Matura na poziomie egzaminu do liceum

Agnieszka Maj, Maciej Pietrzyk
Joanna Urbaniec
Edukacja. Nauczyciele uważają, że polska matura jest zbyt łatwa. - Nawet uczniowie są zaszokowani jej niskim poziomem - mówi Stanisław Pietras z V LO w Krakowie

- Niezdanie obecnej matury to naprawdę duża sztuka - uważa Jerzy Lackowski, dyrektor Studium Pedagogicznego UJ, były krakowski kurator oświaty. Część ekspertów od edukacji chce podwyższenia poziomu matury. Ich zdaniem teraz ten egzamin jest zbyt łatwy.

PRZECZYTAJ NASZ KOMENTARZ: Za dużo magistrów, za mało hydraulików

Podobne zdanie na ten temat ma Stanisław Pietras, dyrektor prestiżowego V LO w Krakowie. - Matura z matematyki na poziomie podstawowym jest tak trudna jak dawny egzamin wstępny do liceum - uważa dyrektor Pietras. Dodaje, że jego uczniowie są czasami wręcz zaszokowani łatwością zadań maturalnych i doszukują się w tym podstępu. Podobnie jest z językiem polskim. - W tym roku nie trzeba było nawet przeczytać "Potopu" czy "Wesela", aby zdać maturę - uważa Pietras.

Wystarczyło zapoznać się z fragmentami tekstów podanych w zadaniach maturalnych.

Tomasz Malicki, dyrektor I LO w Krakowie tłumaczy, że taki poziom wynika przede wszystkim z masowości egzaminu maturalnego. Podczas gdy jeszcze na początku lat 90. do egzaminu dojrzałości przystępowało zaledwie około połowy uczniów, teraz maturę zdaje już 90-95 proc. absolwentów liceów. - Taka ilość zdających musiała przełożyć się na obniżenie jakości egzaminów - mówi dyrektor I LO.

Oprócz tego zdecydowanie zmniejszyła się liczba godzin kształcenia w szkołach średnich. W czteroletnim liceum uczniowie mieli w sumie nawet dwa razy więcej godzin języka polskiego czy matematyki niż obecnie.- Dlatego też egzaminy mogły być trudniejsze - mówi Tomasz Malicki.

Zdaniem Jerzego Lackowskiego nieporozumieniem jest, że tak łatwą maturę można zdać już wtedy, kiedy uzyska się 30 proc. poprawnych odpowiedzi. - Ludzie, którzy osiągnęli taki wynik, są absolutnie nieprzygotowani do studiowania, a mimo to dostają się na uczelnie i czasami nawet je kończą - ubolewa Jerzy Lackowski.

Jego zdaniem matura powinna być traktowana jako zaliczona dopiero wtedy, kiedy dobrze napisze się ją w 50 proc., a nie w 30 - jak obecnie. Albo gdyby wprowadzono obowiązek zdania co najmniej na poziomie 50 proc. jednego przedmiotu na poziomie rozszerzonym.

Podobnego zdania jest prof. Jerzy Waligóra, prorektor Uniwersytetu Pedagogicznego oraz założyciel i dyrektor VIII Prywatnego Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie. - To wymagałoby jednak zmiany całej polityki edukacyjnej państwa. Jeżeli matury byłyby trudniejsze, uczelnie miałyby mniej studentów i mniej pieniędzy - mówi prof. Jerzy Waligóra.

Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje jednak podwyższenia progu zdawalności matury. Resort zamierza tylko wprowadzić do egzaminu drobne korekty.

Obecne matury nie wszyscy jednak krytykują. Tadeusz Matusz, wiceprezydent Krakowa ds. edukacji i były nauczyciel matematyki uważa, że na rzekomo niski poziom podstawowy z matematyki narzekają przede wszystkim nauczyciele przedmiotów ścisłych. - Dla przeciętnego ucznia ten egzamin wcale nie musi być bardzo łatwy - dodaje Matusz.

Jego zdaniem nowa matura, która obowiązuje od 2005 r., jest znacznie lepszym sprawdzianem wiedzy uczniów niż dawny egzamin dojrzałości. - Przede wszystkim jest oceniana nie przez nauczycieli ze szkoły, ale przez niezależną komisję. Poza tym nie można na niej ściągać, a dawniej to była norma - mówi Tadeusz Matusz.

Dobrze "nową maturę" ocenia też Bianka Siwińska, redaktor naczelna miesięcznika edukacyjnego "Perspektywy". - Podobne egzaminy występują w krajach, które mają najlepsze systemy edukacyjne - ocenia Siwińska.

Matury mają zostać zmienione od przyszłego roku. Według MEN ich poziom będzie wyższy.
- Chodzi o to, aby sprawdzić, czy uczeń osiągnął wymagane minimum. Chodzi o rozróżnienie tych, którzy mają małe oraz bardzo małe wiadomości i umiejętności - tłumaczy rzeczniczka.

Podkreśla, że wynik matury na poziomie rozszerzonym, a nie podstawowym, powinien być ważnym kryterium rekrutacji na studia wyższe. Jej zdaniem w takim właśnie kierunku przygotowane zostały - w uzgodnieniu z Konferencją Rektorów Akademickich Szkół Polskich- ostatnie zmiany w egzaminie maturalnym, w szczególności wprowadzenie obowiązku zdawania przez każdego maturzystę egzaminu z co najmniej jednego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Mają one obowiązywać od przyszłego roku.

- To podniesienie wymagań w stosunku do obecnej sytuacji, kiedy do uzyskania świadectwa dojrzałości i - w konsekwencji - ubiegania się o przyjęcie do szkoły wyższej wystarczy zdanie trzech przedmiotów - języka polskiego, języka obcego nowożytnego i matematyki - na poziomie podstawowym - mówi Joanna Dębek.

Wątpi w to prof. Jerzy Waligóra, prorektor Uniwersytetu Pedagogicznego i dyrektor VIII Prywatnego Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie. Wszystko przez to, że ten dodatkowy przedmiot zdawany na poziomie rozszerzonym nie będzie wpływał na to, czy cała matura zostanie zaliczona. - Wszystko więc zostanie po staremu - mówi prof. Waligóra.

Według Stanisława Pietrasa, dyrektora V LO w Krakowie, obecny system edukacji doprowadza do tego, że ludzie z tytułami magistrów mają żenującą wiedzę. - Trudno się jednak temu dziwić, skoro nawet na Akademię Górniczo-Hutniczą można dostać się bez zdawania matury z fizyki - mówi Stanisław Pietras.

Dlatego na tej uczelni na pierwszym roku organizowane są zajęcia wyrównawcze dla studentów z fizyki i matematyki.

- Mieliśmy na nie dofinansowanie unijne, które się skończyło. Teraz będziemy starać się o kolejne pieniądze na te zajęcia - mówi Anna Żmuda z biura prasowego AGH.

Szacuje się, że obecnie ok. 17 proc. Polaków ma wykształcenie wyższe. W latach 70. ubiegłego wieku było to 6,5 proc., a w latach. 90. - 11 proc. - Teraz te statystyki zawyżają młodzi ludzie, z których na studia idzie około połowy - mówi Tadeusz Matusz, wiceprezydent Krakowa ds. edukacji.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
marion
Może ktoś napisze - jak zostaje się ekspertem od edukacji -buhahaha.
Jeżeli w tym roku były błędy w zadaniach na poziomie podstawowym z matematyki, to co mam myśleć o takich ekspertach?
żal.pl
m
maciek 56
Mylisz się i to grubo,praca jest dla wielotysięcznej rzeszy pracowników komisji egzaminacyjnych,którzy często nie potrafią poprawnie ułożyć pytań egzaminacyjnych.
b
b.maturzysta
zaplanowanego oduraczenia. Po co komu wiedza jak pracy i tak nie ma , wystarczy na kase w supermarkecie i subiekta w sklepie z woda.
Dodaj ogłoszenie