Miasto nie ma pieniędzy na zakup rzeźb z kładki Bernatka. Czy ktoś je dla krakowian "uratuje"?

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
W sobotę wszystkie rzeźby zostaną zdemontowane - w celu konserwacji. Czy na kładkę powrócą tylko cztery?
W sobotę wszystkie rzeźby zostaną zdemontowane - w celu konserwacji. Czy na kładkę powrócą tylko cztery? Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Już za kilka dni z dziesięciu rzeźb, które dziś znajdują się na kładce Bernatka, zostaną tylko cztery, które we wcześniejszych latach zakupiło miasto. Na kolejne w budżecie miejskim nie ma pieniędzy. Czy jest jakiś pomysł na to, by balansujące postaci pozostały tam, gdzie dotychczas krakowianie miel okazję je podziwiać?

FLESZ - Koronawirus w Polsce. Zachowajmy czujność i zdrowy rozsądek

W sobotę wszystkie rzeźby z kładki Bernatka zostaną zdemontowane i poddane konserwacji, na miejsce powrócą za tydzień – dwa. Ale nie wszystkie. Miasto kupiło tylko cztery, w 2018 roku: Oczepioną (z cyklu Antica), Dziewczynkę Pabla (z cyklu Dziewczynki) oraz Małą gimnastyczkę z szarfą (z cyklu Gimnastycy), a rok później dokupiło jeszcze jedną rzeźbę Atleta (z cyklu Atleci), przeznaczoną do rewitalizowanego przez Zarząd Zieleni Miejskiej Parku Lotników. Za cztery rzeźby miasto zapłaciło w sumie 293 tys. zł.

Kolejne sześć rzeźb to koszt ok. 400 tys. zł, jak informuje Fundacja Art&Balance. Miasto nie ma takich pieniędzy.

- Aktualnie - w związku z ograniczeniami budżetowymi i wydatkami, związanymi z niwelowaniem wpływu koronawirusa na krakowską kulturę - nie mamy możliwości kontynuacji wykupu rzeźb z kolekcji, eksponowanej na kładce o. Bernatka - tłumaczy Magdalena Doksa-Tverberg, zastępca dyrektora Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego UMK. - Mamy na względzie potrzeby całego środowiska twórców, związanych z naszym miastem, którzy chcieliby w przestrzeni miejskiej eksponować swój warsztat twórczy - dodaje Magdalena Doksa-Tverberg.

Również zdaniem radnej Małgorzaty Jantos, przewodniczącej Komisji kultury i Ochrony Zabytków miasto rzeczywiście ma teraz o wiele pilniejsze wydatki.

- Wobec alternatywnych potrzeb miasta będę odradzała taki wydatek. To zdecydowanie zbyt wysoka cena - mówi Małgorzata Jantos. Jej zdaniem negocjacje mogłyby zostać podjęte przy korzystniejszej ofercie.

Zakupu sześciu pozostałych rzeźb nie przewiduje również Krakowskie Biuro Festiwalowe.

- W tegorocznym budżecie nie zaplanowaliśmy środków na tego typu działania, dlatego też nie jesteśmy w stanie zakupić opisywanych rzeźb autorstwa pana Jerzego Kędziory. Jeśli KBF miałby zakupić rzeźby, musiałbym wnioskować o przekazanie środków na ten cel do Gminy Miejskiej Kraków. W tym roku nie zamierzamy jednak podejmować takich kroków - komentuje rzecznik KBF Michał Zalewski.

Czy balansujące „Między wodą a niebem” rzeźby Jerzego Kędziory uda się „uratować”? Są na to pomysły. Radny Łukasz Gibała sugeruje, by zainteresować tematem ewentualnych sponsorów, którzy mogliby się poszczycić rzeźbą z logo na krakowskim moście. Zapowiedział, że zgłosi pomysł oficjalną drogą Wydziałowi Kultury UMK.

Pomysł mają także radni z Podgórza i Starego Miasta. Jak poinformował nas radny Szymon Toboła, jutro, wspólnie z przedstawicielami dzielnicy Stare Miasto, spotkają się z Moniką Kędziorą-Frej, prezes Fundacji Art&Balance, która reprezentuje wykonawcę rzeźb Jerzego Kędziorę, by wspólnie poszukać rozwiązania kwestii pozostania rzeźb na kładce.

Fundacja Art&Balance, w rozmowie z nami zadeklarowała chęć porozumienia, by ostatecznie rzeźby pozostały tam, gdzie są dziś.

Czy krakowianie będą mogli wciąż oglądać balansujące "Między wodą a niebem" rzeźby na kładce Bernatka? Być może już jutro dostaniemy odpowiedź na to pytanie.

Przypomnijmy, wystawę rzeźb Jerzego Kędziory „Między wodą a niebem” krakowianie i turyści mogą podziwiać od 2016 r. Rzeźby powstały z okazji otwarcia Cricoteki. W początkowym zamierzeniu wystawa miała być tylko czasowo eksponowana. W związku z ogromnym zainteresowaniem oraz pozytywnym odbiorem została na dłużej. Miasto, widząc jej potencjał promocyjny dla Krakowa, podjęło rozmowy z artystą na temat pozostawienia wystawy na stałe.

- Dostaliśmy wiadomość, że miasto jest zainteresowane kupnem całości, ale zakup chce rozłożyć na raty - mówiła Monika Kędziora-Frej, prezes Fundacji Art&Balance. - W 2018 r. miasto nabyło trzy rzeźby, reszta miała zostać zakupiona w 2019 r., ale niestety zakupiono jeszcze tylko jedną pracę, potem miasto wycofało się z pomysłu z braku funduszy na ten cel.

Wnętrze jednego z Peweksów. Pamiętacie, jakie towary można było kupić tylko w tych luksusowych sklepach? Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNEZOBACZ PRODUKTY Z PEWEKSU >>>

Pewex. Luksus, czary i dolary. Te produkty były do kupienia ...

Wideo

Materiał oryginalny: Miasto nie ma pieniędzy na zakup rzeźb z kładki Bernatka. Czy ktoś je dla krakowian "uratuje"? - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie