Mikołaj Krzysztof Radziwiłł. „Sierotki” podróż za morze

Marcin Rosołowski
Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, zwany „Sierotką”
Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, zwany „Sierotką” źródło: Wikipedia/domena publiczna
Mikołaj Krzysztof Radziwiłł pozostawił opis podróży do Ziemi Świętej, ciekawy do dziś dla czytelników i naukowców.

Z kalwina katolik

Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, zwany „Sierotką” należy do najbarwniejszych i jednocześnie najbardziej znanych postaci książęcego rodu. Syn Mikołaja Krzysztofa „Czarnego”, marszałka wielkiego litewskiego i wojewody wileńskiego oraz Elżbiety z Szydłowieckich, wychowany został w wyznaniu ewangelicko-reformowanym. Ojciec chciał, by stał się jednym z przywódców obozu reformacji. Traf chciał, że stało się inaczej, co jest dowodem na to, że obóz kontrreformacji stawiający na intelektualne dysputy potrafił odnosić bardziej spektakularne sukcesy, niż zwolennicy siłowej konfrontacji z ewangelikami. Otóż zaledwie dwa lata po śmierci ojca, w 1567 roku, Mikołaj Krzysztof junior zdecydował się przejść na katolicyzm. Miało to być efektem pobytu w Rzymie oraz dysput z wybitnymi katolickimi teologami owych czasów, między innymi z kardynałem Hozjuszem i Piotrem Skargą. Konwersja jednego z najpotężniejszych panów litewskich oczywiście odbiła się szerokim echem i została dobrze wykorzystana przez obóz katolicki.

Tak, jak Radziwiłł „Czarny” był gorliwym kalwinem, tak „Sierotka” stał się równie gorliwym katolikiem. Przystąpił do kontrreformacyjnej ofensywy. Zlikwidował w swoich dobrach zbory protestanckie – a pamiętać należy, że jego ojciec był mecenasem słynnego protestanckiego przekładu Pisma Świętego na język polski, zwanego Biblią Radziwiłłowską. Na nowo otworzył kościoły, m.in. w Klecku, Szydłowcu, Białej i Nieświeżu. Podczas elekcji 1575 roku poparł kandydaturę katolickiego Habsburga na polski tron, ale w odróżnieniu od części magnatów uznał wybór Stefana Batorego na króla. Swoją dygnitarską karierę rozpoczął w 1569 roku od godności marszałka nadwornego litewskiego, a w 1604 roku ukoronował ją krzesłem wojewody wileńskiego.

Z papieskim błogosławieństwem

Kreśląc rys tej postaci, należy zaznaczyć, że Radziwiłł był człowiekiem gruntownie wykształconym, o szerokich horyzontach intelektualnych, mecenasem kultury. Jego nawrócenie na katolicyzm nie wynikało tylko z politycznych kalkulacji. Marzył o jedności całego chrześcijaństwa pod zwierzchnictwem Rzymu i miał swój udział w przygotowaniu do unii brzeskiej. Był mecenasem wydania pracy księdza Skargi „O jedności Kościoła Bożego”, które tę ideę promowało.

„Sierotka” cierpiał na uciążliwe przypadłości. We wrześniu 1575 roku złożył uroczyste ślubowanie, że jeśli tylko stan zdrowia mu pozwoli, uda się w pielgrzymkę do Ziemi Świętej. O tym zobowiązaniu powiadomił w 1578 roku papieża Grzegorza XIII – Ojciec Święty przesłał ówczesnemu marszałkowi nadwornemu litewskiemu swe błogosławieństwo.

Dopiero po siedmiu latach od ślubów, we wrześniu 1582 roku, książę wyruszył na pielgrzymkę, wcześniej uzyskawszy królewskie pozwolenie. Ponad pół roku trwał pierwszy etap peregrynacji, czyli podróż po Europie. W jej trakcie, w styczniu roku 1583 papież wystawił dokument, polecający Radziwiłła pieczy chrześcijańskich władców na trasie pielgrzymki. 16 kwietnia tegoż roku „Sierotka” wszedł na pokład weneckiego statku, udającego się na Bliski Wschód. Statek zatrzymywał się po drodze na Krecie i na Cyprze, na końcu zawinął do syryjskiego portu Trypolis.

W Europie niebezpieczniej niż w państwie tureckim

Radziwiłł dotarł do Jerozolimy 25 czerwca 1583 roku, wcześniej zwiedzając Damaszek. Musimy mieć świadomość, że w jego czasach tak daleka pielgrzymka była przedsięwzięciem szalenie ryzykownym, nawet dla bardzo bogatego człowieka. Niebezpieczeństw było wiele – od wybuchających epidemii, często zdarzających się morskich katastrof (o czym niżej(, a na zagrożeniu ze strony zajmujących Palestynę Turków kończąc. Gwoli prawdy, to ostatnie niebezpieczeństwo było relatywnie najmniejsze – Radziwiłł bez przeszkód i z całkowitą swobodą zwiedzał relikty starożytności i święte dla chrześcijan miejsca. A więc, jak skrupulatnie odnotował, oglądał ruiny w Baalbek, był na Górze Oliwnej i w Kalwarii. Jak zauważył, „słusznie ją [Palestynę] Pan Bóg nazwał ziemią opływającą miodem i mlekiem”. Został pasowany na Rycerza Grobu Pańskiego, co było wielkim zaszczytem, lecz również zobowiązywało do hojnego wspierania chrześcijaństwa w Ziemi Świętej. Czuwający nad Grobem Pańskim franciszkanie otrzymali od księcia złoty kielich i paterę, ozdobione rodowym herbem Trąby, zapisano im także 125 dukatów rocznej darowizny. „Sierotka” od zakonników otrzymał także list z prośbą o wsparcie datkami kościoła Grobu Pańskiego. Dwa wieki później, w 1759 roku jeden ze zbierających w Rzeczypospolitej datki na renowację świątyni tamtejszych chrześcijan miał, jak świadczy Aleksander Brückner w „Encyklopedii staropolskiej”, pokazywać pismo Radziwiłła dane jego przodkowi.

W Palestynie Mikołaj Krzysztof Radziwiłł bawił dwa tygodnie. Znacznie więcej czasu, bo aż dwa miesiące, spędził w Egipcie. Jak możemy się przekonać z jego diariusza podróży, atrakcje turystyczne, mimo upływu czterech z okładem stuleci, pozostały mniej więcej t same. Memfis, piramida Cheopsa, rejs Nilem, zaułki Aleksandrii i Kairu… Nie zapominając o charakterze swej podróży, wykupił w Egipcie z arabskiej niewoli kilku chrześcijan. Z Egiptu zabrał dwie mumie, które miał zamiar przewieźć do rodowej siedziby. Niestety, w drodze powrotnej do Europy rozpętała się sroga burza. Radziwiłł, składając Bogu prośby o ocalenie, postanowił pozbyć się „pogańskich” przedmiotów i nakazał wrzucić mumie w morskie fale.

7 marca 1584 roku książę dotarł do portu we włoskim Otranto. Równo cztery miesiące zajęła mu podróż do Nieświeża, podczas której nie omieszkał odwiedzić wielu świętych miejsc, dziękując za swoje cudowne ocalenie na morzu. W Bari oglądał niepochowane jeszcze ciało zmarłej Bony Sforzy. Okazało się także, że Europa nie jest wcale bezpieczniejsza od ziem Imperium Osmańskiego, bowiem w okolicach miasta Pescara jego orszak został osaczony i gruntownie obrabowany przez zbójców. Doszło do tego, że z braku pieniędzy ten możny magnat musiał zastawić złoty łańcuszek, który udało mu się ukryć przed rabusiami. Przez Wenecję i Wiedeń Radziwiłł w lipcu dotarł w końcu do Nieświeża.

Diariusz podróżnika i erudyty

Skąd tyle wiemy o szczegółach tej podróży? Radziwiłł na bieżąco notował swoje perypetie, a kilka lat po powrocie na Litwę, około 1590 roku, sporządził barwny opis podróży. Jest on nie tylko świadectwem epoki, cenny dokumentem historycznym, lecz i dowodem na wielką erudycję jej autora. Mamy tu opisy zabytków, uwagi na temat mieszkańców zwiedzanych ziem, ciekawostki przyrodnicze, jak opis hipopotama (uważanego przez autora za konia morskiego) czy surykatek (zwanych przez niego kotami morskimi). Serce pielgrzyma niewątpliwie musiał cieszyć widok w Egipcie swojskich bocianów. Zdziwienie Radziwiłła budził owoc, zwany przez krajowców mauza, który „zda się naszym ogórkom podobny, tyle że dłuższy, grubszy, roście krzywo”. Pod tym tajemniczym opisem kryje się… banan. Dobry obserwator, notował skrzętnie miejscowe obyczaje, wspominając na przykład, że dla Turków podkręcanie wąsa było obrazą – o czym przekonał się przy okazji gwałtownej awantury, która wybuchał, gdy jeden z towarzyszy polskim zwyczajem jął podkręcać tę ozdobę twarzy. Obserwował również uroczystość przejścia chrześcijanina na islam.

„Peregrinacja abo pielgrzymowanie do Ziemi Świętej” przez wiele dziesięcioleci było, jak byśmy dziś powiedzieli, literackim hitem w całej Europie. Ukazało się kilka wydań w języku polskim i po łacinie, do czytelników trafiły również przekłady: niemiecki (1603) i rosyjski (1787). Dzieło to w naukowym opracowaniu ukazało się w roku 1962 roku. A że dostępne jest w internetowych bibliotekach cyfrowych, to warto po nie sięgnąć i dzisiaj.

Artykuł powstał przy współpracy z Fundacją XX. Czartoryskich

POLECAMY:

Wideo

Materiał oryginalny: Mikołaj Krzysztof Radziwiłł. „Sierotki” podróż za morze - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Mikołaj Krzysztof Radziwiłł. „Sierotki” podróż za morze

G
Gość

Znaczy łyżeczkę do herbaty.

Dodaj ogłoszenie