Moralność i polityka

Redakcja
WŁADYSŁAW A. SERCZYK

Znad granicy

WŁADYSŁAW A. SERCZYK

Znad granicy

Wydarzenia ostatnich dni w Rosji, tragedia marynarzy "Kurska", ich rodzin, a także wojna w Czeczenii, która teraz zeszła na plan dalszy, znowu przypomniały nieustanny rozdźwięk istniejący między zasadami normalnej, ludzkiej moralności a uprawianą także przez ludzi polityką.
 Pamiętam, jak przed przeszło trzydziestu laty różnego rodzaju frakcje partyjne usiłowały, na szczęście nieudolnie, wywołać podziały wewnątrz społeczeństwa, wykrzykując androny o zagrażającym Polsce "syjonistycznym" niebezpieczeństwie, a w jednej z krakowskich uczelni powstawały prawdziwe bojówki do zapobiegania młodzieżowym manifestacjom. Mówiłem wówczas swoim studentom, bardzo przeżywającym rozgrywające się wokół nich i z ich udziałem wydarzenia, że polityka jest po prostu grą, która - jak każda - winna być prowadzona według określonych, niezmiennych zasad, jednak jak dotąd zasiedli do niej wyłącznie starzy szulerzy, grający do tego znaczonymi kartami, i że wobec tego warto się zastanowić, czy brać się do rozgrywania partii, w tej sytuacji z góry skazanej na przegraną.
 Prawdę powiedziawszy, moje poglądy na ten temat niewiele się zmieniły przez minione lata, chociaż zrozumiałem (co prawda - dość późno), że z szulerami wygrać się nie da, ale można ich nie tylko od gry odsunąć, lecz również ukarać za dotychczasowe kanty.
 Uważnie obserwuję to, co dzieje się za wschodnią granicą Polski, starając się o zrozumienie funkcjonujących tam mechanizmów i znalezienie ewentualnych różnic między działaniami polityków białoruskich, rosyjskich i ukraińskich.
 Najprościej ocenić to, co wyprawia się na Białorusi, do której tak chętnie chciał wyjechać Andrzej Lepper (nawet gdyby jego oświadczenie traktować jako żart, był to żart wysoce niestosowny w ustach kandydata na prezydenta Rzeczypospolitej, nawet jeśli w sondażach przedwyborczych uzyskał jedynie 3% poparcia). Tam zasady polityki są jednoznacznie określone: tylko ten, kto popiera Łukaszenkę, jest prawdziwym patriotą. Przeciwnicy prezydenta działają na szkodę ojczyzny, dla której przyszłością jest socjalizm i jedność z Rosją. Kłopoty Łukaszenki polegają wszakże na tym, że Rosja wcale nie chce być socjalistyczna, mimo że komuniści i filokomuniści nadal stanowią w niej poważną siłę. Ambicje białoruskiego prezydenta musiały zresztą ulec znacznemu ograniczeniu, bowiem przy Putinie całkowicie rozwiały się jego nadzieje na władanie połączonym państwem rosyjsko-białoruskim.
 Czy wobec sporego społecznego poparcia przywiązanych do tradycyjnego modelu państwa mieszkańców Białorusi postępowanie Łukaszenki jest moralne? Formalnie - tak, bo zgodne z odczuciami ludzi, którzy niczego innego w swym życiu poza komunizmem nie zaznali; w rzeczywistości - nie, bo prowadzi do zrujnowania białoruskiej gospodarki, osłabienia pozycji państwa na arenie międzynarodowej, oparte jest zaś na tłumieniu wszelkich przejawów demokracji i niszczeniu opozycji. Mamy więc nadal do czynienia z jawną szulerką w klasycznym wydaniu.
 Rosja, w przeciwieństwie do Białorusi, jest państwem demokratycznym, mimo że nadal mamy do czynienia z próbami ograniczenia swobody wypowiedzi krytycznych wobec rządu, a zwłaszcza - prezydenta. Istnieją wszakże w Rosji trzy światy funkcjonujące obok siebie. Pierwszym z nich jest świat władzy, który niewiele zmienił się od czasów sowieckich. Ta sama dwulicowość, ta sama polityka dezinformacyjna i - w znacznej mierze - ci sami ludzie co dawniej (względnie szybko się do nich przystosowujące "średnie" i młode pokolenie). Drugi - to świat pazernego młodego kapitalizmu, w którym pojawili się już jego reprezentanci, jednak niezbyt radzący sobie w nowych warunkach i wobec tego ułatwiający sobie życie wykorzystywaniem struktur mafijnych do swoich celów. Jednak to nie mafia rządzi nimi, lecz oni - mafią.
 Wreszcie mamy do czynienia ze światem trzecim, bardzo rozbudowanym i silnym, dysponującym mediami i niepokornym - jest to świat opozycji demokratycznej, wciąż jeszcze nie mającej swojego znaczącego miejsca w rosyjskim parlamencie, ale głośnej i zauważalnej. Pozwala ona na łatwiejsze rozróżnienie zła od dobra i stwarza idealny model politycznego działania, bliski zasadom ludzkiej "dekalogowej" moralności.
 Wreszcie Ukraina. Tutaj demokracja poczyniła największe postępy, chociaż słaba gospodarka spowodowała, że wielu polityków uległo wpływom grup przeżartych korupcją i gotowych do opowiedzenia się za każdą orientacją, która "da żyć". Tak więc i tutaj daleko jeszcze do złączenia zasad moralnych z kanonami działania politycznego. Jeśli jednak mówi się o tym publicznie i wyraża bez skrępowania swój sprzeciw wobec naruszania norm przyzwoitego postępowania, można mieć nadzieję na dalsze pozytywne zmiany w obrazie polityki ukraińskiej.
 Wciąż jednak jeszcze więcej gadania niż działania. Jak w Polsce. Dlatego wciąż trwam przy swoich poglądach na politykę.
 A tak chciałbym je zmienić!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie