Młodzi się nudzą na lekcji religii, ale lubią też pytać

Grażyna Starzak
W Małopolsce na lekcje religii uczęszcza co najmniej 97 proc. uczniów
W Małopolsce na lekcje religii uczęszcza co najmniej 97 proc. uczniów fot. Piotr Krzyżanowski
W przekonaniu zarówno świeckich, jak i duchownych katechetów nauka prawd wiary to w dzisiejszych czasach ciężki kawałek chleba. Młodzież coraz częściej uważa lekcje religii za nudne doświadczenie.

Z najnowszych badań CBOS „Młodzież 2016” wynika, że systematycznie spada religijność młodych. Można to zaobserwować nie tylko na niedzielnych mszach, w których uczestniczy ich mniej niż dziesięć lat temu, ale także na lekcjach religii. W niektórych regionach kraju - np. w woj. łódzkim - są takie szkoły średnie, gdzie na religię w ostatniej klasie chodzi tylko jedna trzecia uczniów.

PRZECZYTAJ KOMENTARZ MARKA KĘSKRAWCA: Młodzi nie chcą nudnej lekcji religii

Najwyższe wskaźniki uczestnictwa młodzieży w lekcjach religii - od 97 do nawet 100 proc. - odnotowuje Małopolska. Wysoka frekwencja nie oznacza, że młodzież w naszym regionie chętnie i bez zastrzeżeń uczestniczy w szkolnej katechezie. Część licealistów wyznaje, że chodzi na religię, bo chcą tego rodzice. Ponad połowa uważa, że lekcje religii są nudne i że to „stracony czas”.

O spadku poziomu religijności młodzieży dr Mirosława Grabowska, dyrektor CBOS, mówi, że to „zmiany powolne, ale patrząc na ostatnie 20 lat, znaczące”. Rafał Boguszewski z tej samej instytucji dodaje, że od kilku lat powoli słabnie u młodych ludzi „chęć życia według zasad wyznawanej religii”.

Zauważają to sami księża. - Nauka katechezy jest coraz trudniejszym doświadczeniem. Wiąże się to z pewnym kryzysem wiary wśród młodych ludzi, którzy coraz częściej negują wartości chrześcijańskie i - jak mówią - „nie widzą sensu, żeby je poznawać i zgłębiać” - dzieli się swoimi spostrzeżeniami ks. Andrzej Gołębiowski, katecheta w Zespole Szkół Łączności w Krakowie.

Dodaje, że coraz częściej przychodzi mu uczyć młodzież z domów, które nie są katolickie. Do tego dochodzą uczniowie, którzy czują się zmuszeni do chodzenia na religię przez swoich rodziców. Kilka lat temu w jego szkole, w jednej z klas maturalnych - i to najlepszej - wypisało się z lekcji katechezy sześć osób. - Od początku mówiły, że są niewierzące i chodziły na religię tylko i wyłącznie na prośbę rodziców. Do momentu, dopóki same nie mogły o tym zdecydować - wspomina ks. Gołębiowski.

Katecheci, którzy uczą w szkole średniej, przyznają, że prawie w każdej klasie mają osoby uważające się za niewierzące. - Mimo to chodzą na katechezę i muszę przyznać, że zadają bardzo ciekawe pytania. Polemika z nimi musi być oparta na konkretnej wiedzy i konkretnych argumentach, które trzeba im klarownie wyłożyć. W takiej sytuacji istotna jest nie tylko wiedza, ale również doświadczenie katechety - mówi ks. Gołębiowski. Żeby sprostać wszystkim wyzwaniom, jakie stoją dziś przed katechetą, musi on się niemal permanentnie dokształcać. To wcale nie jest łatwe w przypadku kapłanów, którzy mają sporo obowiązków duszpasterskich w parafiach. - Generalnie trzeba przyznać, że katecheza to dzisiaj ciężki kawałek chleba. Niełatwe zadanie - podkreśla ks. Gołębiowski.

Najwięcej uczniów, bo prawie 96 proc. w skali kraju, chodzi na katechezę w szkołach podstawowych. W gimnazjach jest to prawie 90 proc., a w szkołach ponadgimnazjalnych 83 proc. Te wskaźniki są różne w poszczególnych regionach. Najwyższe na południu Polski. Z informacji ks. dr. Krzysztofa Wilka, dyrektora Wydziału Katechetycznego krakowskiej kurii, wynika, że w szkołach średnich archidiecezji na religię nie chodzi tylko ok. 3 proc. uczniów (dane sprzed dwóch lat). W podstawówkach i gimnazjach - 1,5 proc.

Ale nawet w tak pobożnych diecezjach jak krakowska, przemyska czy tarnowska wolno, ale systematycznie spada liczba uczniów, którzy uczestniczą w szkolnej katechezie. Zwłaszcza w liceach. Dlaczego akurat tu? Bo po pierwsze, pod koniec gimnazjum uczniowie przystępują do bierzmowania, a gdy zdobędą zaświadczenie o przyjęciu sakramentu (niezbędne przy ślubie kościelnym), część rezygnuje z katechezy. Poza tym, w drugiej klasie szkoły średniej młodzież osiąga pełnoletniość, a to pozwala na samodzielne decydowanie o przebiegu edukacji. Sami zainteresowani tłumaczą, że katechezy są nudne, a czas przeznaczony na te zajęcia wolą poświęcić na rozwijanie własnych zainteresowań, przygotowania do egzaminu dojrzałości albo na przyjemności.

Według Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego więcej niż połowa ankietowanych uważa, że poziom merytoryczny katechezy nie jest wysoki i że nie chodzi na te zajęcia z ochotą. Katecheci nie są jednak źle oceniani. Prawie 60 proc. uczniów uważa, że stosunek katechetów do nich samych jest bardzo dobry lub dobry, 16 proc. ma niewielkie zastrzeżenia. 8 proc. badanych ocenia swoje relacje z katechetą jako złe.

W polskich szkołach pracuje około 30 tys. katechetów. Ponad połowa z nich to świeccy. Co trzeci katecheta jest księdzem diecezjalnym, pozostali to osoby zakonne. - Katecheta ma niełatwe zadanie. Nie dość, że jest w oczach innych narzędziem w ręku Boga i Kościoła, to w dodatku musi spełniać wszystkie wymagania stawiane nauczycielom innych szkolnych przedmiotów - mówi ks. prof. Tadeusz Panuś z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Zwraca też uwagę, że obecnie nie ma katechetów z przypadku. Nauczyciel religii jest dzisiaj magistrem teologii z przygotowaniem katechetycznym i pedagogicznym. Katecheci zatrudnieni wcześniej w zawodzie musieli do 2006 r. uzupełnić wykształcenie.

Nie da się ukryć, że katecheza to ciężki kawałek chleba. Uczniowie mają wobec katechety wyższe wymagania niż w stosunku do nauczyciela innego przedmiotu. Licealiści jednej ze szkół w ankiecie na temat tego, jaki powinien być katecheta, napisali, że powinien być: „dobrze przygotowany do tej posługi, powinien umieć nawiązywać kontakt z uczniami, być sprawiedliwy, ale i wyrozumiały, dawać świadectwo życia chrześcijańskiego, być pozytywnie nastawiony do uczniów, twórczy, emocjonalnie dojrzały, z poczuciem humoru, stały, obowiązkowy, punktualny”. Tych pożądanych cech katechety wyliczono aż 150! - Oczywiście człowiek, nawet katecheta, jest tylko człowiekiem, niemniej warto przypomnieć sobie jedno zdanie z „Dyrektorium Katechetycznego”, które brzmi: „przymioty ludzkie i chrześcijańskie katechety bardziej gwarantują owocność katechezy, aniżeli wyszukane metody”. Innymi słowy „najpierw są katecheci, a później katechizmy” - mówi salezjanin, ks. prof. Stanisław Kulpaczyński, specjalista od katechetyki z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

WIDEO: Czy świecka szkoła to mit?

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
po przybyciu

ze wsi do miasta.

p
przełknąć

żuliku ?

G
Gość

gw, lisweeka, i innej lewackiej bolszewii, ci to etycy sa, tylko przyklad z nich brac, szczegolnie tych utytulowanych naukowo. Nie tylko cynik jestes, ale do tego lewacki totalniak.

G
Gość

Powolutku takimi tekstami próbuje się to zaszczepić na gruncie polskim multi-kulti

......

......

p
ppkk

ale lekcje religii służa kontroli KK nad szkołami (tacy oficerowie polityczni) , od nauki jak rozstrzygac nieproste dylematy postepowania w zyciu ew moze byc dobra etyka (dobra czyli nie posługujaca sie jedynym , słusznym pogladem na wszytko)

K
Kosciol

Bledem bylo przenoszenie nauki religii do szkol w wyniku czego religia stala sie takim samym przedmiotem jak matematyka czy plastyka te same ten sam klimat u mnie w technikum lekcja religii byla idealna by nadrabiac zaleglosci z innych przedmiotow odpisywanie zadan wkuwanie czegos itp. Nauka religii powinna zostac w kosciolach tam jest klimat i napewno duzo wiekszy do niej szacunek i o niebo latwiej byloby katechecie czy księżulkowi taka lekcje prowadzic. Zyskaly by szkoly oszczedzajac pewna kwote na nauke religii i jestem wrecz przekonany ze katecheza miala by lepszy skutek niz obecnie

n
na lekcje religii ?

o tym samym inny redaktor bredzi

F
Faustynka

Nauka prawd wiary to psychomanipulacja zapewniająca cwaniakom sowitą kasę bez większego wysiłku dosłownie za nic i to przez kolejne stulecia. Jak widać jest to patent doskonały.

Dodaj ogłoszenie