Morsowanie w Gdowie i powiecie wielickim. Morsów nad Rabą wciąż przybywa [ZDJĘCIA]

Barbara Rotter-Stankiewicz
Morsy harcują w Rabie w Gdowie. Nasza rozmówczyni - w różowej czapeczce zdjęcia: archiwum
Są wśród nich księgowe, bankowcy, maszyniści, motorniczy, strażnicy, studenci i uczniowie. Łączy ich zapał do lodowatej kąpieli, o którym rozmawiamy z MARIĄ KACZMAREK

FLESZ - Polska oszalała na punkcie morsowania!

- Ostatnio, przeważnie w niedzielne przedpołudnia koło mostu w Gdowie zobaczyć można spore stadko „morsów”. Skąd się wzięły nad Rabą?

- Morsy czują się tym lepiej, im woda jest zimniejsza. A że w rzece ma niższą temperaturę niż w jeziorze, trafiliśmy nad Rabę. Dla nas to blisko, bo wszyscy mieszkamy w okolicach Gdowa i Wieliczki, chociaż dołączają do nas także np. ludzie z miejsc oddalonych o 30-40 km. Bardzo nas polubili... W najbliższą niedzielę będziemy w gdowskiej Strefie Aktywności Fizycznej morsować dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Weźmiemy czerwone gadżety, ubierzemy się na czerwono (o ile można tu mówić o ubieraniu się), utworzymy w wodzie wielkie serce… Więcej nie zdradzę, kto jest ciekawy niech przyjdzie nad Rabę o godz. 11 i wesprze WOŚP.

- Od jak dawna się spotykacie?

- Od końca listopada. Zainicjował te spotkania Mariusz Pawlik z Wielickiej Szkoły Sztuk Walki. W niedziele o 10 zawsze jesteśmy koło mostu w Gdowie, a w soboty, czasem też inne dni – gdzie indziej, np. w Kryspinowie czy w Brzegach, a nawet w Myślenicach. Czasem spontanicznie decydujemy się na morsowanie np. o 7 wieczorem. Pytamy na Facebooku: kto jedzie? i zawsze znajdzie się kilka chętnych osób. We wtorek wybrałyśmy się do Kryspinowa we trzy dziewczyny. Wzięłyśmy sobie siekierę, żeby w razie czego móc zrobić dziurę w lodzie, ale okazało się, że miejsce było przygotowane...

- Ilu Was jest? W jakim wieku?

- W sumie przewinęło się już przez naszą grupę ponad 60 osób. Zwykle spotykamy się w gronie 20-30, ale skład stale się powiększa, co weekend ktoś dołącza. Jedni znajdują nas na Facebooku, (link: https://m.facebook.com/wsswaikijujitsu/), znajomi przyprowadzają znajomych i tak morsów przybywa. Najmłodsi mają 8-9 lat, najstarsi koło sześćdziesiątki. Jest mniej więcej tyle samo kobiet, co mężczyzn. To dzielni ludzie, pełni zapału, mający mnóstwo pozytywnej energii.

- Czym zajmują się na co dzień?

- Bardzo różnymi rzeczami, pracują w różnych miejscach. Są więc przedstawiciele Wielickiej Szkoły Sztuk Walki, ja pracuję w banku i jestem wolontariuszką Szlachetnej Paczki, mamy księgową – jednocześnie specjalistkę od paznokci tytanowych, motorniczą tramwaju, studentów, uczniów czy maszynistę pociągu...

- Wachlarz rzeczywiście imponujący... Jak wygląda „pierwszy raz” morsów?

- Większość najpierw przychodzi na rozpoznanie, za czyjąś namową. Sprawdzają jak to wygląda, czy marzniemy, jak się bawimy. Bardzo dbamy o edukację początkujących morsów. Najpierw jest rozgrzewka przy muzyce trwająca 10-15 minut: biegamy, robimy pompki itp, żeby przygotować ciało na wejście do lodowatej wody. Pierwszy moment to szok, igiełki na całej skórze - niektórzy krzyczą, są przerażeni, ale potem organizm się przyzwyczaja i okazuje się, że to przyjemne doświadczenie. W końcu w wodzie jest cieplej, niż na powietrzu, zwłaszcza gdy tak, jak w ubiegłym tygodniu było 11 stopni mrozu. Zanurzamy się do wysokości ramion na kilka, a niektórzy nawet na kilkanaście minut. Nie znam nikogo, kto nie chciałby tego powtórzyć.

- Nawet ci ciepłolubni?

- Sama jestem ciepłolubna. Gdy zobaczyłam morsowanie pierwszy raz, pomyślałam: wariaci!!! Ale gdy raz spróbowałam, rozsmakowałam się w tym. To świetnie hartuje, dobrze działa na skórę, poprawia samopoczucie – endorfin wystarcza na cały dzień. Czuję się rewelacyjnie, od jesieni nie miałam nawet kataru. Dodatkową motywacją jest wspólne spędzanie czasu. Można zapomnieć o kłopotach, pandemii, zagrożeniach, całym tygodniu stresów. A jak przyjemnie zagrzać się przy ognisku, w miłym towarzystwie... Oczywiście – z zachowaniem wszelkich sanitarnych norm. Naprawdę polecam każdemu, kto nie ma medycznych przeciwwskazań.

- Wiosna coraz bliżej. Gdzie się wtedy podzieją morsy? Czym się zajmą?

- Na pewno nie będą siedzieć w domach, ale dalej się spotykać i aktywnie spędzać czas w harmonii z naturą. Mamy już plany górskich wycieczek, wypraw rowerowych. Zawsze, nawet latem znajdzie się jakiś inny „mors” do towarzystwa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie