Modlnica. Adrian do mamy: mamo, ja wygram z tym rakiem

Modlnica. Adrian do mamy: mamo, ja wygram z tym rakiem

Zdjęcie autora materiału
Barbara Ciryt

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Modlnica. Adrian do mamy: mamo, ja wygram z tym rakiem
1/15
przejdź do galerii

©Fot. Archiwum rodzinne

Niby nic. Małe plastikowe nakrętki od butelek. Zaczęli je zbierać ludzie niemal z całej gminy Wielka Wieś. Mają cel - sprzedać je, a zarobione pieniądze przeznaczyć na pomoc 9-letniemu Adrianowi Juszczakowi z Modlnicy. Chłopiec zachorował na białaczkę.
Zobacz galerię
Przed Adrianem Juszczakiem jeszcze długi czas leczenia. Nie wszystkie leki są refundowane, a trzeba też sporo pieniędzy na rehabilitację. Można je zdobyć ze sprzedaży plastikowych zakrętek. - Zbierzemy na dla niego tyle, ile trzeba - mówią znajomi rodziny i nieznajomi.

Wystarczyło kilka dni, żeby ludzie zaczęli znosić całe worki nakrętek, dziesiątki kilogramów, setki, w końcu zebrało się blisko dwie tony. Jedni drugim podpowiadali na facebooku gdzie zanosić nakrętki. Wiadomo! Do salki Caritasu przy kościele w Modlnicy. Tam w ostatnią środę miesiąca od godz. 19 wolontariusze czekają na kolejne kilogramy. Jeśli trzeba od kogoś przywieźć nakrętki, to zawsze znajdzie się osoba z samochodem, która bezinteresownie przywozi. Do mieszkańców gminy Wielka Wieś dołączyli mieszkańcy kilku wiosek gminy Jerzmanowice-Przegnia, Zabierzów oraz z Krakowa. Każdy chce pomóc.

Rodzina znalazła się w trudnej sytuacji. Adrian ma: dwóch braci Kamila (11 lat) i Szymona (7 lat) oraz dwie siostry 19-letnią Wiktorię i 8-miesięczna, Igę, która urodziła się tuż po tym jak on zachorował. Mama opiekuje się maleńką siostrzyczką, tata spędza z Adim całe dnie w szpitalu. Rodzinie ciężko żyć.

Ludzie zaczęli zbiórkę nakrętek i pospieszyli z inną pomocą dla rodziny. - Nakręcamy się na pomaganie - mówi Anna Bała, prezes Stowarzyszenia „Być Szczęśliwym”. To ona zaczęła tę akcję.

- Od lat zbieramy nakrętki dla dzieci niepełnosprawnych. Jeśli chodzi o akcję dla Adiego, to proszę sobie wyobrazić, że zaprasza mnie do znajomych na facebooku dziecko, które ma zdjęcie jak leży w szpitalu. To sytuacja niecodzienna, dlatego od razu skontaktowałam się z Fundacją „Mój Sen”, bo wyczytałam, że jest jej podopiecznym. Potwierdzono, że ma białaczkę i kończą się środki na leczenie. Natychmiast zadzwoniłam do Caritasu z pytaniem, czy wspólnie z naszym Stowarzyszeniem „Być Szczęśliwym” zorganizowalibyśmy akcję - Nakręć się na pomaganie. Oczywiście za zgodą rodziców Adriana. I tak to się zaczęło... Jesteśmy koordynatorami tej akcji - opowiada Anna Bała.

W zbiórkę plastikowych nakrętek zaangażowali się nie tylko indywidualni ludzie, ale i sklepy głównie Lewiatany, szkoły, koleżanki i koledzy z klasy Adiego i ich rodzice. Mnóstwo ludzi odpowiedziało na apel. Pod jednym z postów na facebooku pojawił się komentarz: Adrian zawsze pobijał klasowy rekord w przynoszeniu zakrętek do szkoły. Teraz my pobijemy rekord dla niego!:)

Mama Adriana - Ewa Juszczak wzruszona opowiada o wielkiej pomocy ludzi, z których wielu nawet nie zna. W trakcie naszej rozmowy wszystkim dziękuje po kilka razy. Choroba Adiego zaczęła się w ubiegłym roku.

- 27 listopada 2017 roku usłyszeliśmy ostateczne potwierdzenie: ostra białaczka limfoblastyczna. Miałam wyrzuty, że może coś przeoczyłam, nie dostrzegłam wcześniej objawów, ale okazuje się, że ta choroba rozwija się błyskawicznie od dwóch tygodni do trzech miesięcy - mówi pani Ewa.

Adriana coś kłuło w klatce. Zaczęły się badania, okazało się, że serce nie bije miarowo. Dostał antybiotyk. Potem przyszła gorączka 39 stopni. W końcu straszny ból nóg i problemy ze wzrokiem. Okazało się, że przyczyną jest białaczka. - Syn wziął do tej pory 50 chemii. Miał też punkcje do kręgosłupa. Bywa, że w ciągu jednego dnia ma trzy chemie. Jest chemia, płukanie, chemia, płukanie. Teraz nadszedł najgorszy czas, bo organizm już bardzo wycieńczony - mama przyznaje, że serce jej pęka.

Adrian jest w szpitalu i bierze kolejne chemie. Niedługo zakończy intensywne leczenie i będzie na podtrzymaniu, czyli drugim etapie, który trwa 72 tygodnie. Nadal będzie przyjmował chemię, ale mniej. - On jest silny - zaznacza Ewa Juszczak. - Powiedział mi już na początku: „Mamo nie martw się, ja z tym rakiem wygram”.

Adrian to pracowity, ambitny chłopak. Gdy przychodzi ze szpitala, to zdarza się, że rodzice pozwolą mu pojeździć na rolkach i rowerze. Od razu nabiera siły. Jest energiczny, pomaga rodzicom, odkurza, wyjmuje naczynia ze zmywarki.

- Już w dzieciństwie pomagał. Gdy miał kilka lat to w swoich małych taczkach zwoził z tatą węgiel. A w szkole w świetlicy, gdy inne dzieci bawiły się, on pomagał pani sprzątającej zamiatać klasy - opowiada mama. Taki jest pomocny. Wszyscy to wiedzą i teraz pomagają jemu.


Możesz pomóc


Walka o siły
Adrian Juszczak z Modlnicy walczy z Ostrą białaczką limfoblastyczną. Po każdej chemii jest mocno osłabiony. Trzeba go wzmacniać różnego rodzaju suplementami. Ważna jest m.in. liposomalna witamina C. Koszt za 30 saszetek to 100 zł, a wydatków jest znacznie więcej.

Potrzebne pieniądze
Wpłaty. Adrianowi można pomóc wpłacając datki na konto Fundacji „Mój Sen”, której jest podopiecznym.
Nr konta ING BŚ: 55 1050 1100 1000 0090 3091 4833 z dopiskiem „Dla Adriana Juszczaka”.

Zbiórka nakrętek
Plastikowe nakrętki są zbierane przynajmniej do końca sierpnia. Już udało się zebrać około 2 tony. Pomagają znajomi, nauczyciele ze szkoły Adriana, wychowawczyni i koledzy z klasy oraz ich rodzice. Mieszkańcy kilku gmin.

Nakrętki można przywozić w każdą ostania środę miesiąca o godz. 19 do salki Caritas przy kościele w Modlnicy. Nakrętki oddawane są do skupu, gdzie prowadzony jest recykling i odzysk odpadów plastikowych.

ZOBACZ KONIECZNIE:



WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo