Marcin Król: Europa nie jest już dziś ośrodkiem czegokolwiek

Marcin Król: Europa nie jest już dziś ośrodkiem czegokolwiek

Witold Głowacki

Polska

Aktualizacja:

Polska

- Europa przestała być źródłem nowych idei, pomysłów, wynalazków. Stała się skansenem. Warto ją obejrzeć, jako rodzaj zabytku, stąd te miliony turystów zadeptujące europejskie miasta. A tak poza tym? Trochę wina, trochę sera , prosciutto - tyle z nas zostało - mówi Marcin Król w rozmowie z Witoldem Głowackim.
21.05.2014 warszawa polski filozof historyk idei wykladowca publicysta marcin krol fot. piotr smolinski / polskapresse

21.05.2014 warszawa polski filozof historyk idei wykladowca publicysta marcin krol fot. piotr smolinski / polskapresse ©Piotr Smolinski

Przed szczytem NATO Europa z coraz większym lękiem czeka na spodziewane deklaracje Donalda Trumpa. To zrozumiałe obawy? Czy raczej wciąż postrzega pan Trumpa jako zjawisko irracjonalne i niepoddające się przewidywaniom?
Posunięcia Trumpa zaczynają się już, niestety, poddawać przewidywaniom, natomiast kierunek, w którym idzie, oznacza dla Europy wielkie niebezpieczeństwo. Przypomina się tu rok 1919 i 1920. Prezydent Woodrow Wilson właśnie doprowadził do powołania Ligi Narodów, ale kiedy wrócił do Ameryki był już ciężko chory i całkowicie niesprawny. Ponieważ jednak do wyborów zostało tylko kilka miesięcy, nie usuwano go ze stanowiska. Za to amerykański Senat bez problemu odrzucił akces Stanów Zjednoczonych do Ligi Narodów.
Tymczasem to właśnie na udziale USA w Lidze Narodów miała być oparta cała jej polityczna budowa i zarazem cała koncepcja geopolityczna Wilsona. Liga Narodów - z Ameryką w jednej z głównych ról - miała być prężnym organizatorem nowych demokracji. Ale Liga Narodów bez Ameryki okazała się wydmuszką bez realnego znaczenia.

Wtedy Amerykanie wrócili do tradycji izolacjonizmu - porzuconej w chwili przystąpienia do I wojny światowej.
Oczywiście. A kolejny istotny zwrot spowodował dopiero atak na Pearl Harbour. Odłóżmy zatem na chwilę nasze personalne osądy Trumpa, w tym i mój - a przecież mam o nim jak najgorsze zdanie. Zobaczymy wtedy, że Trump realizuje politykę, która naprawdę nie jest z amerykańskiego punktu widzenia nowa - przeciwnie, jest bardzo mocno osadzona w amerykańskiej tradycji politycznej. Świat jest, jaki jest - i w wielu kwestiach został już dawno urządzony, o czym chętnie naiwnie zapominamy. Z tej perspektywy na przykład wystąpienie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest w rzeczywistości czymś jednak znacznie bardziej zrozumiałym i naturalnym niż jej wstąpienie do Wspólnoty Europejskiej w roku 1973. Dlaczego? Bo Wielka Brytania zawsze trzymała się jednak na uboczu Europy. A brytyjska myśl zawsze była odrębna od koncepcji dominujących w Europie kontynentalnej. Od co najmniej XVII wieku, od czasów Hobbesa czy Locke’a nawet brytyjska filozofia polityczna to zupełnie odrębna droga duchowa. Owszem, Churchill niesłychanie pomógł w utworzeniu Wspólnoty Europejskiej. Ale do głowy mu nie przychodziło, żeby Wielka Brytania została kiedykolwiek jej członkiem. Kto to widział, żeby Imperium Brytyjskie wstępowało do jakiejś kontynentalnej Unii Europejskiej?

Rozumiem, że tak jak udział w Unii niekoniecznie był naturalnym stanem rzeczy dla Wielkiej Brytanii, tak też trwały sojusz z Europą wcale nie musi być naturalnym stanem rzeczy dla Stanów Zjednoczonych?
Trump chce wycofać Amerykę z pewnych międzynarodowych zobowiązań - co w Ameryce znajduje zawsze spore poparcie. Izolacjonizm był i nadal jest w Stanach Zjednoczonych naprawdę wielką i silną tradycją polityczną. Czytałem niedawno dość osobisty tekst pewnego amerykańskiego historyka starożytności, niewątpliwie konserwatysty. Pisał w nim, że jego przodkowie, kalifornijscy hodowcy winorośli, walczyli ofiarnie w obu wojnach światowych ale kompletnie nie wiedzieli gdzie, dlaczego i po co. Tak może pisać w Ameryce mądry człowiek, profesor Berkeley. Izolacjonizm to w Stanach naprawdę silna idea. A my jej kompletnie nie doceniamy. Tak samo zresztą, jak nie rozumiemy tego, jak całkowicie obca jest dla Ameryki Europa.

Całkowicie obca?
Kiedyś podczas podróży przez Stany zatrzymaliśmy się w jakimś barze w Alabamie, żeby trochę odetchnąć i napić się piwa. Kelnerka pyta nas, skąd jesteśmy - jak zawsze zresztą. A ponieważ mi się już trochę nudziło to ciągle mylenie Poland z Holland i tym podobne, to tym razem odpowiedziałem - From Europe. - Oh, I know. Europe, Utah padła odpowiedź. Śmieje się pan - ale tak właśnie jest z postrzeganiem Europy przez Amerykanów. Owszem, nie przez nowojorczyków czy bostończyków.

Ale jak rozumiem, przez hodowców winorośli z Kalifornii już jak najbardziej, nie mówiąc o Amerykanach z Midwestu czy Pasa Rdzy.
Albo z Texasu, Florydy czy Arizony. Tak, stosunek Trumpa do Europy nie jest niczym zdumiewajacym na tle historii Ameryki. Zdumiewające to było raczej coś zupełnie odwrotnego - czyli zaangażowanie Ameryki w Europie po wojnie, fantastyczne i zbawienne. Ale to miało określone przyczyny z zimną wojną na pierwszym miejscu. Owszem wtedy Ameryka w znacznej mierze się europeizowała, była też europeizowana przez takich ludzi jak Kissinger. Ale wszystko dlatego, że był potrzebny wspólny front Zachodu i równowaga sił. Kiedy zaś równowaga sił padła - a padła - dziś to pojęcie nie ma już żadnego sensu, nawet nie wiemy, kto z kim miałby się równoważyć, Amerykanie nie czują już tej potrzeby. Owszem, to jest ogromnie niebezpieczne. I owszem, jasne, że moi amerykańscy przyjaciele czy publicyści „New York Timesa” będą na to strasznie narzekali. Ale to naprawdę się mieści w amerykańskiej tradycji. A do tego wcale nie wiem, czy to czasem nie jest w interesie Ameryki - przynajmniej jeśli spróbujemy na to spojrzeć z amerykańskiej perspektywy.

Tu aż mnie pan zaskoczył, przyjmując tę perspektywę.
Jeśli mamy myśleć racjonalnie, to nie mamy innego wyjścia niż przyjmować inne niż nasza własna perspektywy.

W Europie myśl o wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z zaangażowania na naszym kontynencie budzi przede wszystkim strach.
Oczywiście że tak. Ale mamy mocno za swoje. Dlaczego tyle czasu uznawaliśmy za pewne, że Ameryka będzie do końca świata stać na straży naszych interesów militarnych? Przecież nigdy nie mieliśmy do tego żadnych podstaw. Ja wciąż pamiętam ostatnią w Europie próbę budowania jakiejkolwiek realnej niezależności militarnej. Podjął ją Charles de Gaulle ze swoją Force de frappe i rozpoczęciem prac nad bombą atomową. Niezależnie od tego, jak go oceniamy, de Gaulle był wielkim człowiekiem. Doskonale pamiętał, jak on i jego armia byli traktowani w czasie wojny przez Amerykanów (Roosevelt go zresztą osobiście nie znosił). I zdawał sobie sprawę z tego, że Amerykanie mogą w każdej chwili opuścić Europę. De Gaulle otwarcie sprzeciwiał się temu, żeby cała siła NATO była oparta na amerykańskiej armii i na amerykańskim wysiłku organizacyjnym czy finansowym. To był naprawdę jedyny człowiek, który o tym w Europie myślał i który próbował stworzyć niezależne od USA struktury obronne. Dziś zaś właściwie jedynym krajem w Europie (a obecnie już jedną nogą poza Europą) który ma prawdziwe własne wojsko, jest Wielka Brytania. Poza nią może jeszcze tylko Francja. A reszta? Przecież to jest komedia, a nie wojsko. Po ostatnich kompromitacjach Niemiec wiemy doskonale, że nikt w Europie nie ma żadnego wojska. A my to już w ogóle go nie mamy - chyba, że te okręty podwodne z tektury.
1 3 »

Komentarze (9)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Mędrzec od siedmiu boleści...

Jasiu (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

..jeszcze niedawno opowiadał, że Kaczyński nic nie rozumie, bo nie podróżuje i nie zapija się winem w Toskaniii, teraz głosi że już tam nie bardzo po co jest jeździć, Europa to dekadencja, upadek i...rozwiń całość

..jeszcze niedawno opowiadał, że Kaczyński nic nie rozumie, bo nie podróżuje i nie zapija się winem w Toskaniii, teraz głosi że już tam nie bardzo po co jest jeździć, Europa to dekadencja, upadek i skansen. Za rok wystrzeli z nowymi pomysłami, taki to jest intelektualista. Wysłać człowieka do roboty, a miejsca na uniwersytecie oddać ludziom, którzy potrafią w tych trudnych czasach coś wyjaśnić i rzetelnie zinterpretować. zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
KAPITALIZM TO NAJWSPANIALSZY SYSTEM NA ŚWIECIE Z NAJWYŻSZYMI DEMOKRATYCZNYMI

STANDARDAMI ! W "KILKA" LAT ZE ŚWIATA ZROBIŁ SZAMBO A Z POLSKI BANDYCKĄ MELINĘ. (gość)

Zgłoś naruszenie treści

PROLETARIAT ZA ZASŁUGI W POWSTANIU I UMACNIANIU SIĘ POLSKIEGO ŚMIETNISKA POD WODZĄ NIESKAZITELNYCH WODZÓW , NIECH ŻYJE, NIECH ŻYJE, NIECH ŻYJE !

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Ogromny szacunek za te słowa

Arkadiusz J.Stawicki (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

Panie Marcinie. Świetna diagnoza. Cały problem Polski polega jednak na tym, że nie potrafię wskazać już nie tylko nawet wśród partii, ale też elit intelektualnych (naukowych, think-tanków,...rozwiń całość

Panie Marcinie. Świetna diagnoza. Cały problem Polski polega jednak na tym, że nie potrafię wskazać już nie tylko nawet wśród partii, ale też elit intelektualnych (naukowych, think-tanków, publicystów, itd) żadnego podmiotu próbującego stworzyć realną (a więc nie tylko modernizującą nasz kraj, ale też uwzględniającą nasz potencjał i otoczenie międzynarodowe) wizję Polski, którą mielibyśmy próbować wdrożyć. Może dlatego tak wielu ludzi trzyma się Kaczyńskiego (i PIS) - bo ich wizja, jakkolwiek w wielu elementach anachroniczna, jest jakąś tam wizją w końcu. Pamiętam Polskę 2030 Boniego, Plan Hausnera czy ostatni, Plan Morawieckiego. I to wszystko na co stać współczesną Polskę...Dlatego zwracam się ku samorządowi. Bo tam, na relatywnie niewielkiej grupie ludzi, jesteś w stanie przynajmniej próbować wdrożyć realną zmianę...zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
elity intelektualne

Tomasz Albiniak (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

Panie Arkadiuszu to może zacznie Pan czytać publikacje Klubu Jagiellońskiego albo Nowej Konfederacji? Są sztaby ludzi, tylko politycy z obu opcji niespecjalnie z nich korzystają


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Pan "wykladowca"

MC377 (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

Politycy sa dzis zakladnikami korporacji, to one de facto sa u wladzy. Bolesnie przekonala sie o tym zona obamy probujac walczyc z otyloscia w USA i to, jak szybko lobby cukrowe, wystepujace w...rozwiń całość

Politycy sa dzis zakladnikami korporacji, to one de facto sa u wladzy. Bolesnie przekonala sie o tym zona obamy probujac walczyc z otyloscia w USA i to, jak szybko lobby cukrowe, wystepujace w imieniu korpow, pokazalo jej gdzie jej miejsce i ile moze. Korpy sa dzis bardzo mobilne i jesli rzady nie przystaja na ich "propozycje" dotyczace nieplacenia podatkow, wyzysku i oczywiscie miejsca na ich produkty na danym rynku, przenosza sie szybko w inne miejsce, bardziej "przyjazne" naturalnie. Pan "wykladowca" niczym ci sedziowie, studenci marksistowskich kryminalistow, powinni przymusowo odejsc na emeryture zeby mlodziezy do reszty nie oglupiac. Niech swoje dzieci lub wnuki edukuje, od innych wara. zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Albo albo

Tony M (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

Europa albo będzie chrześcijanska ,albo jej nie będzie. Proste i jasne, ale nie dla postepowego pana profesora.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Beda wieszac, cierpliwosci

AG (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

Coz za buta nazwac siebie samego “intelektualista”...szanowny panie, mam wielka nadzieje ze beda wieszac. Pierwsza zawisnie ta nudna merkel, tuz obok macaron ze swoja mumia niczym Maria Antonina, a...rozwiń całość

Coz za buta nazwac siebie samego “intelektualista”...szanowny panie, mam wielka nadzieje ze beda wieszac. Pierwsza zawisnie ta nudna merkel, tuz obok macaron ze swoja mumia niczym Maria Antonina, a nastepnie wszyscy ci pseudodziennikarze i pseudointelektualisci pracujacy dla bauerow tudziez axel springer. zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
co za buta uwazajac siebie za czlowieka, kiedy jest sie tylko bezmozgim cepem

Walery (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 3

zanim gruby schudnie to po chudym nawet slad nie zostanie i to jest wlasnie przyszlosc dla koltunstwa


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
...

AG (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

Koltunstwa, ktore w poprzednim pokoleniu w walonkach swinki poganialo, koltunstwa ktore wyszlo ze wsi (bo lojciec morgi sprzedal, 3/4 warszawskiego miasteczkacWilanow), koltunstwa ktore tak bardzo...rozwiń całość

Koltunstwa, ktore w poprzednim pokoleniu w walonkach swinki poganialo, koltunstwa ktore wyszlo ze wsi (bo lojciec morgi sprzedal, 3/4 warszawskiego miasteczkacWilanow), koltunstwa ktore tak bardzo chce uciec od mentalnego sztetla z ktorego pichodzi ze az zapedza sie z jednej skrajnosci wdruga. I to koltunie pisze ci osoba z malzonkiem cudzoziemcem, po 15 latach mieszkania w roznych krajach, nigdy jako emigrant ekonomiczny.zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo