Musieli grać lepiej niż rekwizyty

Musieli grać lepiej niż rekwizyty

Urszula Wolak, Łukasz Gazur

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Musieli grać lepiej niż rekwizyty
1/2
przejdź do galerii

©Andrzej Banaś

Uparty i nieomylny. A także prawie genialny - przynajmniej tak o sobie mówił. Przedmioty traktował lepiej niż aktorów. Bo to one były w jego teatrze najważniejsze. W dniu otwarcia Cricoteki mistrza Kantora wspominają Wacław i Lesław Janiccy
"Gdybym miał pracować z zawodowymi aktorami, musiałbym oduczyć ich grać"
Początek lat sześćdziesiątych, Krzysztofory. W surowym wnętrzu artystycznego klubu, gdzie spotkać można przedstawicieli krakowskiej bohemy, przy swoim słynnym stoliku siedzi Tadeusz Kantor. Pogrążony w myślach, nad notatkami, nie zwraca uwagi na otoczenie. Z zamyślenia wyrywa go Jacek Stokłosa - fotografik, aktor w teatrze Kantora Cricot 2, który przedstawia mu braci bliźniaków.

Kantor podnosi głowę. Mierzy nowo poznanych wzrokiem. Stwierdza: "Wy będziecie jeść makaron. Z walizki". Po czym wraca do swoich notatek. Tak zaczyna się trwająca niemal trzydzieści lat przygoda Wacława i Lesława Janickich z teatrem Tadeusza Kantora.

Do happeningu z jedzeniem makaronu chcieli się dobrze przygotować. Stawili się więc przed Kantorem w odświętnych garniturach, tych samych, w których przystępowali do egzaminu maturalnego. - Zamierzaliśmy uczynić z jedzenia podniosłą chwilę - wspomina Lesław Janicki. - Wiedzieliśmy jednak, że nie będziemy go spożywać w konwencjonalny sposób. Byliśmy właściwie obłożeni kilogramami makaronu. Mieliśmy go na głowie, ramionach, wszędzie. Jedliśmy i jedliśmy, aż mieliśmy go dość.

Sytuacja przerodziła się w coś, co Kantor nazywał "czynnością pozbawioną życiowego praktycyzmu". Pojawił się na scenie, robiąc linię podziału między artystami. Nagle nastała grobowa cisza. Reżyser stał z boku, zasępiony, nic nie mówił. Publiczność nie wiedziała, co się dzieje. Widzowie zaczęli nieśmiało wychodzić i wtedy stanęli jak wryci, przed drzwiami... zamurowanymi cegłą.

- Tak Kantor postawił ich w sytuacji bez wyjścia - mówi Wacław Janicki. Przekaz happeningu miał charakter polityczny, bo w latach 60., w sytuacji bez wyjścia, znajdowała się także Polska, zniewolona przez Rosjan, rządzona przez komunistów. Kantor wojował z władzą na swój osobliwy sposób. Innym razem wymyślił happening, w którym Jacek Stokłosa zasypywał węglem dziewczynę w stroju kąpielowym, leżącą w wannie.

- To dopiero był dla władzy policzek! Kantor bezcześcił węgiel - nasz surowiec narodowy, z którego Polska była przecież taka dumna - opowiada Wacław Janicki.

Dla Kantora, bardziej niż ludzie, liczyły się na scenie przedmioty. Poświęcał im więcej czasu niż aktorom. Krzesła, manekiny, stoliki musiały żyć tak jak postaci na scenie.

- Były przedmiotami codziennego użytku, ale wychodziły z jego duszy. Na tym właśnie polegała siła jego teatru - mówi Wacław Janicki.

Martwe rzeczy stawały się na scenie symbolami pustki, przemijania, odchodzenia, samotności. Przedmioty najlepiej oddawały estetykę teatru śmierci, który tworzył.

Artyści pracujący z Kantorem nie mieli pretensji. Traktowali to jak ambitne wyzwania stawiane im przez mistrza. - Naszym nadrzędnym celem było stać się lepszym od stolika. To dopiero było coś! - mówi Lesław Janicki.

Czasem musieli konkurować nawet z deską - wyjątkową, bo ostatniego ratunku. Stała się ona atrybutem postaci chasydów, których zagrali w "Kurce wodnej". Dwumetrowy rekwizyt został owinięty przez Kantora czarnym płótnem. I tak miało pozostać.

- Pewnego dnia weszliśmy jednak na scenę z deską poprószoną prawdziwym śniegiem. Chcieliśmy, by publiczność uwierzyła, że przyszliśmy prosto z ulicy. Nie sądziliśmy, że nasz pomysł tak bardzo zdziwi Kantora. Był przerażony: "Jak to śnieg na desce? Ale skąd? Jak?" - pytał - wspomina Wacław.

Deska tak przylgnęła do braci, że nie rozstają się z nią do dziś. W każdą rocznicę śmierci Kantora, jako chasydzi, stają na ulicy Kanoniczej, by uczcić pamięć demiurga z Krakowa.

- Jak długo tak będziecie stali? - pytamy.

- Aż zabraknie nam sił.

- A jak zabraknie jednego z Was? - drążymy.
1 3 4 »

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo