Mieczysław Twaróg wyciągnął 67-latka z płomieni. Uratował mu życie.

Redakcja
Ogień strawił dom, stodołę i garaż. Straty szacuje się na 300 tys. zł. Pomoc społeczna sprawdzi, jak pomóc pogorzelcom. FOT. PRZEMYSŁAW ANTKIEWICZ
Ogień strawił dom, stodołę i garaż. Straty szacuje się na 300 tys. zł. Pomoc społeczna sprawdzi, jak pomóc pogorzelcom. FOT. PRZEMYSŁAW ANTKIEWICZ
Udostępnij:
NOWE RYBIE. Mieczysław Twaróg wydobył z płonącego domu nieprzytomnego 67-latka. - Na moim miejscu każdy zrobiłby to samo - mówi mieszkaniec Starej Wsi.

Ogień strawił dom, stodołę i garaż. Straty szacuje się na 300 tys. zł. Pomoc społeczna sprawdzi, jak pomóc pogorzelcom. FOT. PRZEMYSŁAW ANTKIEWICZ

Dochodziła godz. 3.30, gdy samochód 46-letniego Mieczysława Twaroga ze Starej Wsi wjechał w gęsty dym na drodze w Starym Rybiu.

Kierowca zwolnił, choć spieszył się do Krakowa. Razem z żoną Beatą wiózł 15-letnią córkę na planowaną wizytę w Instytucie Matki i Dziecka. O godzinie 4.50 miały pociąg do Warszawy.

- Myślałem, że to mgła, ale gdy poczułem ostry zapach dymu, zjechałem na pobocze - relacjonuje Mieczysław Twaróg. - Wtedy usłyszałem, że ktoś wzywa pomocy - dodaje.

Wbiegł w dym. Po chwili zobaczył dom ogarnięty płomieniami, a przed nim starszą kobietę. 58-latka dopiero po chwili była w stanie powiedzieć, że w budynku jest jeszcze jej mąż.

Pan Mieczysław wszedł tam na czworakach. Gdy wyczuł ciało chwycił za ubranie i wyciągnął mężczyznę na zewnątrz. Pomógł mu jeszcze nieznajomy, który - podobnie jak on - zatrzymał auto i pobiegł na ratunek.

Gdy 67-latek odzyskał przytomność, przypadkowi ratownicy wypchnęli jeszcze z pobliskiego garażu auto i quada, wyciągnęli też z ogarniętej ogniem stodoły butle z gazem.

Mieszkańcy sąsiednich budynków przynieśli buty i kurtki dla pogorzelców, którzy stali na chłodzie boso i w piżamach.

Mieczysław Twaróg zaczekał jeszcze na przyjazd karetki. A potem wrócił do domu. Na pociąg do Krakowa już nie zdążył.

- Ważne, że mogłem pomóc, a termin wizyty u lekarza zawsze można przełożyć - mówi mężczyzna. - Na moim miejscu pewnie każdy zrobiłby to samo - dodaje.

Pogorzelcy, lekko podtruci dymem, trafili do szpitala. Ich dom spłonął doszczętnie. Przyczyny pożaru teraz badają biegli.

Paweł Szeliga

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie