Mniej na diety, więcej na remonty

Redakcja
Według radnego Pawła Sularza (niezależny) zmniejszenie liczby dzielnic może być konsekwencją naturalnego procesu. Wystarczy zachęcić je do tego finansowo.

SAMORZĄD. Jest pomysł, jak zachęcić dzielnice do łączenia się. Powinny mieć większy budżet na inwestycje.

Zgodnie z jego koncepcją, jeśli dwie dzielnice zdecydują się połączyć, to każda z nich dostawałyby z budżetu miasta więcej pieniędzy, mniej więcej o jedną trzecią. Jeśli więc budżet jednej dzielnicy wynosi trzy mln zł, to po połączeniu z inną miałyby w sumie osiem mln zł. - Radni dzielnic, kierując się dobrem mieszkańców, mogą sięgnąć po ten instrument, aby zapewnić społecznościom lokalnym większy dostęp do pieniędzy - uważa radny Sularz. Zgodnie z jego koncepcją połączonych dzielnic nie może być więcej niż cztery. W nowych, większych dzielnicach byłoby maksymalnie 21 radnych, czyli tyle, co teraz w mniejszych. W ten sposób budżet miasta zaoszczędziłby na wydatkach na diety.

W środę będą nad tym dyskutować radni na sesji. - Liczba dzielnic powinna być zmniejszona - uważa radny Mirosław Gilarski z PiS. Zapowiada, że będzie głosował za pomysłem Sularza. - Gdyby doszło do takiego połączenia, dzielnice miałyby więcej pieniędzy na remonty dróg. Często jest tak, że ulica przebiega przez dwie dzielnice, razem łatwiej byłoby zdobyć pieniądze - uważa radny Gilarski.

Innego zdania jest Jakub Bator z PiS. - Dzielnice powstały po to, aby zajmować się drobnymi, ale ważnymi sprawami. Jeśli zmniejszymy ich liczbę, to powstaną molochy, które będą rywalizować z Radą Miasta - uważa Jakub Bator.

W Krakowie jest 366 radnych dzielnicowych w 18 dzielnicach. Od kilku lat podejmowane są próby zmniejszenia ich liczby i ograniczenia wydatków na diety, które kosztują budżet miasta ok. 2 mln zł rocznie.

Platforma przygotowała niedawno swój projekt reformy dzielnic. Proponuje, aby zmniejszyć liczbę radnych o 100, wprowadzić zakaz łączenia mandatów w mieście i dzielnicy oraz zwiększyć budżety dzielnic. Takie pomysły mają być wykorzystane w samorządowej kampanii wyborczej Platformy.

Zmniejszenie liczby dzielnic to lansowana od dawna idea radnego Sularza. Pięć lat temu zaproponował zredukowanie ich liczby o połowę. W ubiegłym roku grupka radnych z PO poparła jego pomysł, aby powrócić do podziału Krakowa na cztery dzielnice: Śródmieście, Krowodrza, Nowa Huta i Podgórze. Po krytyce większości radnych pomysł jednak upadł.

Według Mirosława Gilarskiego z PiS reforma dzielnic jest konieczna. - Przez 13 lat ich funkcjonowania wiadomo już, co w nich szwankuje, a co jest dobre - mówi Mirosław Gilarski. Jego zdaniem należy zmniejszyć liczbę dzielnic i zredukować liczbę radnych.

Wielu radnych mówi jednak w kuluarach, że koncepcje reformy dzielnic są dobre przed wyborami. Kiedy już jakaś partia je wygra i obsadzi swoimi ludźmi stanowiska przewodniczących, nie ma odwagi przeprowadzać zmian, które uszczupliłyby ich uposażenie.

(AM)

amaj@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie