Muzyczne "Drogi do wolności"

Redakcja
(INF. WŁ.) Do niecodziennych spotkań muzycznych dziejących się w ramach Festiwalu Brytyjskiego w Krakowie należały niewątpliwie "Drogi do wolności". Na estradzie Rotundy stanęły kolejno, a później razem, dwa skrajnie różne zespoły: Trebunie-Tutki i Ngoma Africa.

Festiwal Brytyjski w Krakowie

   Pierwszy to znana, od dawna będąca w awangardzie światowej world music rodzinna grupa z Białego Dunajca, fenomenalnie muzykalna, eksperymentująca w obrębie muzyki góralskiej przy pełnym poszanowaniu jej charakteru. Występ Trebuniów, którzy nigdy nie nadużywają góralszczyzny dla zabawiania publiczności, został doceniony, muzycy bisowali.
   Ngoma Africa to zespół afrykańsko-polski uznawany za symbol integracji. Obok tradycyjnego instrumentarium (kongi, djembe, maracasy, ngongi) korzystają ze współczesnych i bardzo głośnych instrumentów. Program zaprezentowany w Rotundzie przez Ngoma Africa miał zdecydowanie charakter estradowy.
   Na koniec oba zespoły zagrały wspólnie, choć słuchając każdej z grup z osobna, nie wydawało się to możliwe. A jednak... Bisowali trzykrotnie. (AN)

O eksperymencie i tradycji

Rozmowa z KRZYSZTOFEM TREBUNIĄ

   - Rodzinny zespół Trebuniów-Tutków idzie od sukcesu do sukcesu: laury dla kolejnych płyt, dostrzegane występy na światowych festiwalach, Grand Prix za niekonwencjonalny, muzyczno-plastyczno-poetycki album "Podniesienie" - to zaledwie parę z powszechnie znanych dokonań Trebuniów. Który z sukcesów cieszy najbardziej?
   - To nie są sukcesy komercyjne, podobnie jak nie jest komercyjna nasza muzyka, więc cieszą wszystkie. Gdybym musiał wymienić jeden, pewnie byłoby to uznanie "W Sherwood" trzecim albumem 10-lecia World Charts Europe EBU. Wyboru dokonano spośród 6,5 tys. płyt, a wyprzedził nas tylko nasz idol, "Taraf de Hajduks" z Rumunii i Marta Sebestien z Węgier. Oczywiście, to wspólny sukces wszystkich uczestników tego projektu: Adriana Sherwooda i jego zespołów, chóru afrykańskiego, The Twinkle Brothers, z polskich muzyków Kiniora.
   - Czy należy rozumieć, że przyjaźń z jamajską grupą The Twinkle Brothers nawiązana u progu lat 90. trwa nadal?
   - Tak. Ostatnim dotąd naszym spotkaniem było wspólne granie na tegorocznym Przystanku Woodstock.
   - Graliście już z Kiniorem i z Sinfonietta Cracovia, z Kirgizami i z polskimi jazzmanami, z Kiniorem i z Sherwoodem, i długo by wymieniać. Czy jest ktoś, z kim jeszcze nie graliście, a chcielibyście zagrać?
   - Eksperymenty czy raczej przyjaźnie muzyczne z Kirgizami, z Jamajczykami, z muzykami polskimi i z odległych kultur, pozwoliły nam spojrzeć z dystansu na naszą muzykę - góralską, bardziej ją docenić, lepiej zrozumieć jej istotę, jej ducha w wielkim bogactwie kultur muzycznych świata.
   - Podhale na początku bez entuzjazmu przyjęło Wasze eksperymenty. Fakt, że włączył się w to Pana ojciec, Władysław Trebunia, jeden z najwybitniejszych żyjących prymistów podhalańskich, wielu potraktowało jak czystą herezję. Jak jest obecnie? Wiem, że uhonorował Was Związek Podhalan...
   - Myślę, że ludzie, którzy znają nas bliżej i ogarniają całość naszej działalności rozumieją, że eksperymentowanie nie jest celem samym w sobie, ale dzięki temu mogliśmy naszą muzykę góralską pokazać w świecie i u nas w kręgach, w których jej dotąd nie rozumiano. Zaistnieliśmy nie tylko dla siebie, ale przetarliśmy ścieżkę tradycyjnej muzyce góralskiej. Dzięki temu, że nagraliśmy płytę z Twinkle Brothers, mogliśmy nagrać naszą muzykę tradycyjną. Wcześniej producenci nie byli zainteresowani. Po tym, jak płyta nagrana z Jamajczykami została zauważona na świecie, nagraliśmy w Londynie płytę wspólnie ze starszym pokoleniem - ze stryjami, ciotkami.
   - I ta góralska płyta też poszła w świat?
   - Widziałem ją w Belgii.
   - Oficjalnie napisano, że tworzycie Nową Muzykę Góralską. Jak to rozumieć? Tym, co określa wyjątkowy charakter muzyki góralskiej, jest coś przeciwnego: jej dawność, z pięciotaktową budową frazy, z dwudzielnym metrum. Więc nowa czy góralska?
   - Wymyśliłem tę nazwę na określenie tego, co jest najbardziej u nas twórcze: tworzenie nowych motywów. Góralskich, rzecz jasna: z zachowaniem przeważnie pięciotaktowej frazy, skali góralskiej, sposobu ozdabiania, sposobu śpiewania, z eksponowaniem tradycyjnych instrumentów - piszczałki, koza, złóbcoki, trombita. 90 procent naszych nowych utworów to nuty tworzone na poważnie, gdzie rdzeniem jest stara muzyka góralska - i tak musi być. W tym wszyscy wyrośliśmy i do tego wracamy.
   Rozmawiała:
JOLANTA ANTECKA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie