MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Mors z Jaroszowic pływa zimą w Skawie

Redakcja
JAROSZOWICE. Paweł Żwawa z Jaroszowic ponad rok temu odkrył nową pasję - pływa w rzece zimą. Twierdzi, że to nie tylko przyjemne, ale także zdrowe.

Paweł Żwawa w Skawie Fot. Tomasz Mamcarczyk

Kiedy inni narzekają na zimę i z utęsknieniem wyczekują wiosny, on z radością pływa w Skawie, a po kąpieli leży na śniegu.

Kilkanaście miesięcy temu Paweł Żwawa z Jaroszowic postanowił zostać morsem. Skąd taki pomysł?

- Mieszkam w pobliżu Skawy i lubię pływać - opowiada 35-letni mors. - Kiedyś musiałem czekać, aż przyjdzie lato by wykąpać się w rzece. Teraz pływam cały rok. Od lata stopniowo przystosowuję organizm do niskiej temperatury. Obecnie chodzę nad Skawę dwa razy w tygodniu. Im chłodniej, tym cieplej w wodzie. Zdarzało mi się już kąpać przy 20-stopniowym mrozie - wyznaje.

Podczas pływania 35-letni mors zawsze zakłada czapkę, ponieważ ma problemy z zatokami. Twierdzi, że zimowe kąpiele są dla niego przyjemnością.

Kiedy plaża wzdłuż rzeki pokryta jest warstwą śniegu, nasz bohater po wyjściu z wody kładzie się na śnieg, leży sobie przez jakiś czas, czy to na plecach, czy na brzuchu. Następnie znowu wchodzi do wody, a później szybko się ubiera i biega, aby nie wychłodzić organizmu.

Paweł Żwawa pracuje na poczcie. Ma jeszcze jedną niezwykłą pasję - rzeźbi ule w drewnie.

Dla jednych wariat, dla innych bohater

Pewnie ciężko w to wszystko uwierzyć, zwłaszcza zmarzluchom, którzy w zimie najchętniej nie ruszaliby się z domu, leżąc pod ciepłym kocem.

Dla bezpieczeństwa na zimowe kąpiele nigdy nie wybiera się sam. Zwykle towarzyszą mu jego znajomi, albo pies Ares.

W tym sezonie morsem postanowił zostać także kolega Pawła - Michał. Szło mu całkiem nieźle, ale w połowie listopada po pierwszych śniegach musiał zrezygnować z powodu problemów zdrowotnych.

- Michał zaraził się jednak tą pasją i jestem pewien, że w przyszłym sezonie wróci do zimowych kąpieli - zapowiada Paweł.

Pasja 35-letniego mężczyzny odbierana jest przez lokalną społeczność pozytywnie. Większość podziwia go za to, co robi i nieco zazdrości mu radości życia. Zostanie morsem jest z pewnością jedną z najlepszych metod na pozbycie się zimowej chandry. Nie brakuje też oczywiście ludzi, którzy uważają go za wariata. Mieszkaniec Jaroszowic traktuje jednak nieprzychylne opinie z przymrużeniem oka.

Jeszcze nie był na zlocie morsów

- Zdarza się czasem, że podczas zimowych kąpieli zostaję przyłapany przez ludzi spacerujących nad rzeką. Kiedy widzą, co robie, chwilę stają jak wryci i... uciekają - śmieje się 35-latek.

Jaroszowicki mors nie jeszcze na żadnym zlocie morsów, ale w przyszłości planuje taki wyjazd, może nawet do Rosji.

Niedawno w tym kraju świętowano prawosławną epifanię, czyli święto Chrztu Pańskiego. Od północy z 18 na 19 stycznia tysiące Rosjan zanurzyło się w lodowatej wodzie jezior i rzek wierząc, że ta kąpiel zmyje z nich wszelkie grzechy.

- Chciałbym kiedyś wybrać się na takie obmycie - wyznaje Paweł Żwawa. Jednak teraz przed mieszkańcem Jaroszowic kilka tygodni zimowych szaleństw nad Skawą.

Tomasz Mamcarczyk

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski