Muzyka kontra reżim

Muzyka kontra reżim

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Zespół Mister X zagra dziś w krakowskim klubie KotKarola FOT. ARCHIWUM

Zespół Mister X zagra dziś w krakowskim klubie KotKarola FOT. ARCHIWUM

ROZMOWA. Igor Bancer, wokalista białoruskiego zespołu Mister X, z pochodzenia Polak, opowiada o trudnej sytuacji muzyków na Białorusi
Zespół Mister X zagra dziś w krakowskim klubie KotKarola FOT. ARCHIWUM

Zespół Mister X zagra dziś w krakowskim klubie KotKarola FOT. ARCHIWUM

Zespół Mister X zagra dziś w krakowskim klubie KotKarola FOT. ARCHIWUM

- Byliście pierwszą kapelą grającą na Białorusi chuligańskiego punka. Jak ludzie reagowali na Waszą muzykę?

- Cały półświatek punk rockowy stał przed nami otworem.
Żadnej konkurencji, tylko scena punkowa i my. Byliśmy czymś nowym. W kapeli grało dwóch łysych, a prawie nikt nie słyszał u nas wtedy o takim zjawisku jak S.H.A.R.P. (ang. Skinheads Against Racial Prejudice, czyli skinheadzi przeciwko uprzedzeniom rasowym - przyp. red.). Na początku ludzie podchodzili więc do nas z dystansem, ale jako że jesteśmy szczerzy w tym, co robimy, udało się nam przekonać do siebie publiczność.

- Czy sytuacja polityczna na Białorusi sprzyja rozwojowi sceny niezależnej?

- Nie może sprzyjać, bo w państwie autorytarnym władza stara się kontrolować jak największe obszary życia publicznego. W takich warunkach w sposób oczywisty scena undergrandowa, składająca się prawie w stu procentach z potencjalnych wywrotowców, często rzucających ze sceny hasłami antypaństwowymi, jest dla władzy zagrożeniem. Nie ma lekko. W sierpniu mieliśmy grać na festiwalu niedaleko Mińska. Było chyba z pół tysiąca ludzi, naprawdę fajne kapele. Ale jak tylko zaczął grać pierwszy zespół, niespodziewanie pojawili się milicjanci i imprezę zamknięto. Wszystko działo się w lesie, więc nalot milicji był prawdziwym zaskoczeniem.

- Nadal działasz w Związku Polaków na Białorusi?

- Tak. Byłem bardzo aktywny w ZPB przez kilka lat od 2005 roku. Przez jakiś czas pełniłem nawet funkcję redaktora naczelnego gazety ZPB. Do Związku trafiłem w okresie, kiedy zaczęły się tam największe zawirowania: odebrano Domy Polskie, bito ludzi, aktywistów wsadzano do aresztu, wszczynano sprawy karne i stawiano absurdalne zarzuty. Obecnie ZPB wciąż jest w podziemiu.

- Jak Związek radzi sobie z prześladowaniami białoruskich służb specjalnych?

- Aktywność mniejszości polskiej na Białorusi jest tym, co spędza sen z powiek białoruskiemu KGB. Ale represje nie są jawne, a nawet jeśli już, to KGB prawie nigdy nie działa otwarcie, tylko poprzez milicję, prokuraturę itp. Są tylko dwie opcje, żeby sobie z tym poradzić: zaprzestać działalności albo działać nadal, nie zważając na represje i szykany. Dla każdego człowieka o ukształtowanych poglądach wybór wydaje się oczywisty.

- W oczach przeciętnego Polaka Białoruś to kraj taki jak Polska za czasów komuny. Puste półki w sklepach, bieda...

- Tak źle nie jest. Cywilizacja Zachodu powoli do nas dociera. Jest dużo krzyczących, migających reklamami wystaw sklepowych, modnych butików. W centrum dużych miast spotkasz taką samą złotą młodzież, jak choćby w Warszawie. W weekendy kluby są przepełnione. Wszystko jest w porządku, dopóki nie przyjrzysz się sytuacji politycznej. W kwestii swobód obywatelskich jest u nas tak samo źle, jak było w ZSRR, a może i gorzej. Na dzisiejszej Białorusi mamy więźniów politycznych, w więzieniach stosuje się tortury. Obywatele są bezustannie inwigilowani. Mamy największą w Europie liczbę mundurowych (milicji i wojska) w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców. No i rządzi nami były kierownik kołchozu o zatrważającej prezencji i "ponadprzeciętnym" poziomie intelektu.
1 »

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo