Moje miasto. Płaćmy za kilometry przejechane tramwajami i autobusami, a nie za długi Krakowa

Piotr Tymczak
Piotr Tymczak
Andrzej Banaś/Piotr Krzyżanowski/Konrad Kozłowski
Trwa w moim mieście niekończący się serial zatytułowany „Podwyżka cen biletów”. Prezydent Krakowa przekonuje, że z powodu inflacji jest to konieczne, radni nie chcą przyłożyć do tego ręki. A może zakończenia serialu trzeba szukać gdzie indziej, cenę najpopularniejszego biletu miesięcznego zostawić w spokoju, a skupić się na zmianie systemu? Pomysł, by pasażer płacił za przejechany dystans a nie czas spędzony w tramwaju czy autobusie wydaje się bardziej sprawiedliwym rozwiązaniem.

Teraz mamy bilety czasowe: 20, 30, 90-minutowe. Są wyznaczone rozkłady, godziny przyjazdów i odjazdów. Wszystko niby jest w porządku, ale do czasu, gdy pojazdy ugrzęzną w korkach albo dojdzie do awarii i bilet trzeba będzie kupić nowy co zwiększa dwukrotnie koszt przejazdu.

Płaćmy więc za przejechany dystans. Od lat mówiło się o wprowadzeniu tzw. biletów przystankowych – tj. opłaty za liczbę przejechanych przystanków. W przypadku autobusów niektóre kursują na liniach przyspieszonych, rzadziej więc się zatrzymują. Oznaczałoby to, że szybszy przejazd byłby tańszy, bo byłoby mniej przystanków.

Najnowszy pomysł to bilet dynamiczny - opłata za liczbę przejechanych kilometrów i to w linii prostej od miejsca A do miejsca B. Wreszcie ktoś się zreflektował, że to mogłoby być najlepsze dla mieszkańców. Na wprowadzenie systemu jednak poczekamy pewnie lata.

Co można zrobić już? Na trasach, gdzie są remonty, zwężenia dróg i korki bilet 20-minutowy mógłby np. obowiązywać przez 40 minut.

Jeżeli prezydent i radni chcą traktować pasażerów poważnie, jeśli przekonują, że komunikacja zbiorowa ma priorytet, to o podwyżce cen biletów miesięcznych powinni pomyśleć na samym końcu, a nie od niej zaczynać. Nie przekonuje mnie argument, że choć cena miesięcznego wzrośnie z 80 do 109 zł, to będzie można jeździć po mieście też pociągami. Niech będzie bilet droższy, obejmujący także ofertę PKP, ale jako nie jedyna, ale jedna z opcji.

Linie tramwajowe planowane w Krakowie w najbliższych latach....

Mamy coraz więcej pracy zdalnej, wielu z nas przyjeżdża do siedziby pracodawcy tylko w wybrane dni, więc władze Małopolski rozważają wprowadzenie biletów wieloprzejazdowych na pociągi, na wzór karnetów narciarskich, np. na 10 czy 5 przejazdów. Może władze Krakowa też powinny pomyśleć o takim rozwiązaniu w przypadku tramwajów i autobusów? Taryfę trzeba dostosowywać do potrzeb pasażerów, a nie kombinować tylko jak jeszcze bardziej ich ograbić. By starczyło na raty kredytów zaciąganych przez Kraków, jedno z najbardziej zadłużonych miast w Polsce.

Ceny samochodów elektrycznych zaczynają spadać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Moje miasto. Płaćmy za kilometry przejechane tramwajami i autobusami, a nie za długi Krakowa - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski