Miasto wydało 200 tys. złotych na rowery elektryczne. A co z rowerem miejskim? "Pytanie, czy Krakowowi jest niezbędny"

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Rowery elektryczne powracają na Czerwone Maki - informują urzędnicy ZTP
Miasto rusza z pilotażem, w ramach którego mieszkańcy mogą wypożyczyć na Ruczaju rower elektryczny. Łącznie gmina zakupiła ich ponad 40 - wydała 200 tys. złotych. Elektryki staną się elementem systemu roweru miejskiego, który ma powrócić do Krakowa, ale nie wiadomo jeszcze kiedy. Wiadomo natomiast, że już raczej nie na tak korzystnych dla miasta warunkach finansowych jak w przypadku Wavelo, gdzie operator musiał na własną rękę utrzymywać system, a z miasta otrzymywał symboliczną złotówkę za każdy działający rower. Tymczasem pojawiają się wątpliwości, czy rower miejski w ogóle Krakowowi jest potrzebny. - Kiedy Wavelo wyprowadziło się z naszego miasta, ruch rowerowy nie spadł - informuje Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów.

FLESZ - Turystyka otwiera się na zagranicznych gości

Co dalej z miejskim rowerem w Krakowie? Będzie przetarg

Od 5 maja można wypożyczać rowery elektryczne w ramach pilotażowego systemu Park-e-Bike, na razie tylko na Ruczaju. Projekt nie będzie rozszerzany na całe miasto, ale urzędnicy Zarządu Transportu Publicznego chcą, by elektryki stały się uzupełnieniem miejskiego roweru. W tym roku gmina planuje w drodze przetargu wyłonić firmę, która dostarczy pojazdy dla miłośników dwóch kółek.

Nowa, imponująca kładka w Krakowie do poprawki. Są problemy ...

Na stacji zlokalizowanej na terenie parkingu "P+R Czerwone Maki" docelowo będzie ponad 40 rowerów elektrycznych. Aktualnie zostało wystawionych 16 i w zależności od zapotrzebowania będą dostawiane kolejne. Za pilotaż, w ramach którego mieszkańcy mogą je wypożyczyć, odpowiada miasto, które skorzystało z unijnego dofinansowania. Rowery kosztowały ponad 650 tys. zł, z czego gmina wyłożyła ze swojego budżetu 200 tys. Można je wypożyczyć za pomocą aplikacji, dostępnej na stronie Zarządu Transportu Publicznego (ztp.krakow.pl) od poniedziałku do piątku od godziny 7 do 21.

Urzędnicy tak tłumaczą wybór lokalizacji dla stacji rowerów. - Wybraliśmy Ruczaj, ponieważ chcieliśmy, aby stacja była zlokalizowana w odległym miejscu od centrum miasta, m.in. żeby uświadomić mieszkańcom, że na jednym ładowaniu elektrykiem jesteśmy w stanie przejechać naprawdę sporą odległość. Poza tym Czerwone Maki to punkt przesiadkowy w stronę Skawiny, która również bierze udział w projekcie. Ustawienie tam stacji może zachęcić mieszkańców, by zostawiali samochód i w dalszą trasę udali się rowerem. Oczywiście można go wypożyczyć za darmo - podkreśla Sebastian Kowal z Zarządu Transportu Publicznego.

Przypomnijmy, że kiedy w ubiegłym roku z krakowskich ulic zniknęły rowery miejskie Wavelo, w mieście masowo zaczęły pojawiać hulajnogi elektryczne. W Krakowie jest ich coraz więcej. Chociażby ostatnio pojawiło się kolejnych 700. Ale ZTP swoimi pilotażami nie chce wypychać hulajnóg z Krakowa. - Nie widzimy przeciwskazań, aby te dwa rodzaje transportu - hulajnogi i rowery - ze sobą współgrały. Początkowo hulajnogi były dość kłopotliwe, nie było jasnych zasad, na jakich można z nich korzystać, gdzie zostawiać. Dlatego w ścisłym centrum stworzyliśmy tzw. punkty mobilności, gdzie można odstawić hulajnogę. Z ich operatorami podpisaliśmy porozumienie, aby uporządkować pewne zasady funkcjonowania. Przynosi to efekty, hulajnogi nie są już pozostawiane, gdzie popadnie - mówi Kowal.

System rowerów miejskich Wavelo był bardzo opłacalny dla miasta. Polegał na tym, że zyski z wypożyczeń, jak również z reklam, czerpał operator. Musiał jednak na własną rękę utrzymywać system, a z miasta otrzymywał symboliczną złotówkę za każdy działający rower. W Zarządzie Transportu Publicznego nie potrafią określić, czy rower miejski uda się przywrócić w Krakowie na tak korzystnych warunkach finansowych jak w przypadku Wavelo. - Chcemy przede wszystkim mieć system bezpieczny. Zostanie rozpisany przetarg. Wtedy zobaczymy, co zaoferują firmy. Oczywiście wybierzemy najbardziej korzystną dla miasta ofertę - podsumowuje Kowal.

Kraków. Urzędnicy proponują "Kwartał klimatyczny". "Oznacza ...

Marcin Dumnicki, prezes Stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów, podkreśla, że kiedy Wavelo wyprowadziło się z naszego miasta, ruch rowerowy nie spadł. - Pytanie zatem, czy Krakowowi niezbędny jest rower publiczny? Wydaje się, że nie, gdyż podróże Wavelo stanowiły jedynie między 5 a 8 proc. ruchu rowerowego w mieście, tak wskazały badania. To oznacza, że mieszkańcy sami z siebie przesiadają się na dwa kółka - podkreśla Dumnicki.

Chwali natomiast organizowane przez gminę pilotaże. - Dobrze, że miasto postawiło na elektryki, bo takie rowery kupuje cały Zachód, to one są przyszłością. Spójrzmy w tym kontekście na południowe dzielnice miasta, gdzie dotychczas było mało ścieżek dla rowerów, ale w ostatnim czasie sporo ich powstało, jak np. wzdłuż Kamieńskiego. Planowane są kolejne inwestycje, ale jest jeden problem: to tereny dość pagórkowate, nie każdy poradzi sobie jadąc na tradycyjnym rowerze. Może właśnie elektryki - obok budowy nowych ścieżek - są inwestycją, dzięki której kolejne osoby zaczną poruszać się po mieście na dwóch kółkach? - zastanawia się Dumnicki.

Pilotaż za ciekawy uważa radny miejski Łukasz Wantuch, aczkolwiek jego zdaniem projekt jest zbyt drogi. - Wolałbym, aby te pieniądze zostały przeznaczone na budowę infrastruktury rowerowej. Rower elektryczny to wspaniała rzecz, wiem, ponieważ sam go miałem, ale tak jak wspomniałem, zbyt droga - podkreśla Wantuch.

Radny miejski Łukasz Sęk widzi potencjał pilotażu, ale uważa go po prostu za test, który ma sprawdzić, czy podczas użytkowania rowerów elektrycznych występują jakieś problemy. - Dowiemy się też, jakie jest zainteresowanie elektrykami wśród mieszkańców. Nie oszukujmy się natomiast, że ta garstka rowerów na Ruczaju zrewolucjonizuje system transportowy w mieście - zaznacza Sęk.

Jego zdaniem rowery elektryczne mają szanse przebić się w Krakowie. - Rynek faktycznie zdominowały e-hulajnogi, ale na krótkich dystansach. Nikt nie będzie jechał hulajnogą z Wzgórz Krzesławickich w okolice centrum Krakowa. Dlatego jest w tym systemie miejsce dla rowerów elektrycznych - dodaje radny. Jego zdaniem w przyszłości mieszkańcy powinni mieć możliwość zakupu karty miejskiej na komunikację oraz właśnie na przejazdy rowerami miejskimi, w tym elektrycznymi.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Ciekawe, nie?
6 maja, 13:25, Gość:

Proponuję jeszcze konie elektryczne w stadninach i psy elektryczne na koszt miasta...jak się sporo węgla spali to się wszystko naladuje prądem ...ekologicznie!

To ciekawe, że zabrano nam żarówki wolframowe i halogenowe "żeby mniej prądu zużywać" (mimo, że przecież płacę za prąd, który zużywam) -- a tutaj raptem nie ma żadnych oporów przed zużywaniem o wiele większej ilości prądu do napędu pojazdów: samochodów, rowerów, hulajnóg...

G
Gość

Proponuję jeszcze konie elektryczne w stadninach i psy elektryczne na koszt miasta...jak się sporo węgla spali to się wszystko naladuje prądem ...ekologicznie!

r
rowerzysta

Ale jaja. Przedziwne wnioski pana z Stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów. Równie uprawniony jest wniosek, że gdyby działało Wavelo, to rowerzytów byłoby znacznie więcej, bo po prostu rowerzystów w tym roku jest więcej. A sam pomysł zastąpienia rowerów miejskich elektrycznymi jest tak absurdalny, że głowa pęka. Rowery elektryczne nie mają de facto żadnej przewagi nad normalnymi, a minusów jest pełno - są znacznie droższe, ich utrzymanie i zachowanie pełnej mobilności jest wielokrotnie droższe i o wiele bardzie czasochłonne, do tego zużywają prąd, który trzeba wyprodukować. Mogłoby ewentualnie stanowić niewielką część dużego systemu , zwykłych prostych w obsłudze rowerów miejskich. Bolączką Wavelo był przestarzały system wypożyczania - każdy z systemów hulajnóg umożliwia korzystania z nich każdemu po 2 minutach klikania w telefonie.

Z
Zbigniew Rusek

Duża liczba rowerów utrudnia jazdę autobusów miejskich, więc lepiej, by ruch rowerowy nieco spadł i - przede wszystkim - wyniósł się z jezdni po których poruszają się autobusy. Autobusy powinny trąbić na rowerzystów.

L
Logiczny

"Kiedy Wavelo wyprowadziło się z naszego miasta, ruch rowerowy nie spadł - informuje Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów"

...z czego prosty wniosek płynie, że nikt -- lub prawie nikt -- z tego nie korzystał. Więc nad czym tu w ogóle deliberować jeszcze?

Dodaj ogłoszenie