Mecz z Dolcanem był dla mnie wyjątkowy

Rozmawiał Daniel Weimer
Bartłomiej Dudzic pokazał w sobotę na co tak naprawdę jest go stać
Bartłomiej Dudzic pokazał w sobotę na co tak naprawdę jest go stać fot. Stanisław Śmierciak
Rozmowa. W sobotnim spotkaniu z Dolcanem Ząbki strzelił dwa, dające Sandecji zwycięstwo gole. O swym wyczynie i perspektywach sądeckiego I-ligowca opowiada BARTŁOMIEJ DUDZIC.

– Długo kazał Pan czekać waszym kibicom na poznanie Pańskich prawdziwych możliwości...

– W kilku meczach szło mi zupełnie nieźle, ale rzeczywiście, mecz z Dolcanem, bardzo zresztą mocną drużyną, był dla mnie czymś wyjątkowym. Strzeliłem dwie bramki w przeciągu 120 sekund. Najważniejsze, że przyczyniły się one do wygranej Sandecji.

– Drugi Pański gol przejdzie do historii stadionu im. ojca Władysława Augustynka. W pełnym biegu przemierzył Pan pół boiska, ośmieszył mijanych rywali, by z zimną krwią wykorzystać sytuację sam na sam. Zdarzył się Panu w przeszłości podobny wyczyn?

– Zawsze rajcowały mnie rajdy po skrzydle, ale nie pamiętam, bym na tym poziomie rozgrywkowym w takich okolicznościach pokonał bramkarza. To było szalenie ważne trafienie. Podnieśliśmy głowy do góry i nie oddaliśmy już prowadzenia. Proszę zresztą zauważyć, że we wszystkich spotkaniach walczymy do ostatniego gwizdka sędziego. Dzięki temu gole zdobywane przez nas w końcówkach, przy niekorzystnych wynikach, dały nam kilka punktów.

– W pierwszej połowie był Pan ewidentnie faulowany w obrębie pola karnego. Sędzia jednak nie zareagował.

– To drugi taki przypadek w rundzie jesiennej, gdy jestem bezkarnie powalany w „szesnastce”. Pierwszy zaistniał w spotkaniu z Bytovią Bytów. Czy mam żal do sędziego sobotniej potyczki? Na pewno się mylił, i to głównie na naszą niekorzyść, ale każdy człowiek popełnia błędy. Tak więc staram się o tym wszystkim zapomnieć.

– Ma Pan na koncie już trzy żółte kartki. Jeszcze jedna i będzie musiał Pan pauzować.

– Sam się dziwię, skąd ten urodzaj. Trzy „żółtka” w czterech meczach? To do mnie niepodobne. Zwykle z takim dorobkiem to ja sezon kończyłem. Muszę więc teraz bardzo uważać, bowiem nie chcę odpuścić żadnego meczu Sandecji.

– Co bardziej porywczy, zadowoleni z waszej postawy kibice, już widzą Sandecję bijącą się o ekstraklasę. Nie należałoby ich jednak sprowadzić na ziemię?

– Z pewnością tak. Nie rezygnujemy oczywiście z najwyższych zaszczytów, ale koncentrujemy się głównie na każdym kolejnym meczu. Swoją postawą chcemy przyciągnąć na trybuny coraz większą liczbę widzów, sprawiać im przyjemność efektowną, ładną dla oka, ale i skuteczną grą w piłkę.

– Do Nowego Sącza przeniósł się Pan z Cracovii. Jest ona rewelacją rozgrywek ekstraklasy...

– Ja to przewidziałem i bardzo się cieszę, że się nie pomyliłem. Jeszcze przed sezonem powiedziałem kolegom w szatni, że „Pasy” zajmą czwarte, piąte miejsce na mecie sezonu, że zakwalifikują się do europejskich pucharów. Kibicuję Cracovii, ale najważniejsza jest w tej chwili dla mnie Sandecja. Zapewniam Pana i kibiców, że ani przez moment nie żałowałem, że zdecydowałem się zostać jej zawodnikiem. Poprzednie rozgrywki nie były dla nas udane, ale w obecnie trwających w klubie wiele zmieniło się na lepsze. A w środowym meczu z Chrobrym powalczymy o kolejne punkty.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie