Marszałek Sowa: wół roboczy Tuska na małopolskich włościach

Marszałek Sowa: wół roboczy Tuska na małopolskich włościach

ZBIGNIEW BARTUŚ

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Wierzy, że pozostanie marszałkiem Małopolski na następną kadencję, do 2018 roku. A potem? - Jestem zbyt praktyczny, by śnić tak odległy sen - mówi. FOT.

Wierzy, że pozostanie marszałkiem Małopolski na następną kadencję, do 2018 roku. A potem? - Jestem zbyt praktyczny, by śnić tak odległy sen - mówi. FOT. ANDRZEJ BANAŚ

Stanowczo zaprzecza szalejącym ostatnio plotkom, jakoby "co tydzień spotykał się z premierem". - Donald Tusk prawdopodobnie mnie kojarzy, prezydent Bronisław Komorowski też - uśmiecha się Marek Sowa. I przyznaje, że jedzie do premiera... w najbliższy poniedziałek. - Zbieg okoliczności - twierdzi.
Wierzy, że pozostanie marszałkiem Małopolski na następną kadencję, do 2018 roku. A potem? - Jestem zbyt praktyczny, by śnić tak odległy sen - mówi. FOT.

Wierzy, że pozostanie marszałkiem Małopolski na następną kadencję, do 2018 roku. A potem? - Jestem zbyt praktyczny, by śnić tak odległy sen - mówi. FOT. ANDRZEJ BANAŚ

Wierzy, że pozostanie marszałkiem Małopolski na następną kadencję, do 2018 roku. A potem? - Jestem zbyt praktyczny, by śnić tak odległy sen - mówi. FOT. ANDRZEJ BANAŚ

Nie interesują mnie wybory przewodniczącego Platformy Obywatelskiej - mówi marszałek MAREK SOWA. Kim jest i jakie ma ambicje jedna z najważniejszych postaci małopolskiej PO?

Oponenci, których marszałek Małopolski ma w rodzimej Platformie całkiem sporo, odpowiadają, że to "fałszywa skromność". Żaden nie chce jednak mówić pod nazwiskiem. - Na ostatnim spotkaniu w Warszawie premier dał jasno do zrozumienia, że nie będzie tolerował żadnych gier wokół sejmiku Małopolski. Póki rządzi Tusk, Sowa jest nietykalny - twierdzi działacz PO zaliczany do frakcji posła Ireneusza Rasia.

- Do premiera jadą najbardziej zaufani ludzie Tuska. Będą radzić, jak odzyskać sympatię Polaków. Obecność tam wiele znaczy - mówi działacz z frakcji posłanki Katarzyny Matusik-Lipiec. Jest jeszcze, oczywiście, grupa Jarosława Gowina.

Gdzie w partyjnej konstelacji jest Marek Sowa? - Nigdzie. On się tym właśnie wyróżnia, że nie uczestniczy w żadnych układach i gierkach. To wół roboczy, tym zasłużył na zaufanie premiera - twierdzą zwolennicy marszałka.

- To gracz nad gracze. Kochający władzę mistrz układów - odpowiadają oponenci. Z nieukrywanym podziwem.

Tankujący Graś i brat ksiądz



Najprostsza teoria losów Marka Sowy głosi, że trafił z malutkiego Bobrka pod Oświęcimiem do wielkiej polityki, bo na prowadzonej przez niego stacji benzynowej tankował swe stare audi Paweł Graś, obecny rzecznik rządu, zaufany premiera Tuska. Druga, równie nośna hipoteza zakłada, że okna i drzwi na świat otworzył Markowi starszy o dwa lata brat Kazimierz, dziennikarz i jeden z najbardziej znanych księży w Polsce, nieformalny rzecznik "Kościoła łagiewnickiego" (regularny gość TVN, co w "Kościele toruńskim" stygmatyzuje... na amen), dyrektor stacji telewizyjnej Religia.tv.

Niektórzy żartują (?), że dwie najbardziej znaczące postaci małopolskiej PO, czyli Sowa i Raś, konkurują o to, kto ma fajniejszego i bardziej wpływowego brata księdza. Ks. dr Dariusz Raś, były sekretarz metropolity krakowskiego, jest od dwóch lat archiprezbiterem bazyliki Mariackiej, a pod koniec zeszłego roku został także dyrektorem Muzeum "Dom Rodzinny Jana Pawła II" w Wadowicach. W praktyce spekulacje na temat rzekomych bratnich układów, są - przynajmniej w przypadku Sowy - warte "Pudelka", a jedynym twardym faktem pozostaje to, że na dyrektora wadowickiego muzeum powołał starszego z Rasiów... kierowany przez Sowę Zarząd Województwa Małopolskiego.

Kopalnia, Finlandia, disco



Marszałek przecierał sobie szlaki do polityki sam - choć z niewielką pomocą przyjaciół, a przede wszystkim zbiegów okoliczności, w których - jako były ministrant, brat księdza i pokorny sługa Boży - widzi rękę Opatrzności.

Jego pochodzący spod Tymbarku ojciec od lat 60. pracował w gumowni Państwowych Zakładów Przemysłu Skórzanego "Chełmek". Za Gierka skusiła go dobrze płatna robota górnika w potężnej Kopalni "Piast" w niedalekim Bieruniu. Zasuwał na dole długo, aż skończył 58 lat. Do siedemdziesiątki służył jako kościelny w miejscowej parafii.

Mama pracowała w "Chełmku", potem była woźną w szkole, a jednocześnie aktywną wiceprzewodniczącą Koła Gospodyń Wiejskich. Zaraziła energią synów. Kazik, urodzony przywódca i organizator, stanął na czele szkolnego samorządu. Obaj z Markiem byli ministrantami, lektorami na mszy. - Człowiek się potem nie boi występować przed tłumem ludzi - zauważa Marek Sowa, który jako marszałek umie i lubi przemawiać do wszelkich środowisk; jest też łatwo dostępny dla dziennikarzy.
« 1 2 4 »

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo