Mobbing w pogotowiu?

Iwona Krzywda
Iwona Krzywda
Ratownicy nie chcą pracować z przełożoną, której zarzucają mobbing
Ratownicy nie chcą pracować z przełożoną, której zarzucają mobbing fot. Anna Kaczmarz
Kontrowersje. Ratownicy medyczni z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego domagają się zwolnienia kierownik zespołów wyjazdowych. Swoją przełożoną oskarżają o stosowanie mobbingu, a dyrekcję o brak reakcji na ich skargi

Grupa kilkunastu pracowników Oddziału Centralnego Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego zarzuca swojej pani kierownik notoryczne zastraszanie i obrażanie. Twierdzi również, że przełożona, z którą popadli w trwający od kilku miesięcy konflikt, jawnie grozi im utratą pracy.

Z prośbą o interwencję ratownicy zwrócili się do związków zawodowych. - Zgłosiła się do nas grupa osób niezadowolonych ze współpracy ze zwierzchniczką. W związku z tą sytuacją poprosiliśmy o interwencję dyrekcję pogotowia - potwierdza Paweł Nesterak, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w KPR.

W ramach postępowania wyjaśniającego odbyły się cztery spotkania z udziałem dyrekcji placówki i organizacji związkowych. Reprezentanci pracowników, których dotyczy problem, przedstawili na nich kilkugodzinne nagrania rozmów z udziałem przełożonej. Ich zdaniem świadczą one o jej niewłaściwym zachowaniu.

Dyrekcja pogotowia w zebranych dowodach nie doszukała się jednak podstaw do zwolnienia i udzieliła przełożonej ratowników jedynie reprymendy. - Radca prawny i kierownik działu służby pracowniczej nie stwierdzili mobbingu - informuje dr n. med. Małgorzata Popławska, dyrektor naczelny KPR.

Po raz ostatni zainteresowani spotkali się na początku lipca. Uzgodniono wtedy, że obie strony konfliktu zmienią swoje zachowanie i będą pracować nad poprawą wzajemnych relacji, a efekty współpracy ocenią pod koniec roku. - Ustalono kompromis i po tym okresie do dyrekcji Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego nie wpłynęły od pracowników żadne skargi na postępowanie pani kierownik - zapewnia dyrektor Popławska.

Kompromis nie działa

W ocenie ratowników narzucone im rozwiązanie nie zdaje jednak egzaminu. Dlatego postanowili zerwać zawarte porozumienie i stanowczo domagają się zwolnienia swojej szefowej.

- Otrzymaliśmy pismo informujące, że pracownicy wycofują się z ustaleń, bo nie widzą oczekiwanej poprawy. Dyrektor Popławska obecnie przebywa na urlopie, kiedy wróci, będziemy interweniować z prośbą o kolejne spotkanie - mówi przewodniczący Nesterak.

Pani kierownik, do której zadzwoniliśmy, nie chciała komentować zarzutów pod jej adresem. Zastraszeni pracownicy KPR dalej współpracować ze swoją przełożoną nie chcą. Twierdzą, że kierownik - mimo interwencji dyrekcji - nie zaprzestała ich szykanowania, a rozdzielając obowiązki służbowe, kieruje się wyłącznie sympatiami i antypatiami. Według nich nie kryje się z zamiarem pozbawienia pracy osób, z którymi popadła w konflikt.

Ratownicy są również rozczarowani mało radykalnymi działaniami dyrekcji krakowskiego pogotowia. „Niestety, spotkania, rozmowy i setki przykładów zachowania Pani [...], nie skłoniły Pani dyrektor do podjęcia jedynych odpowiednich w tej sytuacji kroków - zwolnienia Pani [...] i zatrudnienia kompetentnego i doświadczonego kierownika zespołów wyjazdowych. Do dnia dzisiejszego dyrektor Popławska pozostaje głucha na prośby, a wręcz błagania pracowników o zmianę kierownika, tłumacząc się, że nie widzi podstaw do podjęcia takich kroków” - napisali w piśmie z apelem o pomoc w rozwiązaniu konfliktu.

Sprzeczne opinie

Zdaniem pracowników ocena radcy prawnego, którą posiłkowała się dyrektor Popławska, jest niesprawiedliwa. Dlatego o dodatkową analizę prawną na własną rękę poprosili niezależną kancelarię. Adwokatowi dr. Andrzejowi Bigajowi przedstawiono fragmenty nagranych rozmów, w których pod adresem pracowników padać miały niecenzuralne sformułowania i groźby.

W swej opinii dr Bigaj - zaznaczając, że nie zna dokładnego kontekstu wypowiedzi - ocenił, iż takie sformułowania z dużym prawdopodobieństwem mogłyby zostać potraktowane przez sąd pracy jako przejaw nieposzanowania praw pracowników. Naruszają bowiem godność ratowników i tworzą wrogą atmosferę pracy.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Ratownik kpr

100% racji ....... w razie czego proponuje śledzić dalej losy naszego sporu ..... pozdrawiam ... ratownik kpr

g
gość

haha

w
w

krakowie nic nowego

r
red.MAREK ZABIEGAJ

ISTOTĄ DZIAŁANIA RATOWNIKÓW MEDYCZNYCH JEST ZAWSZE CZAS I PROFESJONALIZM-zatem,w b.szybkim czasie należy PRZEJAWY MOBINGU dokładnie zbadać i wydać właściwą DIAGNOZĘ -osoby z kierownictwa wylać natychmiast na zbity pysk-natychmiast !!!!!!!
My krakowianie oczekujemy od ratowników PROFESJONALIZMU,SZYBKOŚCI I SKUTECZNOŚCI DZIAŁANIA bez zbędnej będącej dodatkowym obciążeniem psychicznym dla ludzi pracujących w stresie z definicji wykonywanego zawodu.CHORA ATMOSFERA ZASTRASZANIA ZE STRONY KIEROWNICTWA POGOTOWIA STANOWI ZAGROŻENIE WPROST DLA PACJENTÓW.

n
ndhg

zarząd razem z dyrektorką ma wszystko gdzieś, prawdopodobnie ta kierowniczka to jej znajoma, więc się razem trzymają żeby się miało wszystko zawalić. Nawet jeśli taka dyrektur myśli że racja jest po stronie kierowniczki, powinna aktywnie się włączyć w spór i rozwiązać takie coś raz na zawsze, poprzez rozmowy i dyskusje, a tu po prostu olewka, patrzy w sufit i gwizda udając że nic nie widzi, a jak nie widzi to tego nie ma. Po prostu PRL, tak jest wszędzie, polactwo ze wsi wywindowane na wyższe stanowiska jest tylko zainteresowane zabarykadowaniem się na nich i otoczeniem wianuszkiem miernych, biernych ale wiernych a najlepiej krewnych i znajomych. Ludzie o mentalności ukształtowanej przez beton PRL.

Dodaj ogłoszenie