Mieli ratować Skorżę, ratowali remis

KRZYK
EKSTRAKLASA PIŁKARSKA. "Biała Gwiazda" po raz trzeci wiosną bez zwycięstwa i bramek. Czy zdaniem Bogusława Cupiała drużyna przelała czarę goryczy?

Z piłką Junior Diaz (nr 15), obok Issa Ba (nr 80) i zawodnik Jagiellonii Neves Soares Hermes Fot. PAP/Artur Reszko

Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków 0-0

Sędziowali Marcin Borski z Warszawy oraz Rafał Rostkowski z Warszawy i Maciej Wierzbicki z Gdańska. Żółte kartki: Jarecki (90+3) - Piotr Brożek (90+3) . Widzów 6000.

Jagiellonia: Sandomierski 6 - Lewczuk 5, Skerla 6, Cionek 6, El Mehdi 6 - Bruno 5 (90 Jarecki 90+3), Grzyb 6, Hermes 6, Lato 6 - Frankowski 6 (82 Burkhardt), Grosicki 5 (72 Maycon).

Wisła: Pawełek 5 - Alvarez 5, Głowacki 6, Marcelo 5, Piotr Brożek 5 - Kirm 4 (67 Łobodziński), Sobolewski 5, Ba 4 (57 Boguski), Diaz 5 (79 Jirsak) - Małecki 5, Paweł Brożek 4.

Trener Maciej Skorża pożegna się z Wisłą? W meczu w Białymstoku zwycięstwem mieli go ratować jego zawodnicy. Bliższa sukcesu była jednak Jagiellonia. Wiślacy, oprócz walki, znów nie pokazali niczego, co by charakteryzowało mistrza Polski. Jedyne co wczoraj uratowali, to bezbramkowy remis. Ile jeszcze może znieść właściciel klubu Bogusław Cupiał? Arkadiusz Głowacki, zapytany po meczu przez nas, czy trener Skorża pozostanie na stanowisku, odparł: - Mam nadzieję.

Po dwóch porażkach w tej rundzie z GKS Bełchatów i Arką Gdynia (dwukrotnie 0-1) zespół "Białej Gwiazdy" znalazł się na krawędzi. Po wczorajszym meczu zrobił kolejny krok w stronę przepaści. Już w ubiegłym tygodniu wiślacy mogli stracić fotel lidera, ale zostali na nim dzięki zwycięstwu Odry Wodzisław w stolicy z Legią Warszawa. Wygrana w Białymstoku dawała więc możliwość obrony najwyższej pozycji, ale styl gry Wisły w tegorocznych rozgrywkach nie wróżył niczego dobrego. - Musimy wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć wygrywać. Mogę zapewnić, że będzie to mecz ogromnej walki z naszej strony - zapowiadał przed spotkaniem trener Skorża. Zdawał sobie sprawę, że jego zespół musi przebudzić się z zimowego snu i zagrać dynamiczniej, ciekawiej oraz skuteczniej. Wszystkiego tego znów zabrakło. Nie pomogły także zmiany w ustawieniu zespołu. W pierwszej jedenastce wyszedł na boisko Issa Ba. Senegalczyk wrócił do składu po kontuzji pachwiny i był nadzieją na to, że będzie zawodnikiem kreującym grę ofensywną. Ze środka boiska na lewe skrzydło został więc przesunięty Junior Diaz. Widać było jednak, że Ba nie rozumie się jeszcze zbyt dobrze z kolegami z drużyny. Na ławce rezerwowych usiadł natomiast Rafał Boguski, który w spotkaniu z Arką tworzył duet napastników z Pawłem Brożkiem. Tym razem w ataku towarzyszył mu Patryk Małecki. Smaczkiem spotkania było więc przeciwstawienie ich napastnikom Jagiellonii - Kamilowi Grosickiemu i byłemu wiślakowi Tomaszowi Frankowskiemu, który - podobnie jak w poprzednim wygranym spotkaniu ze Śląskiem - starał się rozgrywać piłkę. Wczorajsze spotkanie pokazało, że obecnie lepszy duet w ataku ma Jagiellonia, choć też zakończył mecz bez zdobyczy bramkowej.

Mimo niesprzyjającej pogody - było bardzo zimno i wietrznie - mecz zgromadził komplet publiczności. W takich warunkach można było oczekiwać szybkiej gry i tak się stało. Aktywniej rozpoczęła Wisła - pierwsze strzały oddali Małecki i Paweł Brożek, ale nie postraszyli nimi mocno rywali. Później z przewagi krakowian niewiele wynikało. Jagiellonia rozbijała ich ataki i czyhała na kontrę. Z czasem białostoczanie coraz bardziej zniechęcali wiślaków i śmielej zapędzali się pod ich pole karne. Mecz się wyrównał, a momentami więcej inicjatywy mieli gospodarze. Zawodnicy Wisły coraz częściej musieli się ratować wybijaniem piłki. Nieraz kończyło się to rzutami rożnymi. Po jednym z nich w kolejnym meczu z rzędu błąd popełnił Mariusz Pawełek, który nie potrafił złapać piłki, ale nie miało to poważnych konsekwencji, bowiem na miejscu byli obrońcy. Do przerwy nie było jednak za wiele emocji. Pierwsza połowa stała pod znakiem walki, ale brakowało klarownych sytuacji podbramkowych. - Stworzymy je w drugiej połowie - powiedział schodząc do szatni Małecki.
Frankowski mówił przed meczem, że wyzwaniem dla niego będzie gra przeciwko stoperom Wisły Arkadiuszowi Głowackiemu i Marcelo, których uważa za jednych z najlepszych w kraju. Do przerwy nie dali oni pograć napastnikom Jagiellonii. Ci jednak zaraz po zmianie stron postanowili zaskoczyć defensywę Wisły. "Franek" szybko podał do Grosickiego, który wyprzedził Marcelo, ale naciskany przez Brazylijczyka strzelił lekko i niecelnie. Z każdą minutą napór gospodarzy rósł jednak coraz bardziej. Po zagraniu z rzutu rożnego Jarosława Laty lot piłki przedłużył Frankowski, a mocne uderzenie głową Thiago Cionka spod poprzeczki efektownie wybił Pawełek. Chwilę później wiślaków od utraty bramki uratowała poprzeczka. W końcówce krakowianie długo wyglądali na zespół, który jest zadowolony z remisu i stara się go utrzymać. Jedyną groźną sytuacją z ich strony był techniczny strzał Tomasa Jirsaka, po którym piłka odbiła się od słupka.

Mecz więc zakończył się bezbramkowym remisem. Wisła nie wygrała w lidze od grudnia i w trzech kolejnych tegorocznych meczach nie zdobyła nawet bramki. Najważniejsze pytanie na dziś brzmi, jak długo będzie tkwić w tym marazmie i kto poprowadzi zespół w następnych meczach.

Piotr Tymczak, Białystok

Powiedzieli po meczu

Maciej Skorża (trener Wisły):

- Liczyliśmy na trzy punkty i to, że przełamiemy naszą niemoc w zdobywaniu bramek. Tak się nie stało. Tylko remis w Białymstoku i wciąż czekamy na pierwszą zdobytą bramkę. To był dla nas bardzo trudny mecz. Wiedzieliśmy, że Michał Probierz ustawi drużynę pod Tomka Frankowskiego i Kamila Grosickiego. Staraliśmy się pozbawić atutów gospodarzy. Udawało się to nam w pierwszej połowie. W drugiej w pierwszej akcji Kamil Grosicki wyszedł sam na sam (z bramkarzem). To była nasza nieuwaga. Nieszczęście było blisko, ale na nasze szczęcie Kamil nie wykorzystał tej sytuacji. W pierwszej połowie graliśmy lepszą piłkę, ułożoną. W drugiej połowie nam tego trochę zabrakło. Za mało stworzyliśmy bramkowych sytuacji, choć miały je obydwie drużyny. Niestety, po strzale Tomasa Jirsaka piłka odbiła się od słupka i nie wpadła do bramki. Myślę, że remis jest wynikiem zasłużonym dla obydwu drużyn. Trzeci mecz w lidze bez strzelonej bramki to dla nas jednak nietypowa sytuacja. To był mecz walki, w którym nie było za wiele okazji, ale liczyłem, że nasza siła ofensywna będzie mocniejsza i Paweł Brożek znajdzie się w sytuacjach bramkowych. Drużyna jednak wypracowała ich za mało.

Michał Probierz (trener Jagiellonii):

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że początek będzie bardzo trudny, a Wisła zagra pressingiem i to się potwierdziło. Przez pierwsze 25 minut byliśmy zespołem, który nie potrafił się utrzymać przy piłce, Wisła stworzyła kilka groźnych akcji. Później graliśmy lepiej. Mając po przerwie tyle okazji z takim przeciwnikiem jak Wisła, trzeba zdobyć bramkę. Tymczasem wróciliśmy z dalekiej podróży po tym jak Tomas Jirsak trafił w słupek. Zdobyliśmy jeden punkt, który może być dla nas na wagę utrzymania. (TYM)

Odra opuściła ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy

W drugim wczorajszym meczu: Odra Wodzisław - Piast Gliwice 2-0 (1-0). 1-0 Bueno 4, 2-0 Dymkowski 60.

W trzech pierwszych meczach na wiosnę przebudowana Odra z Mauro Cantoro w składzie zdobyła 7 punktów. Wczoraj pewnie pokonała Piasta w obecności selekcjonera Franciszka Smudy. Osłabiony brakiem stopera Mateusza Kowalskiego i pomocnika Kamila Wilczka Piast przegrywał już w 4. minucie, kiedy Daniel Bueno wykorzystał sytuację sam na sam z gliwickim bramkarzem. Niepokonany w wiosennej rundzie pozostał golkiper Odry Arkadiusz Onyszko. Trener Piasta Dariusz Fornalak: - Spadliśmy dziś na dno. Jedno co mi pozostało, to przeprosić kibiców. Nie za to, że przegraliśmy, ale że w meczu o życie, nie daliśmy z siebie wszystkiego. Trener Odry Marcin Brosz: - Nie popadajmy w euforię. Nasz klub dopiero wskoczył do gry, te pierwsze trzy wiosenne mecze dały nam szansę na utrzymanie, ale wszystko dopiero jest przed nami. Naszym piłkarzom naprawdę zależy na realizacji tego celu. Wystarczy powiedzieć, że po poprzednim meczu u Marcina Dymkowskiego było podejrzenie pęknięcia czaszki, a Jacek Kowalczyk ostatniej nocy miał 40 stopni gorączki. I obaj dziś zagrali.

1. Wisła Kraków 20 41 31-15

2. Legia Warszawa 19 38 24-9

3. Lech Poznań 19 38 33-17

4. Ruch Chorzów 19 35 26-18

5. GKS Bełchatów 19 34 23-16

6. Lechia Gdańsk 19 28 19-16

7. Polonia Bytom 19 25 20-17

8. Śląsk Wrocław 19 24 20-19

9. Korona Kielce 19 21 23-30

10. Jagiellonia 20 20 22-18

11. Cracovia 19 20 15-25

12. Arka Gdynia 19 18 15-21

13. Zagłębie Lubin 19 18 15-27

14. Odra Wodzisław 20 18 16-28

15. Piast Gliwice 20 17 23-34

16. Polonia Warszawa 19 16 14-29

Pozostałe mecze kolejki: sobota: Polonia Warszawa - Ruch Chorzów (17), Polonia Bytom - Legia Warszawa (18.15), Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk (19.15), Cracovia - Korona Kielce (14.45), niedziela: Arka Gdynia - KGHM Zagłębie Lubin (14.45), PGE GKS Bełchatów - Lech Poznań (17).

(KRZYK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie