Mogło dojść do tragedii!

ALG
- Proszę sobie wyobrazić co by było, gdyby córka upadła na plecy, twarzą do góry... Wtedy mogłoby dojść do prawdziwej tragedii! - mówi zdenerwowana Jolanta Olender, matka sześcioletniej Klaudii. Dziecko wczoraj przed południem zostało pogryzione przez dobermana. Do zdarzenia doszło na osiedlu między ulicami 3 Maja i Królewską w Proszowicach.

Doberman pogryzł dziecko na proszowickim osiedlu

   Klaudia mieszka na stałe w Piotrkowicach Małych. Wczoraj przyjechała do Proszowic z mamą, która miała przypilnować dwójkę dzieci swojej bratowej. Klaudia bawiła się na podwórku sąsiadującym z osiedlem. Z relacji matki wynika, że dzieci szły w kierunku domu, gdy nagle z osiedla wybiegł doberman.
   - Zdążyłam odepchnąć dwójkę tamtych dzieci, ale Klaudia szła jako ostatnia i jej już nie zdążyłam zasłonić. Pies rzucił się na nią, widać było, że jest bardzo rozwścieczony - opowiada matka.
   Pies szarpał dziecko przez kilkanaście sekund. Dziewczynka starała się wyrwać zwierzęciu, o czym świadczą ślady na zdartych kolanach. Niewiele mogła jednak zdziałać. Psa próbowała również odegnać matka.
   - W końcu złapałam metalowy koszyk i dopiero nim udało mi się go odpędzić - opowiada. Z pomocą przyszedł jej też jeden z sąsiadów, który z kolei posłużył się stołkiem. Dopiero po chwili pojawił się właściciel psa ze smyczą.
   Klaudia odniosła liczne rany pleców i pośladków. Po udzieleniu pomocy w proszowickim szpitalu została zwolniona do domu.
   - Uznałem, że obrażenia nie są na tyle poważne, by istniała konieczność leczenia dziewczynki w szpitalu - powiedział nam chirurg dziecięcy Olaf Rejthar, który opatrywał Klaudię.
   Właścicielem psa jest 26-letni mężczyzna, mieszkaniec bloku położonego tuż obok podwórka, na którym doszło do pogryzienia. Został zatrzymany przez policję i umieszczony w policyjnej izbie zatrzymań do dyspozycji prokuratury. Za niedoplinowanie psa i nieumyślne spowodowanie uszczerbku na zdrowiu grozi mu kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
   Mieszkańcy osiedla mają o właścicielu zwierzęcia złe zdanie. Podkreślają, że pies już wcześniej sprawiał kłopoty. - Taka sytuacja nie zdarzyła się pierwszy raz. Zupełnie nie rozumiem, jak można tak dużego i groźnego psa puszczać bez smyczy i bez kagańca. W dodatku takiemu człowiekowi, jak jego właściciel, w ogóle nie powinno się pozwalać na trzymanie psa! -_ uważają sąsiedzi.
   Mieszkańcy osiedla opowiadają, że matka właściciela psa wychodziła z dobermanem na spacer, zupełnie nie mogła zapanować nad zwierzęciem. -
Pies zawsze rzucał się, gdy widział biegnące dzieci. Kiedy wychodzi z nim właściciel, chowamy się po klatkach. Teraz wszyscy mamy nadzieję, że ktoś zrobi z tym porządek, bo zwierzę jest naprawdę agresywne - dodaje kolejna matka małego dziecka. - _Gdy raz podawałam tym ludziom pocztę i właścicielka uchyliła drzwi, pies rzucił się na mnie z takim szczekaniem, że myślałam, że umrę na zawał - opowiada inna sąsiadka.
   Jak się dowiedzieliśmy, pies zwykle był wyprowadzany bez kagańca, ale na smyczy. Wczoraj uciekł właścicielowi. Zwierzę było szczepione, teraz ma być poddane badaniom weterynaryjnym.
Tekst i fot. (ALG)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie