Moje domowe tygrysy (64)

MAT
Udostępnij:
Antykoncepcja - kocia oczywiście. Przypomniało mi się wszystko po mailu od Magdy i Sławka, że Fioninka będzie poddana sterylizacji. Nie muszę pisać, że Pańciuchy umierają ze strachu i zdenerwowania, co jest zrozumiałe i oczywiste. Czitunię ten zabieg, słuszny i absolutnie konieczny, też niebawem czeka.

ALEKSANDRA SAWICKA

A przecież wszystko będzie dobrze i za tydzień o tej porze zapewne Fioninka będzie już w całkiem dobrej formie, a ja będę tu stukać o jej samopoczuciu same radosne komunikaty. Przecież to nasza wnuczka!

My natomiast po trudach rodzicielskich Czitki, Mićka i naszych, po odchowaniu i oddaniu w cudowne ręce wszystkich kociąt, a pozostawieniu sobie Czitusia Malutkiego uznaliśmy, że też nam w końcu należy się urlop macierzyński i że POJEDZIEMY NA WAKACJE. Chociaż na tydzień. Byliśmy zmęczeni i pracą, i kotami, i całym tym kilkumiesięcznym zamieszaniem.

Taaaa.... Ale co z kotami? Z trójki naszych (nazwijmy to umownie) dorosłych dzieci tylko jedno wyraziło ewentualną ochotę mieszkania u nas przez tydzień, dodatkowo ze swoją sympatią, bo samemu tu straszno, a i kotki będą bezpieczniejsze. Niech będzie, kotki najważniejsze.

Jest środek lata. Profilaktycznie, żeby nie było możliwości nagłego naszego powrotu, wybraliśmy wariant "samolotem na tydzień do Turcji". Tylko tydzień. Siedem dni relaksu, ciszy i spokoju. W domu zostaje Natalia z sympatią i trzy koty. Miciek, który jest zdrowy i niezależny, Czituś, który ma 5 miesięcy i jest jak najbardziej zależny, i Czitka, która pilnuje Czitusia, tęskni za Miciusiem, gdy ten znika, a poza wszystkim jest najbardziej zdyscyplinowanym futrzakiem z całej trójki. Najważniejsze w całym tym tygodniu jest podanie jej raz w tygodniu tabletki provery w celu antykoncepcyjnym.

W domu zostały rozwieszone na ścianach instrukcje obsługi kotów, wypisane na ogromnych papierach pakunkowych. Była tam wielka tabela podzielona na trzy koty. I podtematy: pory jedzenia, który co je, który czego nie je, o której kto idzie spać i z kim, jak który kot lubi być głaskany (Czitka na przykład mocno, od główki przez cały grzbiet aż do wyciągnięcia ogonka do góry), jak rozumieć mowę poszczególnych kotów, jak mówić do nich, jak przywołać kota z ogrodu, gdy nie ma ochoty wrócić wieczorem itd.

Nie muszę tu pisać, że instrukcje te stały się główną atrakcją gości, którzy licznie podczas naszej nieobecności odwiedzali nasze koty i nie tylko. Oczywiście specjalna instrukcja na czerwono dotyczyła podania tabletki. Czyli tego, jak to zrobić, żeby było 100 procent pewności połknięcia jej przez Czitunię. A na samym dole lista telefonów alarmowych do różnych klinik, jak również naszego prywatnego doktora 24 h.

Nastał dzień odlotu na upragniony urlop. Lecimy. Oczywiście telefony komórkowe w stałej gotowości. Ośrodek cudny, trzy baseny, morze prawie wchodzi nam do pokoju, korty, a wieczorem tureckie tańce. Żyć nie umierać, chociaż przez tydzień. Pierwsze dwa dni upływają spokojnie i leniwie. To jest to! SMS-y hulają kilka razy dziennie, kotki mają się świetnie, reszta absolutnie nieważna.

Dnia trzeciego nad ranem, tak około piątej, łóżko pod nami dziwnie się trzęsie, szklanki skaczą po stole, podłoga drży! Jesteśmy na trzecim piętrze. Trwało to może 10 sekund i za chwilę jeszcze raz!

Opr. (MAT)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie