reklama

Mnożnik Millera

YANZaktualizowano 
(INF. WŁ.) W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów stworzono niedawno nowe stanowisko pracy - powołano ministra do spraw kontaktów kancelarii z Sejmem. Efektów działań powołanego na tę funkcję Marka Wikińskiego nie dostrzega nikt poza koalicją rządową.

Premier powołał nowego urzędnika, w którego przydatność wątpi opozycja

   Nowy sekretarz stanu otrzymał gabinet z sekretarką w Kancelarii Premiera, oprócz sejmowej pensji dostaje co miesiąc ponad 10 tys. zł i ma do swojej dyspozycji samochód z kierowcą.
   Posłowie oceniają jego pracę krytycznie.
   - Kontakt z panem ministrem mam, ale tylko wzrokowy na sali plenarnej - mówi Zbigniew Kuźmiuk, wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PSL. - Jesteśmy posłami z tego samego okręgu i dlatego wiem, jak on wygląda. Natomiast mój klub parlamentarny nie ma z nim specjalnego kontaktu - dodaje.
   Minister jest rzadkim gościem nie tylko u dawnego koalicjanta. Nie bywa także u innych liderów opozycji. - Pan Wikiński w ogóle do nas nie przychodzi. Sądzę, że jego tytuł formalny nie odpowiada temu, co on robi. Tak naprawdę jest to minister do spraw: "walk, podjazdów i konfliktów w Klubie Parlamentarnym SLD" - ocenia Ludwik Dorn, szef Klubu Parlamentarnego SLD.
   Jak ustaliliśmy, minister do spraw kontaktów Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z Sejmem rzadko zagląda nie tylko do szefów klubów opozycyjnych. Nie bywa również częstym gościem w gabinecie Janusza Lisaka. - Raczej dzwonimy do siebie lub widujemy się w innych miejscach - przyznaje szef klubu Unii Pracy. Nawet przedstawiciele koalicyjnej Unii Pracy wypowiadają się ostrożnie o efektach pracy członka rządu. - Trudno mi oceniać, czy dużo załatwia. Ale na pewno jest potrzebny minister, który koordynuje pracę rządu i parlamentu. On czasem może pomóc wydobyć informacje dotyczące pracy poszczególnych ministerstw - przekonuje Lisak.
   Zachwycony pracą jest pomysłodawca powołania nowego ministra. O stworzenie tej funkcji zabiegał Marek Wagner. Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zaproponował stworzenie nowego stanowiska pracy, bo jak twierdzi, miał sam zbyt wiele zadań. - Marek Wikiński naprawdę bywa w Sejmie u szefów opozycji - broni swojego kolegi Marek Wagner.
   Nie wiemy, czy tej oceny Wikiński nie zepsuł sobie w ostatni piątek. Liderzy Sojuszu, wiedząc, że Roman Jagieliński opuścił koalicję, nie byli pewni, czy przejdą w parlamencie najważniejsze dla rządu senackie poprawki do ustawy budżetowej. Niespodziewanie opóźniono nawet o dwie godziny głosowanie. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że to Marek Wagner chciał mieć czas na zdobycie pewności, że wyniki będą po myśli Sojuszu. Po Sejmie nerwowo kręcił się Marek Wikiński. I to podobno po jego uspokajających komunikatach, że wszystko jest w porządku, przyspieszono termin głosowania. Wikiński jednak nie doliczył się dwóch głosów.
   - Taka funkcja ma sens tylko wtedy, gdy osoba zajmująca to stanowisko potrafi doprowadzić do spotkań z przewodniczącymi opozycyjnych klubów parlamentarnych i przekonać ich do rozwiązań rządowych - ocenia Kuźmiuk. Jego zdaniem Marek Wikiński nie ma takich predyspozycji.
   Tuż po wyborach Leszek Miller zapowiadał znaczne oszczędności. - Zamierzamy uczynić państwo tańszym i sprawniejszym. Oszczędności zaczęliśmy od siebie. Występujemy o zamrożenie płac w administracji rządowej. Już jest mniej ministrów, a będzie mniej dyrektorów, radnych, prezesów. Mniej agencji, funduszy, fundacji, w których znikają pieniądze z budżetu - twierdził Leszek Miller w swoim exposé 25 października 2001 r. Szybko zapomniał o swoich obietnicach. Zamiast zmniejszać zatrudnienie u siebie w kancelarii, we wrześniu zeszłego roku powołał nowego ministra. Poseł SLD Marek Wikiński został ministrem do spraw kontaktów Kancelarii z Sejmem.
    (YAN)

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3