Melancholia prowincjonalnych muzeów. Malczewski do Radomia nie dojechał, ale my możemy…

Liliana Sonik
Los prowincjonalnych muzeów bywa niełatwy. Miejscowi inteligenci odwiedzili je już wiele razy i stwierdzili, że znają na pamięć; wycieczkom szkolnym ciekawsze wydają się atrakcje stołeczne, a turyści w pośpiechu kierują się w swoją stronę i rzadko chce im się zatrzymywać po drodze. Samorządy utrzymują swoje muzea, bo muszą i wypada, ale złotych pieniążków pod nogi nie rzucają, bo zawsze trzeba naprawić jakieś drogi, modernizować kanalizację, czy ratować szpital…

Ja je uwielbiam. Lubię "powiatowe" muzea, skąd sączy się melancholia zmieszana z dumą i ogromną ilością zasług ludzi niegoszczących na pierwszych stronach gazet. Nigdy nie zdarzyło mi się wyjść z takiej galerii z poczuciem rozczarowania i zawodu. Zawsze znaleźć w nich można jakieś skarby, których istnienia w tym właśnie miejscu nie podejrzewaliśmy: obiekty wyjątkowo piękne lub zabawne, wzruszające albo po prostu nietypowe. Prezentowane tam ekspozycje, stałe i czasowe - mniejsze niż w wielkich instytucjach narodowych - są na ludzką miarę. Nawet skromna liczba odwiedzających też ma zalety, bo pozwala się skupić i swobodnie krążyć po niezatłoczonych salach. Można rozmawiać i komentować, nikomu nie przeszkadzając.

Wracałam samochodem z Warszawy do Krakowa. Pogoda była marna i w zasadzie nie powinniśmy się zatrzymywać, a jednak skręciliśmy do Radomia, żeby odwiedzić Muzeum im. Jacka Malczewskiego. Naprawdę było warto i gorąco Państwa namawiam do podobnej decyzji. W tym przypadku trudno mówić o prowincjonalnym charakterze, bo radomskie muzeum ma ambicje szersze, niż malutkie kolekcje. W Galerii Malarstwa Polskiego znajdziemy bardzo dobre prace artystów tworzących w XIX i XX wieku. Ponieważ jednak sława patrona zobowiązuje, zainteresowanie ogniskuje się wokół Malczewskiego. Poza zbiorami własnymi pokazywane są prace wypożyczone w innych muzeach albo u prywatnych kolekcjonerów. Spis tych najsłynniejszych łatwo można znaleźć w internecie. Są jednak w Radomiu płótna i kartony mniej znane, a fascynujące. Np. portrety sióstr, powstałe w roku 1926 w Lusławicach, malowane zupełnie inaczej, niż wszystko, co Malczewski malował wcześniej.

Kiedyś Wiesław Myśliwski powiedział, że Polacy byli postmodernistami zanim postmodernizm powstał i zdezorganizował naszą wyobraźnię. Jeśli jednak pojęcie to traktować dość swobodnie, w twórczości Jacka Malczewskiego znajdziemy mocne ‘postmodernistyczne’ tropy. Z wielości zagadkowych autoportretów, z symboli chrześcijańskich współistniejących z rusałkami, chimerami i meduzami, z wszystkich tych symulakrów, sączy się klimat dziwności, a zarazem swojskości. Jak w bardzo osobistym tryptyku „Mój pogrzeb”, którego scenerią jest krajobraz Ziemi Radomskiej. Jednak pogrzebu na Ziemi Radomskiej nie było. Malarz zmarł w Krakowie i został pochowany na Skałce. W habicie tercjarskim Zakonu św. Franciszka, bo tak chciał.

Michalina Janoszanka wspominała: „Malczewski zawsze tęsknił za wsią. W wierszach jego dusza wyrywała się nie do natury w ogóle, ale do naszej natury. Podróżował wiele; był w Azji, znał świat i za granicą przebywał długie lata; ale charakterystyczne, że mało wspominał te wyprawy. Apoteozował tylko strony ojczyste, a rozrzewniał się nad Radomskiem. Zawsze marzył, aby tam być jeszcze przed śmiercią. Często mu ktoś obiecywał, że go zawiezie do Radomia. Jak tylko wchodziłam do pokoju wołał: — „Wiesz duszo ten poczciwy inżynier zawiezie automobilem starego Malczewskiego do Radomia. Tak się cieszę!”. Ale nikt go nie zawiózł. Nikt nie dotrzymał obietnicy.”

Pozostaje nam zaglądnąć tam w jego imieniu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Nocna bitwa nad Dnieprem. Batalion Terror stoczył bój z Rosjanami

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie