"Mgła" u Misjonarzy

Redakcja
Około 100 osób wzięło udział w czwartkowej projekcji pierwszego polskiego filmu poświęconego katastrofie smoleńskiej pt: "Mgła", która odbyła się w sali parafialnej przy kościele Księży Misjonarzy w Tarnowie.

TARNÓW. Gościem specjalnym spotkania był Andrzej Duda - minister w Kancelarii Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego, a zarazem jeden z bohaterów filmu

Gościem specjalnym spotkania był Andrzej Duda - minister w Kancelarii Prezydenta RP ś. p. Lecha Kaczyńskiego, a zarazem jeden z bohaterów filmu.

Jedna ze współorganizatorek spotkania tak tłumaczyła potrzebę tego typu akcji:

- Cała Polska powinna się dowiedzieć, co tak naprawdę wydarzyło się w Polsce 10 kwietnia. Czekamy na tę prawdę. To spotkanie było przeznaczone dla tych, którzy z różnych powodów nie mieli okazji zobaczyć jeszcze filmu pt "Mgła". Tak wielkie zainteresowanie spotkaniem przerosło nasze oczekiwania - przyznała Aleksandra Pagacz-Pociask.

Film Joanny Lichockiej i Marii Dłużewskiej opowiada o kulisach przygotowań wyjazdu polskiego prezydenta do Katynia oraz pierwszych chwilach po katastrofie rządowego samolotu w Smoleńsku. Bohaterami tego filmu, oprócz wspomnianego już ministra, są pozostali pracownicy Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego: Adam Kwiatkowski, Jakub Opara, Jacek Sasin, Marcin Wierzchowski i Paweł Zołoteńki.

Opowiadają oni o swoich dramatycznych spostrzeżeniach, związanych z zachowaniem rządu w trakcie przygotowań do wyjazdu prezydenta Kaczyńskiego i niejasnych działaniach polityków tuż po katastrofie.

Widzowie po zakończeniu projekcji nagrodzili film gromkimi brawami. Wielu uczestników spotkania dzieliło się z Andrzejem Dudą swoimi obawami, związanymi z katastrofą, jak i powolnym śledztwem w tej sprawie. Sam minister nie krył emocji, podczas wspomnień o zmarłym prezydencie.

- Lech Kaczyński był osobą niezwykle ciepłą, serdeczną i rodzinną. W sprawach służbowych był stanowczy, nie był kimś, kto się boi. Wartości rodzinne miały dla niego ogromne znaczenie. Zawsze pytał mnie: jak się miewa twoja żona, córeczka? Do tego był człowiekiem z klasą. Miał ogromną wiedzę, nigdy nie czytał przemówień z kartki, mówił zawsze z głowy.

Duda wspominał, że często zdarzały się nocne rozmowy z Lechem Kaczyńskim, które przeciągały się do bardzo późnych godzin. Pan prezydent był nocnym markiem. Nie lubił wstawać rano, ale w nocy mógł siedzieć do oporu. Wtedy przychodziła pani Maria i nas poganiała. To było takie normalne życie, poza oficjalnymi uroczystościami.

Jak sam przyznał: - Pomiędzy panem prezydentem, Władkiem Stasiakiem, Pawłem Wypychem, Jackiem Sasinem i mną istniała taka silna przyjaźń. My służyliśmy wszyscy panu prezydentowi, nie było miejsca na rywalizację. Po katastrofie z 10 kwietnia przyszło uczucie, jakby ktoś wyrwał część mnie - opowiadał minister.

Pozostało poczucie głębokiej wyrwy, która może się nigdy nie zabliźnić.

Minister Duda podkreślił, że do tej pory nie może zatrzeć wrażenia pośpiechu niektórych polityków, którzy zaledwie kilka chwil po katastrofie wyrazili chęć przejęcia władzy. Z jednej strony my pogrążeni w bólu, a z drugiej takie zachowanie...

W katastrofie smoleńskiej straciliśmy wielkiego prezydenta, który naprawdę myślał o naszym kraju, każdym obywatelu. Co warto podkreślić, nie zrobił na swej polityce ogromnego majątku. Wszystko, co robił, służyło Polsce - zaznaczył minister.
Przypomniał także fakt, iż Lech Kaczyński nie był lubiany przez popularne media, które kreowały fałszywy obraz pary prezydenckiej. O czym mogliśmy się przekonać dopiero po 10 kwietnia, kiedy to nawet najbardziej nieprzychylne prywatne stacje telewizyjne zaczęły pokazywać nieznane dotąd rodzinne fotografie Kaczyńskich.

- Wiele jest niestety innych zakłamań w tej tragicznej historii. Sama nazwa samolotu, który przed katastrofą był rządowy, po niej stał się nagle prezydencki. Podobnie sam charakter lotu. Pojawiły się domysły: prywatny, czy państwowy? To jest przykład lekceważenia prezydenta przez rząd - w ostrych słowach komentował minister Duda. - Wizyta prezydencka praktycznie nie była w ogóle zabezpieczona przez rząd.

Gość specjalny spotkania przyznał, że katastrofa smoleńska zawiera wciąż wiele niewyjaśnionych elementów.

- Skąd tak nagle i tylko na lotnisku pojawiła się tak gęsta mgła? Dlaczego samolot, który spadł z tak małej wysokości rozpadł się na tyle drobnych części? - pytał.

Na pytanie o to, czy katastrofa smoleńska zmieniła nasze społeczeństwo, minister udzielił sceptycznej odpowiedzi.

- Po śmierci Jana Pawła II także był wielki zryw narodowy. Co z niego zostało? Ważne, żeby nie pozostały same wzruszające wspomnienia z tamtych dni. Wierzę, że wielu ludzi zorientowało się, że coś w Polsce było nie fair. Jak był pokazywany obraz prezydenta? Za życia Kaczyńskiego - niewydarzony kaczor, a po śmierci nagle inny człowiek: czuły mąż i uśmiechnięty miły pan, a nawet bohaterski prezydent. Ufam, że była i jest to dla nas wszystkich lekcja - powiedział na koniec.

Jadwiga Bożek

tarnow@dziennik.krakow.pl

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.