Mieszkaniec Sosnowca został uznany za martwego. Sąd...

Mieszkaniec Sosnowca został uznany za martwego. Sąd przywrócił go do żywych

Patryk Drabek

Aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Sędzia Adam Woźniak, Sąd Rejonowy w Sosnowcu

Sędzia Adam Woźniak, Sąd Rejonowy w Sosnowcu ©P. Drabek

Sąd Rejonowy w Sosnowcu unieważnił akt zgonu jednego z mieszkańców tego miasta. Mężczyzna został przez pomyłkę uznany za... zmarłego.
Sędzia Adam Woźniak, Sąd Rejonowy w Sosnowcu

Sędzia Adam Woźniak, Sąd Rejonowy w Sosnowcu ©P. Drabek

Pan Rafał ma 42 lata. Według sosnowieckiego szpitala, zmarł pod koniec 2017 roku. Akt zgonu wystawiono 22 grudnia, tymczasem okazało się, że sosnowiczanin... żyje. W szpitalu zmarł bowiem bezdomny mężczyzna, który miał takie samo pierwsze imię i nazwisko, a dodatkowo urodził się w tym samym roku.

Taka niecodzienna sytuacja oznaczała dla pana Rafała problemy nie tylko z pracą, ale także z załatwieniem spraw urzędowych czy wizytą u lekarza. Musiał żyć z oszczędności oraz z zasiłku, który przyznał mu Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Wniosek o unieważnienie aktu zgonu złożyły zarówno Prokuratura Rejonowa Sosnowiec-Północ, jak i Sosnowiecki Szpital Miejski, gdzie doszło do pomyłki. Były to odrębne wnioski.

Sąd przypomniał, że unieważnienie aktu stanu cywilnego jest możliwe na wniosek zainteresowanej osoby, prokuratora lub kierownika urzędu stanu cywilnego. W tym gronie nie ma szpitala, dlatego wniosek lecznicy został odrzucony.

- Sąd nie badał poziomu zawinienia w wykonywaniu czynności, które doprowadziły do tego, że ten akt zgonu został wystawiony na osobę żyjącą - podkreślał sędzia Adam Woźniak.

Dodał, że ta kwestia będzie analizowana w procesie odszkodowawczym.

Prezes zarządu Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego nie kryje, że sytuacja jest kuriozalna, ale szpital przyznaje się do błędu i na bieżąco śledzi tę sprawę.

- W tej chwili czekamy na postanowienie sądu, które uprawomocni się za trzy tygodnie - mówił nam, jeszcze przed wydaniem postanowienia, prezes zarządu Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego Artur Nowak. - Bardzo zależy nam na tym, by ta sprawa została jak najszybciej rozstrzygnięta. Ubolewamy nad tym, że doszło do takiej pomyłki, ale do tej pory nie mogliśmy nic zrobić, ponieważ czekaliśmy aż ten mężczyzna odzyska osobowość prawną. Gdy będziemy mieć już prawomocne postanowienie sądu, że ten pan istnieje, to na pewno będziemy chcieli mu jakoś zadośćuczynić. W jakiej formie? W tej chwili jest mi trudno powiedzieć - podsumował Artur Nowak.

Mężczyzna, który formalnie „wraca do żywych”... nie pojawił się w sądzie. Nie odbierał też telefonu.

Obserwuj autora na Twitterze


MASZ CIEKAWĄ INFORMACJĘ, ZROBIŁEŚ ZDJĘCIE ALBO WIDEO?
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?
PRZEŚLIJ WIADOMOŚĆ NA dz24@dz.com.pl
DZ24 WIADOMOŚCI CZYTELNIKÓW I INTERNAUTÓW


POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




Zobacz najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w programie TyDZień



Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo