Młodzi

Redakcja
WŁADYSŁAW A. SERCZYK

Znad granicy

WŁADYSŁAW A. SERCZYK

Znad granicy

Najwięcej osobistych nadziei wiążę z młodym pokoleniem, dla którego czasy reżimów totalitarnych są tylko fragmentem historii, niemal równie odległym, jak epoka rozdrobnienia dzielnicowego

Życie profesora akademickiego, poza żałośnie niską pensją (jeśli pracuje na jednym etacie, a nie udaje, że pracuje na wielu), składa się z samych przyjemności. Robi to, co lubi; sam sobie rozkłada zajęcia i wybiera temat badań; wreszcie, co najważniejsze, ma nieustanny kontakt z coraz to nowymi rocznikami młodych ludzi, dzięki czemu wydaje mu się, że proces starzenia się go ominął.
 Moi obecni studenci na przykład mają stale tyle samo lat, co ci przed niemal półwieczem, gdy spotkałem się z nimi po raz pierwszy. Z mojego seminarium wyfrunęły już przeszło trzy setki magistrów. Wielu z nich przypomina się dzisiaj, ja zaś z pewnym zdziwieniem konstatuję, że mocno się postarzeli, wyłysieli, a i brzuszek mają wyraźniej zaznaczony niż to niegdyś bywało. O sobie nie myślę, bo "przecież jestem taki sam, jak byłem". O złudny czasie! Co potrafisz zrobić z człowiekiem, widać dopiero, gdy porówna się własny konterfekt odbity w lustrze z niewielką fotografią przytwierdzoną do pierwszej w życiu legitymacji służbowej, a obecnie przechowywaną w czymś w rodzaju archiwum rodzinnego.
 Ostatnio w pustej, ale koszmarnie brudnej stolicy miałem przyjemność spotkać się już po raz jedenasty na zajęciach Wschodniej Szkoły Letniej, organizowanej przez Uniwersytet Warszawski, z kilkudziesięcioosobową grupą młodzieży przybyłej do Polski z: Białorusi, Bułgarii, Czech, Estonii, Litwy, Rosji, Słowacji, Ukrainy oraz Węgier. Jak się okazało, większość młodych gości po raz pierwszy miała możliwość zetknięcia się z odmiennym od przedstawianego w ich krajach punktem widzenia na przemiany dokonujące się w Europie Wschodniej. Dzięki temu Ukraińcy i Rosjanie mogli na przykład wysłuchać wykładów o ich historii ojczystej, wygłoszonych przez przedstawiciela całkiem innej nacji. Nie było to doświadczenie bezużyteczne.
 Okazało się bowiem, że wydarzenia widziane nie z bliska, lecz z pewnej perspektywy, układają się często według odmiennej hierarchii ważności, a to, co wydawało się jednoznacznie dobre lub złe, zaczyna budzić wątpliwości. Nawet ocena współczesności, dotychczas prosta i jasna, uzupełniona nowymi wiadomościami i refleksją opartą na innej tradycji niż uznawana dotychczas, ujawniła niebywałe wewnętrzne skomplikowanie, zderzanie się różnych racji, definicji, poglądów...
 Jeden ze słuchaczy zwierzył mi się z marzenia, które - jak się okazało - od kilkunastu miesięcy jest także moim. Gdyby - mówił - można było w stopniu znacznie większym niż obecnie wejść w przedziwny świat Internetu i idąc łączami do kolejnych stron nieustannie poszerzać swoje wiadomości o świecie! A potem znaleźć jeszcze czas na spokojne ich przetrawienie i na własną refleksję!
 Moje pokolenie - stwierdził ze smutkiem - nie ma czasu na filozofowanie. Najpierw pędzimy w pościgu za uzyskaniem jak najwyższych kwalifikacji, potem - za dobrze płatną pracą, a gdy już ją zdobędziemy, zaczynamy rozglądać się za czymś nowocześniejszym, lepiej wynagradzanym i dającym większe możliwości rozwoju na przyszłość. Prawdopodobnie nie spostrzeżemy nawet, kiedy dobiegniemy w szalonym tempie do końca życia. Nie jest to najlepsza perspektywa, lecz co robić innego lub inaczej?
 Moi "krajowi" wychowankowie stoją dzisiaj przed takimi samymi problemami. Wielu seminarzystów podjęło pracę na rok-dwa przed końcem studiów. Każdy z nich ma znajomych, a nawet przyjaciół za wschodnią granicą Rzeczypospolitej. Czasem łączą ich z nimi interesy, czasem coś więcej. Jednak z całą pewnością nie staną się oparciem dla podstarzałych szowinistów, pragnących na podsycaniu konfliktów narodowych czy państwowych ubić własny interes i zrobić karierę polityczną. Nawet daleka od tradycji, przypominająca wiwisekcję, interpretacja fragmentów narodowych dziejów, dokonywana na zajęciach Szkoły Letniej, nie wywoływała u nich sprzeciwu, lecz jedynie padające z ich strony pytania zmierzające do uzyskania odpowiedzi na najważniejsze: dlaczego?
 Tak właśnie na przykład było z rodzeniem się imperialnej Rosji oraz pełnym przewartościowaniem tzw. ruchu rewolucyjnego i demokratycznego, wyolbrzymianego i poddanego w przeszłości zabiegom hagiograficznym ponad wszelką miarę. Z kolei w panelach dyskusyjnych z udziałem uczonych zagranicznych również przeszłość i teraźniejszość Polski, zwłaszcza zaś - niestety - różne negatywne cechy narodowe, stały się przedmiotem spokojnej i nowatorskiej analizy.
 Idzie nowe i dobre! - myślałem, wracając z Warszawy do domu. Najwięcej osobistych nadziei wiążę z młodym pokoleniem, dla którego czasy reżimów totalitarnych są tylko fragmentem historii, niemal równie odległym, jak epoka rozdrobnienia dzielnicowego. Ono właśnie, energiczne, doskonale wykształcone i nastawione przyjaźnie do całego świata, pozwoli na stopniowe zanikanie granic, na tworzenie świata bez podziałów i przychylnego wszystkim ludziom.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie