Minister sprawiedliwości nie zgadza się na zwolnienie z odpowiedzialności karnej lekarzy, którzy popełnili błąd medyczny

Dorota Stec-Fus
Dorota Stec-Fus
K_kapica_afk
Udostępnij:
Lekarz, który popełni nieumyślny błąd medyczny i zgłosi go rejestru zdarzeń niepożądanych, gdzie zostałby on poddany analizie, byłby zwolniony z odpowiedzialności karnej. Natomiast poszkodowany pacjent otrzymałaby od razu specjalistyczną pomoc i odszkodowanie - bez trwających latami sporów sądowych. Projektowi, popieranemu przez ekspertów i organizacje pacjenckie, sprzeciwił się resort sprawiedliwości.

Poziom dzietności na Świecie dramatycznie maleje

W minionych latach trzykrotnie pisaliśmy o dramacie naszej Czytelniczki, której maż zmarł, jak ostatecznie orzekł sąd, z winy lekarza jednego z krakowskich szpitali. Batalii sądowej nie było końca i utrzymywana wcześniej przez męża kobieta, ponosząc wysokie koszty adwokackie popadła w biedę. Kiedy po 10 latach(!) otrzymała odszkodowanie – dużo niższe od oczekiwanego - jej stan zdrowia na tyle się pogorszył, że rehabilitacja miała już niewielki sens. To tylko przykład. Najczęściej sprawy sądowe dotyczą rekompensaty za uszczerbek na zdrowiu i trwają 8-10 lat.

Alternatywą dla takiego scenariusza miałby być system no-fault, w którym nie karałoby się winnych, lecz szukano przyczyn błędu.

– Dziś lekarz, chcąc uniknąć kary robi wszystko, by go ukryć. - Komu to służy? Nikomu. Chcemy budować tzw. kulturę bezpieczeństwa pacjenta i medyka. Jeśli lekarz otrzyma gwarancję, że nie stanie przed obliczem prokuratora, będzie czuł się bezpieczny i wtedy powie co zaszło, co było nie tak, zgłaszając to do rejestru zdarzeń niepożądanych. Wówczas poszkodowany otrzyma w szybkim czasie właściwą pomoc, równocześnie zostanie mu wypłacona rekompensata z Funduszu Rekompensacyjnego przy Rzeczniku Praw Pacjenta(RPP) - bez sądów, biegłych i adwokatów – mówi Robert Mołdoch prezes Instytutu Zdrowia i Demokracji, członek zespołu ekspertów przy RPP. Mołdoch nie wątpi, że wyniszczające obydwie strony procesy są marnowaniem bezcennego dla pacjenta czasu.

Tym bardziej, że gehenna sądowa najczęściej kończy się porażką pacjenta: w 2017 roku na 4200 zakończonych spraw tylko 139(!) zakończyło się uznaniem winy lekarza i dwa wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze. W 239 przypadkach odmówiono wszczęcia postępowania a pozostałe umorzono. A trzeba pamiętać, że po orzeczeniu o winie lekarza do otrzymania odszkodowania od ubezpieczyciela droga daleka i wyboista.

Bardzo ważne: proponowana regulacja nie dotyczy rażącego zaniedbania procedury medycznej bądź błędu umyślnego, które nadal podlegałyby odpowiedzialności karnej. Pozostałaby też odpowiedzialność zawodowa, czyli postępowanie przed rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej. I tutaj niespodzianka: liczby przeczą powszechnemu przekonaniu, że samorząd lekarzy bardziej liberalnie niż wymiar sprawiedliwości podchodzi do karania medyków za przewinienia. Okazuje się, że samorząd wnosi o ukaranie lekarza w ok. 16 proc. przypadków, podczas gdy sądy zaledwie w ok. 3 proc.

Błąd wpisany w pracę lekarza

Mołdoch przedstawia obrazowe porównanie. Przed odlotem samolotu zarządzający lotniskiem oznajmia, że z powodu braku personelu poleci tylko jeden, do tego niedoświadczony pilot, który właśnie zakończył inny lot i jedna stewardessa-stażystka, ponadto nie wszystkie urządzenia są w pełni sprawne. Ilu pasażerów wsiądzie do samolotu? Ani jeden. - A pacjent nie mając wyjścia idzie do szpitala z analogicznymi niedoborami i lekarz musi go ratować. Czy jeśli popełni omyłkę, będącą rezultatem całego łańcucha różnych okoliczności, można mówić tylko o jego winie? - pyta Mołdoch i konkluduje: Błąd lekarza jest zaprogramowany w tym zawodzie.

Według Światowej Organizacji Zdrowia około 75 proc. niepożądanych zdarzeń medycznych wynika z ukrytych błędów tkwiących głęboko w systemie. W USA, po zbadaniu 37 mln przypadków pacjentów hospitalizowanych oszacowano częstość zdarzeń niepożądanych na 3,1 proc. Hospitalizacje zakończone możliwym do uniknięcia zgonem stanowiły 0,71 proc. Przeliczono to na ok. 251 tys. zgonów rocznie(!) w następstwie zdarzeń medycznych, co daje... trzecie miejsce wśród przyczyn umieralności w USA. Przyjmując optymistyczny wariant 0,71 proc, oznaczałoby to, że w Polsce w 2017 r. mogło z tego powodu umrzeć ok. 55 tys. osób – i również byłaby to trzecia, co do częstości występowania, przyczyna zgonów.

Również Fundacja MY, Pacjenci podziela pogląd o niemożności całkowitego wyeliminowania błędu z pracy lekarza i od 5 lat zabiega o wprowadzenie systemu no-fault. - Naszym celem jest wypracowanie mechanizmu postępowania, w którym pacjent jak najszybciej otrzyma rekompensatę za szkodę oraz niezbędną pomoc specjalistyczną dla jej naprawienia- mówi Magdalena Kołodziej, prezes fundacji. W jej ocenie obecny model jest z punktu widzenia pacjenta bezsensowny, bo koncentruje się na szukaniu winnego i ukaraniu go, a chory pozostaje bez żadnego wsparcia. Fundacja stoi na stanowisku, że dokąd nie stworzymy sprawnego systemu uczenia się na błędach o podniesieniu jakości leczenia w szpitalach nie może być mowy. W Danii, Szwecji i Norwegii podobne systemy już funkcjonują i liczba zdarzeń niepożądanych zmalała tam nawet do 50 procent(!).

Leczenie pacjenta czy dokumentacji?

W Oddziale Klinicznym Chirurgii Ogólnej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie kilka lat temu przyjęto zasadę dokładnej analizy każdego zgonu. Kierujący jednostką prof. Jan Matyja, orędownik systemu no-fault nie wątpi, że proponowana w jego wyniku zasada publikowania w prasie medycznej omówień zdarzeń niepożądanych podniesie wiedzę lekarzy i zmniejszy liczbę popełnianych przez nich pomyłek. Dzisiaj, w obawie przed odpowiedzialnością karną, częstokroć podejmują oni działania asekuranckie, nierzadko niekorzystne dla efektywności leczenia ale ściśle zgodne z nie zawsze sensownymi przepisami.

Andrzej Matyja jako prezes Naczelnej Izby Lekarskiej(NIL) w trakcie zakończonej w maju b.r. kadencji, wraz z Rzecznikiem Praw Pacjenta Bartłomiejem Chmielowcem i ministrem zdrowia, Adamem Niedzielskim przygotowali założenia systemu no-fault.

Obecny prezes NIL, dr Łukasz Jankowski : Proszę zobaczyć, co dzieje się w naszych lekarskich głowach. To znaczy – moment, w którym my traktujemy pacjenta jako potencjalne źródło kłopotów, zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa, to jest moment całkowitego zakończenia tak naprawdę nie tylko relacji lekarz-pacjent, ale medycyny jako takiej. My po prostu przestajemy leczyć pacjenta, tylko zaczynamy leczyć dokumentację dla prokuratora. To jest ogromna porażka tego systemu, który mamy w tej chwili.

Ale projektowi sprzeciwił się resort sprawiedliwości. Uznał, że wyłączenie odpowiedzialności lekarzy i innych przedstawicieli personelu medycznego za zawinione błędy powodujące negatywne, niekiedy ciężkie skutki dla pacjenta, koliduje z wynikającym z art. 68 ust. 1 konstytucji prawem do ochrony życia i zdrowia. Ponadto, w ocenie ministerstwa, nie może być grup zawodowych, które są lepiej traktowane z punktu widzenia prawa.

Ostatecznie powstał przedstawiony niedawno projekt kompromisowy pomiędzy obydwoma resortami, który przewiduje nadzwyczajne złagodzenie kary w miejsce zniesienia odpowiedzialności. Nowy system byłby powiązany z szybszym uzyskiwaniem rekompensat. Miałyby one być wypłacane z tzw. Funduszu Kompensacyjnego i przyznawane przez RPP.
Jednak, zdaniem naszych rozmówców, kompromis głównego problemu pacjenta nie rozwiąże, gdyż lekarze nie zadowolą się niższym wyrokiem i na temat swoich pomyłek nadal będą milczeć jak zaklęci.

Dlatego NIL wraz z organizacjami pacjentów i ekspertami przygotowuje własny projekt. Jak nas poinformował koordynujący prace dr Piotr Pawliszak, będzie on być gotów we wrześniu, potem planowana jest kampania informacyjna. Po jej zakończeniu rozpocznie się akcja zbierania 100 tys. podpisów i dokument zostanie przedłożony parlamentowi jako projekt obywatelski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Minister sprawiedliwości nie zgadza się na zwolnienie z odpowiedzialności karnej lekarzy, którzy popełnili błąd medyczny - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ehh
Nie da sie z LiSami(lichwiarzami i spekulantamj)tworzyć jakiejkolwiek wspólnoty.Te hieny razem z pseudo,,prawnikami "sa za każdą tragedią. Nie ponoszą ŻADNEJ odpowiedzialności,żadnego trudu pracy.Z sądów już sobie zrobili PRYWATNE przedsiębiorstwa ,to teraz jeszcze ze szpitali pt .Bolało przy wyrywaniu zęba?Należy ci sie odszkodowanie !Nasza kancelaria sie tym zajmie!
Z
Zbigniew Rusek
Pan Zbigniew Ziobro najchętniej by wszystkich powsadzał do więzień. Niech sam wreszcie tam trafi!!!
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie