MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Młodzi lekarze z Krakowa dotarli do Zambii. Praktycznie od razu zostali wrzuceni na głęboką wodę. "Tyle tu cierpienia"

Aleksandra Łabędź
Aleksandra Łabędź
Młodzi lekarze z Krakowa dotarli do Zambii. Praktycznie od razu zostali wrzuceni na głęboką wodę. "Tyle tu cierpienia"
Młodzi lekarze z Krakowa dotarli do Zambii. Praktycznie od razu zostali wrzuceni na głęboką wodę. "Tyle tu cierpienia" Archiwum prywatne
Minął tydzień odkąd młodzi lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie polecieli do Katondwe. Jonasz Lenart, świeżo upieczony specjalista neonatologii i Daniel Andrysiak, który aktualnie jest w trakcie specjalizacji z endokrynologii i diabetologii dziecięcej już od drugiego dnia po przybyciu na miejsce zostali wrzuceni na głęboką wodę. - Czujemy się jakbyśmy przyjechali do Rodziny - piszą. Jednak rzeczywistość, którą zastali jest bardzo trudna: cholera, malaria, infekcje HIV, nowotwory i bardzo ciężkie warunki do pracy.

Lekarze z Krakowa wyruszyli 19 marca br. na 3-miesięczny wyjazd do Szpitala im. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Katondwe w Zambii, który prowadzony jest przez Siostry Służebniczki NMP Starowiejskie. Nim wyjechali, zorganizowali zbiórkę pieniędzy, by dzięki nim zakupić niezbędny sprzęt dla zambijskiego szpitala. Dotychczas udało się uzbiera blisko 80 tys. zł. Jak jednak mówią: - Nie zamykamy jeszcze zbiórki. Nadal można wpłacać pieniądze - informują.

- Sprzęt medyczny zostanie kupiony w Zambii. Ma to ogromne znaczenie, ponieważ w razie awarii trafi do lokalnego serwisu. Będą to produkty znanych producentów. Okres oczekiwania to od jednego do kilku miesięcy. O szczegółach będziemy informować na bieżąco - wyjaśnia Daniel.

Link do zbiórki - Wsparcie Szpitala w Zambii

Pierwsze podsumowanie

Jonasz trafił na Oddział Położniczy, a Daniel na Oddziały: Pediatryczny i Męski.

- Zderzenie z inną, trudną rzeczywistością. Śpiączka afrykańska (trypanosomoza), malaria, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, cholera, gruźlica, wirusowe zapalenie wątroby typu B, infekcje HIV, nowotwory - zwykle bardzo zaawansowane z rozsiewem, kacheksja, choroba Stevensa-Johnsona, anemia sierpowatokrwinkowa, zatrucia specyfikami medycyny naturalnej, liczne urazy głównie w wyniku wypadków i ataku dzikich zwierząt oraz inne historie - mówi Daniel.

Młodzi lekarze z Krakowa obserwują operacje i mniejsze zabiegi chirurgiczne. Zdarza się, że aktywnie w nich uczestniczą po stronie anestezjologicznej.

- Wszystkie przeprowadzane są bez znieczulenia ogólnego, na własnym oddechu ewentualnie na ambu. Możliwości diagnostyczne i lecznicze są bardzo ograniczone. Dla przykładu - w przebiegu zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych nie wiemy z jakim patogenem mamy do czynienia, ponieważ brak tu możliwości wykonania badań mikrobiologicznych (z pewnymi wyjątkami). Szpital boryka się z bardzo utrudnionym dostępem do krwi. Codziennością jest posiadanie jednej jednostki na ratunek, a czasem jej brak. Bank krwi znajduje się w Lusace (600 km w dwie strony). Wyprawa do stolicy nie jest równoznaczna z pozyskaniem krwi - wyjaśnia Daniel.

"Tyle tu cierpienia"

- „Najtrudniejsza” historia to śmierć 13 letniego chłopca hospitalizowanego z powodu zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych z towarzyszącym WZW typu B - opisują.

Lekarze widzą też wiele dobra, które tam jest: - Mimo wszystkich przeciwności Siostry z niezachwianą determinacją radzą sobie i niosą pomoc jak tylko mogą. Szacun. W ludziach Afryki jest coś niezwykłego, prawdziwego i szczerego.

Sztuczna inteligencja - czy świat stanie się lepszy?

emisja bez ograniczeń wiekowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski