18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Mroczna historia z małego miasteczka

KLAUDIA SKRĘŻYNA
Rachela Kobler (z prawej) z siostrą Deborą Fot. archiwum domowe
Rachela Kobler (z prawej) z siostrą Deborą Fot. archiwum domowe
Udostępnij:
- Już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą, zegarmistrz filozofem, fryzjer trubadurem. Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem - pisał niegdyś Antoni Słonimski.

Rachela Kobler (z prawej) z siostrą Deborą Fot. archiwum domowe

LUDZKIE LOSY. Rachela Knobler wróciła do Słomnik tuż po wojnie. Bez ojca, który zaginął i siostry zamordowanej przez Niemców. Wróciła po dawne życie i spokój. Dostała kolejną śmierć i strach.

Podobnie było przed wojną w Słomnikach. W sześciotysięcznym miasteczku mieszkało dwa tysiące Żydów. Rachela Knobler przyszła na świat jako drugie dziecko w żydowskiej rodzinie, osiadłej w Słomnikach od kilku pokoleń. Była córką Estery oraz Józefa. Miała dwie siostry straszą Deborę i młodszą Mairę.

- Tu mieszkał mój dziadek i babcia od strony taty. W Słomnikach miałam wujów, ciotki oraz kuzynów - mówi Rachel. Jej rodzice prowadzili cukiernię na skrzyżowaniu ulic Proszowskiej i Krakowskiej. Ojciec był utalentowanym skrzypkiem.

- Mieszkaliśmy w Słomnikach przy ul. Krakowskiej pod numerem pierwszym. W moim miasteczku przeważała biedota. My należeliśmy do grupy średniozamożnych słomniczan. Tato uczył dzieci gry na skrzypcach, a cukiernia zapewniała nam byt - wspomina Rachel.

Jej matka też wyróżniała się pośród lokalnej społeczności zdolnościami. Uczyła dzieci niemieckiego i rosyjskiego. Niektórzy z mieszkańców Słomnik pamiętają jeszcze tę rodzinę, ale jak to bywa w niewielkich społecznościach o drażliwych sprawach wolą mówić anonimowo.

- Członkowie rodziny Knoblerów byli dobrze wykształceni. W czasach, gdy kończono zaledwie podstawówkę matka Rachel władała kilkoma językami, a ojciec znakomicie grał na skrzypcach - mówi jedna z mieszkanek Słomnik.

To po rodzicach Rachel odziedziczyła liczne artystyczne talenty. Po ukończeniu żeńskiej szkoły powszechnej w Słomnikach kontynuowana naukę w hebrajskim gimnazjum w Krakowie. - Pamiętam Śpiewakównę, która uczyła nas w Słomnikach muzyki. Lubiłam ją, gdyż nie była uprzedzona do Żydów - mówi kobieta.

Przed wojną stosunki między Polakami i Żydami można było uznać za poprawne. Nie było żydowskich pogromów, ale obie społeczności czuły wobec siebie dystans, choć zdarzały się też przyjaźnie. - Rachela miała koleżankę Anielę, z którą dzieliła szkolną ławkę, zanim nakazano Żydom siadania oddzielnie - wspomina jedna z mieszkanek Słomnik.

- Babcia opowiadała mi, że gdy Żydzi świętowali tak zwane "Kucki", polscy chłopcy rzucali w ich ołtarzyki kamieniami - mówi słomniczanka.

Dziś Rachel Knobler przyznaje, że postrzega przedwojenną przeszłość przez pryzmat dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się kilka lat później.

Czas wojny i okupacji niemieckiej

- Mam przed oczami ten dzień, gdy zebrano Żydów na sło-mnickich błoniach, gdzie przebywaliśmy kilka dni. Wielu rozstrzelano od razu, a pozostałych odesłano do krakowskiego getta. Początkowo przebywała w tym gettcie również moja rodzina - wspomina Rachel. - Pamiętam, że Niemcy strzelali w ziemię. Chcieli, żebyśmy szybciej wstawali, ale niektórzy z wycieńczenia nie mogli się podnieść. Ja byłam pierwsza w szeregu. Wstałam, ale kula wystrzelona przez któregoś z Nimców odbiła się od ziemi i utkwiła w mojej stopie - mówi Rachel Knobler.

Podczas wojny hitlerowcy zastrzelili jej najmłodszą siostrę. Natomiast pozostałych członków rodziny wysłano do obozów.
- Byłam więźniem w Płaszowie, Auschwitz- Birkenau, moja mama została umieszczona w Skarżysku Kamiennej, potem znalazłyśmy się wszystkie trzy w kobiecym obozie pod Lipskiem. Gnieździłyśmy się w przepełnionych barakach. Byłyśmy brudne, zawszone, głodne. Tam doczekałyśmy do wyzwolenia przez armie radziecką - opowiada Rachel Knobler.

Tragiczny czas po wyzwoleniu

Józef Knobler, ojciec Rachel zaginął podczas wojny. Rodzina nie wiedziała co się z nim stało.

- Razem z matką i siostrą szłyśmy pieszo przez tydzień do Krakowa. Przez kilka dni nocowałyśmy w przytułku przy gminie żydowskiej. Nie można było zostać tam zbyt długo. Dlatego planowałyśmy powrót do Słomnik, ale nie miałyśmy tam własnego kąta. Jeden ze znajomych ojca, który w procesie sadowym odzyskał majątek obiecał, że będziemy mogły u niego zamieszać. Przed wojną prowadził piwiarnię. Cieszyłyśmy się, bo mogłyśmy nocować u kogoś, kogo się nie musiałysmy się bać - mówi Rachel.

To w tym czasie musiała poddać się zabiegowi wyjęcia kuli z nogi. Przyjeto ją do, szpitala. Cieszyła się, że po powrocie bedzie juz tylko lepiej. Nie było. Bo wtedy, gdy Rachel operowano nogę w Krakowie, w Słomnikach zamordowano jej matkę.

- To było straszne. Przeżyła przecież całą wojnę, obozy i prześladowanie niemieckie, a zginęła u siebie w Słomnikach. Z rąk Polaków. Do dziś jest to moje najboleśniejsze wspomnienie. Dlatego z taką niechęcią wracam pamięcią do lat spędzonych w moim miasteczku - opowiada Rachela Knobler. - Nas z siostrą też by nie oszczędzono, gdybyśmy tę noc spędzały w domu, z matką. Ale ja byłam w Krakowie w szpitalu, a siostra zatrzymała się u koleżanki Toli Olmer na ulicy Krakowskiej - mówi Rachel.

Z dwóch tysięcy słomnickich Żydów po wojnie do miasta wróciło kilka osób. - Przeżył Scyzoryk, wrócił Lis. Zostawiliśmy tu wszystko. Marzyliśmy, ze wrócimy do dawnego życia. Tymczasem, gdy przyjechałyśmy do Słomnik w naszym domu mieszkali obcy ludzie. Polacy sadzili, że zechcemy odzyskać nasze rzeczy. Zrobiło się niebezpiecznie - wspomina Rachel.

O zabójstwie matki Racheli, Scyzoryka i kilku innych było głośno w Słomnikach. - Matka Racheli zginęła przez przypadek - mówi kobieta pamiętająca tamte czasy. Ale choć od zakończenia wojny minęło ponad 65 lat, wydarzenia te są w Słomnikach nadal tematem tabu.

- Pamiętam jak zamordowali tych Żydów. W nocy na dom Scyzoryka napadło kilku mężczyzn. Widziałam, jak leżeli w kałuży krwi na podłodze. Byłam wówczas dzieckiem. Mieszkałam naprzeciwko - opowiada.

Zabójstwo matki Racheli było jednym z kilku o charakterze antysemickim. Po tych wydarzeniach Żydzi opuścili miasto, by nigdy tu nie wrócić. Rachela zatrzymała się u rodziny w Krakowie.

- Przez jakiś czas mieszkałam u wuja Pawła Knoblera przy ul. Krakowskiej. Kuzyn Lolek Knobler pomógł mi wyjechać zagranicę. Chciałam jechać do Izraela, ale zatrzymałam się w Monachium, jak się okazało na resztę życia, ale siostra do dziś mieszka w Hajfie w Izraelu - mówi Rachela Knobler.
W Monachium przydzielono jej pokój w domu niemieckiej rodziny. Między młodą Żydówką i Niemcami zawiązała się przyjaźń.

- Szrajberowie nie mieli dzieci. Przygarnęli mnie do siebie. Zapisałam się do Akademii Muzycznej w Monachium. Nie mogłam jednak chodzić na zajęcia. Dokuczała mi zraniona kulą noga. Musiałam najpierw ją wyleczyć - wspomina.

Czas pracy w Radiu Wolna Europa

W Monachium Rachela Knobler pracowała jako tłumacz w biurze Edwarda Kossoja. Była współpracownikiem Radia Wolna Europa. Śpiewała, a na antenie czytano jej wiersze.

- Weszłam w środowisko polonijne. Poznałam Pawła Kajkę, proboszcza polskiej parafii w Monachium. Śpiewałam w jego chórze. Radio Wolna Europa nadawało transmisję mszy z udziałem tego chóru - opowiada. Rachela Knobler przez cały czas komponowała.

Były to utwory klasyczne na skrzypce i fortepian. W 2010 r. wyszła płyta z jej kompozycjami w wykonaniu krakowskich muzyków: Agnieszki Monasterskiej, Bogusławy Hubisz-Sielskiej i Mariusza Sielskiego.

Muzyk Bogusława Kubisz-Sielska, altowiolista z Akademii Muzycznej w Krakowie w najbliższym czasie będzie bronić pracę doktorką na temat kompozycji Racheli Knobler na altówkę solo, przygotowaną pod kierunkiem rektora Zdzisława Łapińs-kiego. - Od ponad 20 lat jestem zafascynowana twórczością Racheli Knobler. To niezwykła postać. Pomimo, że po wojnie opuściła Polskę duchem nadal jest tutaj. Ma niepowtarzalny styl związany z jej pochodzeniem, zaszczepiony w czasach dzieciństwa. Tkwi w nim zastygły czas. Cała jej twórczość jest po to, by dać świadectwo. W Niemczech traktuje się ją jak relikwię. Jej spuścizna to proza, wiersze, utwory dramatyczne, malowidła na szkle, kompozycje muzyczne - mówi Bogusława Kubisz-Sielska.

Po wojnie Rachela Knobler tylko dwa razy była w Polsce. - Niechętnie tam jeżdżę. Wolę nie wracać pamięcią do tragicznych wspomnień. Dziś jestem obywatelką Niemiec. Nie mam do nikogo żalu, ani do Niemców, ani do Polaków. Ale wciąż pamiętam...

RACHELA KNOBLER urodziła się w latach dwudziestych w Słomniach. Przeżyła wojnę, była więźniem obozów koncentracyjnych i świadkiem dramatycznych wydarzeń. Po wojnie trafiła do Niemiec. Tam mieszka do dzisiaj. Współpracowała z Radiem Wolna Europa, komponowała, śpiewała, malowała i pisała wiersze o "swoim małym miasteczku".

Klaudia Skrężyna

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

z
zbigniew
Pani Rachelo powinna Pani pamiętać heszccze jedną żydowską tragedię powojenną w Słomnikach. Cudem przeżył wojnę pewien lekarz (dziadki,rodzice moi nie żyją i nie dowiem się nazwiska lekarza ) Otórz przyszli w nocy do niego polacy ,zabili mu żonę,syna,a jego tego lekarza nie zdołali zabić,gdyż zacią się pistolet . Po jakimś czasie ów lekarz ożenił się ze swoją gosposią polką,zmienił nazweisko na Pawłowski i opuścił miasto zbrodniarzy (ludzie wszystko kto i gdzie wiedzieli,ale popierali ostareczne rozwiąznie
(...)
Autorem cytatu stanowiącego wstęp do powyższego artykułu jest Antoni SŁONIMSKI.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie