Miłosierdzie gminy

Redakcja
(INF. WŁ.) Zarządy gmin zachodzą w głowę, jak podzielić tegoroczną subwencję oświatową, aby wystarczyło na pokrycie kosztów wchodzącej od września reformy oświaty. Tym bardziej, że nadal jest wiele znaków zapytania; wciąż np. nie wiadomo, jaką część wydatków na dowóz dzieci do szkół pokryje resort edukacji. Jedno jest jednak pewne: z gminnej kasy trzeba będzie dopłacić sporo pieniędzy. W gorszej sytuacji znajduje się podlegające powiatom szkolnictwo ponadpodstawowe, bo po pierwsze - kasy starostw nie posiadają jeszcze własnych dochodów i nie mają zatem z czego dopłacać, po drugie - przygotowujący po raz pierwszy budżety powiatów resort finansów w niektórych przypadkach pomylił się i... pominął część placówek oświatowych.

Samorządy dostały za małe subwencje na utrzymanie szkół; brakujące pieniądze będą musiały wyłożyć z własnych kas

Wiele obiektów wymaga pilnego remontu, na co powiaty nie mają pieniędzy. Jak wykazała sonda "Dziennika", w kasach powiatów Małopolski pieniędzy starcza dziś zaledwie na wynagrodzenia i bieżące utrzymanie placówek. Pensje pochłaniają ok. 80 proc. budżetów oświatowych. W tym roku nauczyciele otrzymali 5,5 proc. tzw. dodatku motywacyjnego, krakowscy - więcej, bo 8,5 procent.

Wszystkim brakuje

Starostowie ślą zatem wnioski o korektę subwencji oświatowych, gdzie tylko mogą: do resortu finansów, edukacji, do wojewody, a nawet do marszałka Sejmu. Kasa powiatu oświęcimskiego dysponuje 21 milionami subwencji na oświatę, podczas gdy minimalne potrzeby wynoszą 25 mln zł. Przy sporządzaniu budżetu w ogóle zostały pominięte niektóre placówki - np. Wioska Dziecięca Maja czy internat salezjański. Zarząd powiatu interweniował w tej sprawie i - jak się dowiedział na razie nieoficjalnie - otrzyma część brakujących środków. Na odpowiedź z resortu finansów czeka także zarząd powiatu miechowskiego, który na utrzymanie szkół otrzymał zaledwie 7 mln 144 tys zł.
W powiecie tarnowskim, który administruje kilkunastoma szkołami, ogólny niedobór budżetowy wynosi około 20 proc., co nie pozwoli utrzymać tych placówek na przyzwoitym poziomie.
W powiecie sądeckim subwencja na utrzymanie szkół średnich i placówek oświatowych wynosi około 15,5 mln zł. Oznacza to, że nawet na bieżące ich utrzymanie brakuje 1 mln 850 tys. Po uwzględnieniu wszystkich potrzeb szkół (w tym również remontów) kwota ta urasta do 3,5 mln zł.
Za mała jest także subwencja na utrzymanie szkół oraz internatów w powiecie gorlickim. Wynosi ona 16 mln 955 tys. zł i nie obejmuje środków przeznaczonych na inwestycje i remonty. Niedoszacowanie resortu finansów wynosi 430 tys. zł; jeśli nie zostanie dokonana korekta,__pod koniec roku może być problem z zapłaceniem rachunków za prąd.
W powiecie limanowskim subwencja wynosi 13 mln 823 tys. zł. Plany budżetowe, jakie przedstawili dyrektorzy szkół średnich i placówek oświatowych, oscylowały wokół kwoty około 20 mln zł. Na inwestycje oświatowe powiat otrzymał z budżetu wojewody małopolskiego dotację w kwocie 382 tys. zł. Wystarczy to na prowadzenie prac zaledwie w trzech placówkach.
Również w szkołach nowotarskich zabraknie środków: subwencja wynosi 16 mln 353 tys. zł, a na normalną pracę brakuje jeszcze około 1,5 mln. Na inwestycje i remonty potrzeba około 2,5 mln zł.
W powiecie tatrzańskim subwencja oświatowa wynosi około 11 mln zł. Przy jej naliczaniu nie uwzględniono w ogóle... 250 uczniów.

Gminy liczą swoje dochody

W kasach gmin odpowiedzialnych za szkoły podstawowe środki z budżetu państwa starczały na ogół tylko na pensje. Pozostałe wydatki, także na remonty i inwestycje, gminy finansowały z własnych pieniędzy. Teraz jednak zarządy gmin łamią sobie głowę, jak podzielić subwencje na okres do września i od września począwszy, kiedy wchodzi w życie reforma. - Z jednej strony zbyt późno dotarły do samorządów informacje o planowanej reformie, a z drugiej zbyt szybko przystąpiono do jej realizacji - mówią w gminach.
W gminie Kraków - po doliczeniu kosztów reformy - szacuje się, że samorządowa kasa dopłaci do szkół około 20 proc. Szanse na dodatkowe fundusze z resortu edukacji są niewielkie, gdyż MEN przewiduje dopłaty na dowóz dzieci do szkół przede wszystkim na terenach wiejskich. Krakowskie szkoły zaliczają się jednak do stosunkowo najbardziej doinwestowanych w województwie: w każdej jest biblioteka, świetlica itp. Gorzej jest w mniejszych gminach.
W Krzeszowicach nie wiadomo jeszcze, na co zabraknie pieniędzy, gdyż nie jest znana siatka godzin w przyszłym systemie. Podobnie jest w Myślenicach: tutaj włodarze gminy czekają na informację, ile resort przekaże na dowóz dzieci do szkół. Według wstępnych szacunków, potrzeba na ten cel około 400 tys. zł rocznie w sytuacji, gdyby skorzystano wyłącznie z usług PKS. Koszty te jednak prawdopodobnie zmaleją, gdyż zarząd gminy zamierza ogłosić przetarg.
W tarnowskich gminach powszechna jest obawa, że ich budżety nie sprostają wymaganiom reformy. W gminie radłowskiej baza lokalowa nie jest w pełni dostosowana do potrzeb nauczania gimnazjalnego, więc niedostatki finansowe długo będą dawały się we znaki. Podobne obawy mają w Gromniku, gdzie także liczą się z poważnym deficytem. Jak się szacuje, gmina musi w tym roku dopłacić do oświaty z własnego budżetu prawie 300 tys. zł. Na dodatek reformę edukacji trzeba jakoś pogodzić z budową nowych szkół w Golance, Rzepienniku Marciszewskim i Chojniku.
Gmina Jodłownik (powiat limanowski) na utrzymanie 6 szkół podstawowych i 4 filii otrzymała subwencję w wysokości 3,2 mln zł. Każdego roku na bieżące wydatki szkół dokłada z własnego budżetu od 200 do 300 tys. zł.
Subwencja oświatowa w gminie Łącko (powiat sądecki) wynosi około 6,5 mln zł, co nie wystarcza na utrzymanie szkół. Corocznie z gminnego budżetu są dokładane brakujące kwoty. W tegorocznym budżecie zarezerwowano na to około 600 tys. zł.
Gmina Rytro (powiat sądecki) ma subwencję oświatową w kwocie 1,5 mln zł i jako jedna z nielicznych nie narzeka na brak pieniędzy na utrzymanie oświaty. W gminie jest tylko jedna szkoła podstawowa. Na jej bieżące funkcjonowanie i na tworzenie gimnazjum pieniędzy powinno wystarczyć. Jest natomiast problem z remontami, które gmina zazwyczaj opłaca z własnej kasy.

Podkarpacie

Tu samorządy mają także inne problemy. Od nowego roku szkolnego na terenie Rzeszowa zostanie utworzonych 11 gimnazjów. Wiadomo, że część nauczycieli w wyniku reorganizacji szkół może stracić pracę. Największe zagrożenie dotyczy nauczycieli nauczania początkowego, bo zbliża się niż demograficzny. Może zatem zabraknąć pieniędzy na odprawy dla zwalnianych nauczycieli. Podobne obawy mają władze Kolbuszowej, gdzie utworzone zostaną dwa gimnazja. W Dębicy, gdzie planowane jest utworzenie czterech gimnazjów, nie będzie problemów z bazą lokalową. Może natomiast zabraknąć pieniędzy na wyposażenie specjalistycznych pracowni.
(DSF, MIGA, WOW, MAB)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie