Marek Harny „Sny wojenne” Prószyński i S-ka 2018, 520 str.

Marek Harny „Sny wojenne” Prószyński i S-ka 2018, 520 str.

Zdjęcie autora materiału
Włodzimierz Jurasz

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Powieść oparta na autentycznych wydarzeniach z okresu okupacji w Nowym Sączu
Marek Harny „Sny wojenne” Prószyński i S-ka 2018, 520 str.

©Fot. Archiwum

Szesnaście tysięcy nowosądeckich Żydów prowadzonych na rzeź. Pilnuje ich zaledwie 20 Niemców. Nikt nie ucieka, nikt się nie buntuje. Po prostu - nie mają już na nic sił. I nie mają dokąd uciec. Poddają się nieuchronnemu przeznaczeniu. Taki wstrząsający obraz rysuje w swej najnowszej powieści „Sny wojenne” Marek Harny (rocznik 1946), przez wiele lat związany z Nowym Sączem, od kilkudziesięciu lat mieszkający w Krakowie. Pisarz znakomity, poruszający ważne sprawy, acz – niesprawiedliwie niedoceniany.

Harny nie ocenia postawy idących na śmierć, nie oskarża ich o bierność. Po prostu opisuje, starając się co najwyżej zrozumieć. I taka jest cała ta powieść, kreśląca obraz życia w okupowanym przez Niemców Nowym Sączu.

Co ważne - odwołująca się do wydarzeń autentycznych, oczywiście uzupełnionych literacką fikcją. Domysłami, przypuszczeniami, uogólnieniami. Ale modus vivendi tej powieści, szef komisariatu granicznego Policji Bezpieczeństwa w Sączu, zbrodniarz wojenny Heinrich Nordmann, to literackie wcielenie prawdziwego szefa tej placówki Heinricha Hamanna, w roku 1960 aresztowanego w NRF i skazanego na dożywocie, który jednak po 20 latach wyszedł na wolność.

Głównymi bohaterkami tej znakomicie napisanej powieści, budowanej wokół kolejnych tajemnic przeszłości i ich stopniowego wyjaśniania, są dwie kobiety – domniemana kochanka Nordmanna, Polka, i jej córka, przez całe życie borykająca się z traumą swego domniemanego pochodzenia.

Opowiadając o ich losach, ale i o losach bohaterów drugoplanowych, Marek Harny wpisuje się w dyskusję, jaką co jakiś czas toczą zwolennicy heroicznej wizji polskiej okupacyjnej przeszłości z przeciwnikami, oskarżającymi Polaków niemal in gremio o kolaborację. Harny nie staje po żadnej z polemizujących stron. Choć skupia się przede wszystkim na tych bohaterach, których można by w różnym stopniu oskarżyć o kolaborację udowadnia, że nie wszystko jest takie, jakim się na pozór wydaje.

Okupacyjna polska oficjalna kochanka Nordmanna próbowała w ten sposób ocalić swego młodszego brata. Kupiec handlujący z Niemcami przemycanym z getta żydowskim bogactwem nie tylko pomaga Żydom przeżyć, ale i za uzyskane pieniądze kupuje broń dla podziemia. A podczas wspomnianego procesu Nordmanna broni Żyd, który zapewne ma mu coś do zawdzięczenia.

Ale Harny pokazuje i artystę, który odmawiając namalowania niemieckiemu dygnitarzowi portretu płaci za to życiem. Nie mówiąc o tym, że i ci bohaterowie powieści, którzy współpracując z Niemcami w pozornie nieistotnych sferach (na przykład występując w niemieckim klubie) starają się tylko przeżyć, brną coraz głębiej…

W tej powieści nic nie jest jednoznaczne, a więc i sam autor unika wystawiania jakichkolwiek ocen moralnych. Sugerując nie wprost, że nikt kto tych czasów nie doświadczył takich ocen wystawiać nie powinien.

KONIECZNIE SPRAWDŹ:



FLESZ: Koniec papierowego L4. Twoje zwolnienie w internecie





Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo