krzysztof Penderecki.
 W trakcie trzech koncertów (25, 27, 29 sierpnia) grali utwory kameralne klasyków wiedeńskich, a także Rossiniego, Chopina, Schumanna, Griega, Czajkowskiego, Dworzaka. Z recitalem fortepianowym wystąpił także najsłynniejszy chyba obecnie polski pianista jazzowy Leszek Możdżer. Koncert finałowy - już bez udziału Możdżera i Mysińskiego, za to wzbogacony występem Tamary Granat i Maksa Malickiego (pianistyczna rodzina Malickich była więc w komplecie) - w pierwszej części był jakby streszczeniem całego festiwalu, artyści grali bowiem wybrane części prezentowanych wcześniej triów i kwartetów. W drugiej, interpretowali wybrane przez siebie miniatury i było to prawdziwe bogactwo, od dokonanych przez Kempfa transkrypcji fortepianowych fragmentów Bachowskich kantat wykonanych przez Andrzeja Ratusińskiego, poprzez "przeboje" m.in. Wieniawskiego, Elgara, Rachmaninowa, Sarasatego po utwory de Falli, Ravela, Cassadó i kwartet fortepianowy Romana Zubka, wieloletniego dyrektora tarnowskich szkół muzycznych, niestrudzonego propagatora i popularyzatora kultury muzycznej. Trzecia część wreszcie wypełniona była muzycznymi żartami, nie tylko rodzącymi się w ostatniej niemal chwili, jak np. pantomimiczno-muzyczna wersja tanga Jalousie przedstawiona przez Wandą Wiłkomirską, Vadima Brodskiego i Waldemara Malickiego, ale i śmieszącymi nas dzisiaj przykładami dawnych prób popularyzacji muzyki, jak np. grane przez Jabłońskiego, Malickiego i Ratusińskiego opracowanie na 6 rąk Uwertury do "Cyrulika sewilskiego" Rossiniego. Tak więc publiczność zgromadzona w czwartek w dworku w Kąśnej mogła się i wzruszać, i bawić, a przede wszystkim podziwiać mistrzostwo artystyczne występujących muzyków.
 Wzruszając się i bawiąc zastanawiałam się jednocześnie nad fenomenem kąśniańskiego festiwalu. Co powoduje, że polscy artyści z kraju i ze świata (Wiłkomirska z Mannheim, Jabłoński z Calgary, Ratusiński ze Stuttgartu), tak zajęci na co dzień, przyjeżdżają na wieś, by przez kilka dni pracować wspólnie nad repertuarem prezentowanym potem publiczności. Otrzymywane w Kąśnej honoraria nijak nie mają się do ich standardowych zarobków, a udział w koncercie takim jak finałowy maraton, wymagającym napięcia przez kilka godzin, bo występuje się co chwilę z coraz to innym repertuarem i w innej osobowej konfiguracji, jest - jak zwróciła na to uwagą Wanda Wiłkomirska - znacznie bardziej męczący niż zagranie trudnego koncertu z orkiestrą. A przecież wracają do dworku Paderewskiego z radością (pierwszy festiwal odbył się w 1996 roku).
 Fenomenem jest też tłum na koncertach. Obecność w Kąśnej wymaga wysiłku. Trzeba tu przyjechać własnym samochodem lub środkiem komunikacji zbiorowej. W czwartek było w Kąśnej przeszło pięćset osób we wszystkich salach dworku i - mimo późnej pory - na tarasie. Koniec koncertu przyjęto z żalem. Chciało się słuchać jeszcze... Na szczęście już rozpoczęły się przygotowania do następnej edycji festiwalu.

ANNA WOŹNIAKOWSKA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie