Muzyka: Wydarzenia

GZL
Piotr Pławner i Marek Moś

Piątek, 5 marca, godz. 19 i sobota, 6 marca, godz. 18, Filharmonia Krakowska

Piotr Pławner, 36-letni skrzypek, należący do najlepszych swego pokolenia, który na estradzie debiutował w dziewiątym roku życia, laureat wielu konkursów i przesłuchań w kraju i zagranicą, m.in. zwycięzca w X Międzynarodowym Konkursie im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu, Międzynarodowym Konkursie w Bayreuth, w Międzynarodowym Konkursie w Monte Carlo im. Henryka Szerynga, a także 44. Międzynarodowym Konkursie ARD w Monachium, zagra w Krakowie.

Ten wyróżniający się absolwent Akademii Muzycznej w Łodzi, gdzie uczył się pod kierunkiem prof. Zenona Ploszaja, wykona na estradzie Filharmonii Krakowskiej "Offertorium" Sofii Gubaiduliny, będące koncertem na skrzypce i orkiestrę. "Offertorium" dedykowane znakomitemu skrzypkowi Gidonowi Kremerowi i przez niego prawykonane w 1981 roku w Wiedniu, jemu właśnie zawdzięcza swoją ogromną popularność. Utwór, który dziś mają w repertuarze czołowi skrzypkowie, zawsze wzbudza ogromne zainteresowanie krytyków i publiczności. Trudno się dziwić, wszak Sofia Gubaidulina, kompozytorka urodzona w 1931 roku w ZSRR, zaliczana do nurtu nowej muzyki religijnej, obok Henryka Mikołaja Góreckiego czy Arvo Pärta, jest od wielu lat ogromnie popularna na świecie, a prezentacja jej każdego utworu staje się wydarzeniem zarówno w Europie, jak i w Ameryce.

Orkiestrę Filharmonii Krakowskiej poprowadzi Marek Moś, na co dzień szef artystyczny orkiestry kameralnej AUKSO, dawniej wieloletni primarius Kwartetu Śląskiego. Dopełnieniem wieczoru będzie wykonanie VII Symfonii A-dur Beethovena, jednej z najważniejszych kompozycji w historii muzyki. Kompozycja ta, według słów Richarda Wagnera, jest "apoteozą tańca", a jego wolną część, znane wszystkim Allegretto, kompozytorzy epoki romantyzmu stawiali za wzór lirycznej zwięzłości i perfekcji. Warto posłuchać!

(AMS)

Prezent dla pań

Poniedziałek, 8 marca, godz. 20, Cafe Młynek

To będzie graficzny Dzień Kobiet. To prezent przygotowany przez Klausa Eberleina i Wojtka Kowalczyka, którzy swoją wystawę otworzą w Cafe Młynek (pl. Wolnica 7).

Tym razem czka nas spotkanie z sztuką, która opowiadać będzie o kobietach. W związku z tym nie zabraknie koloru, świetlistości, różnorodności. Będzie życie codzienne, ale i chwile wytchnienia, z dala od domowych obowiązków. Zobaczymy tu więc - dosłownie i w przenośni - wszystko, co wiąże się ze słowem "kobieta".

(ŁUG)

Matematyczna precyzja

Niedziela, 7 marca, godz. 20, Re

Od czasu muzycznej rewolucji, dokonanej przez hip-hop i techno, we współczesnej muzyce najbardziej liczy się rytm. Musieli się do tego dostosować również artyści rockowi. Efektem tego może być choćby twórczość projektu Hey!Tonal.

Jego pomysłodawcami są dwaj amerykańscy perkusiści - Mitch Cheney i Kevin Shea. Doświadczeni w graniu transowego post-rocka, postanowili w pewnym momencie popuścić wodze wyobraźni i dać upust swym improwizatorskim zapędom. Zaprosili więc do współpracy innych doświadczonych muzyków - Dave`a Davisona, Alana Millsa i Theo Katsaonisa. Każdy z członków projektu nagrał w studiu swoją partię instrumentu, które potem zostały ze sobą zmiksowane w jedną całość. W ten sposób powstał materiał na album "Hey!Tonal", porażający niesamowitą energią, płynącą z matematycznej wręcz precyzji nagrań.
Obecnie grupa wyruszyła w trasę koncertową, promującą swój debiut. Co ciekawe - dopiero występy stały się okazją, aby jej członkowie po raz pierwszy zagrali ze sobą razem w jednym miejscu i czasie. Czego zatem można się spodziewać po koncertach Hey!Tonal? "Będziemy tworzyć muzyczne opowieści, ale za każdym razem w zupełnie inny sposób" - śmieje się Cheney.

(GZL)

Kattorna Komedy powraca

Sobota, 6 marca, godz. 21, Harris Piano Jazz Klub

Mimo Zaiksowej kontroli, która nawiedziła również i Jazz Klub Harris, szukając w koncertach i jam sesions chronionych zapisów standardowych, występ zespołu Kattorna - ku uciesze publiczności - odbędzie się bez zakłóceń. Przyjadą muzycy, których połączyła "Kattorna", legendarny utwór Krzysztofa Komedy. Rozsiani po świecie artyści znaleźli czas, by spotkać się, nagrać płytę i wyruszyć w trasę koncertową. Młodzi, głodni sukcesów, w ekspresowym tempie rozbijają się w stylach muzycznych absolutnie nieograniczonych.

- Faktycznie, mamy za sobą wiele międzynarodowych nagród - mówi Grzegorz Rogala, puzonista, aranżer i kompozytor. - Studiuje w Jazz Instytut w Berlinie. Otrzymał (2005 r.) indywidualne wyróżnienie na festiwalu FAMA, stypendium Berkeley College of Music w Bostonie. Jest właścicielem statuetki "Ella" - to taki niemiecki jazzowy Oscar.

Poza nim wystąpią: Dawid Główczewski (saksofon), laureat licznych konkursów jazzowych; Łukasz Pawlik (wiolonczela, pianino); Krzysztof Szmańda (perkusja) i Max Nauta Simonsen (kontrabas).

Wiodącą postacią w kwintecie jest Pawlik. To on skomponował i zaaranżował utwory na płycie "Straying To the Moon". Zafascynowany twórczością Komedy utrzymał jego charakter, lecz z ekspresją i nawet jazz-rockowym "beatem". Studiował w USA, jest absolwentem Akademii Muzycznej w Duesseldorfie, jest również stypendystą Ministerstwa i występował w kwartecie z Branfordem Marsalisem. Główczewski to dwukrotny stypendysta Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz Uniwersytetu w Grazu, Szmańda, absolwent USC Thornton School of Music w Los Angeles, jest stałym członkiem Orkiestry Teatru Wielkiego Opery Narodowej, a Simonsen, który ukończył Akademię Muzyczną w Berlinie, jest z kolei cenionym sidemanem w wielu formacjach soulowych, swingowych, klasycznych i jazzowych.

Wykształcenie artystów jest zatem gruntowne, należy również stwierdzić, że przekłada się to na artystyczny wydźwięk. To "młodzi" - jedni z najlepszych.

Aga Stańczyk

Nieposkromione reggae

Czwartek, 4 marca, godz. 20, Żaczek

Twórczość Grubsona jest silnie zakorzeniona w hip-hopie lat 90., mimo to swoją prawdziwą drogę artysta odnalazł w muzyce reggae, ruffneck i dancehall, które okazały się dla niego idealną formą ekspresji. W marcu tego roku ruszył w trasę koncertową z okazji pięciolecia Karrot Kommando, niezależnej agencji koncertowo-wydawniczej, odpowiedzialnej m.in. za sukces promocyjny formacji Vavamuffin. Koncert, który Grubson zagra w Krakowie będzie promował również jego najnowszą solową produkcję "O.R.S.".
"O.R.S.", tytuł płyty wydanej w MaxFloRec, to skrót od Original Rudeboy Style - zadziorny i nieposkromiony klimat krążka najlepiej oddają imprezowe numery, które idealnie sprawdzają się podczas występów na żywo. Mający na koncie ogromną liczbę koncertów w kraju i za granicą Grubson, cieszy się opinią artysty o charyzmatycznej mocy zjednywania sobie publiczności. Od dawna artysta organizuje imprezy i warsztaty promujące kulturę hip-hopową wśród młodych ludzi, a jego wkład w kształtowanie się dancehallu w Polsce jest kluczowy. Czekamy więc na występ potwierdzający jego zdolności.

Joanna Plata

Nie ma letko

Sobota, 6 marca, godz. 20, klub Miejsce

Tym razem knajpa przy ul. Węgierskiej 1 rozbrzmiewać będzie "letkimi" klimatami. Będzie niszowo, subtelnie, elektronicznie i onirycznie. Wszystko za sprawą grupy Letko.

Istniejący od 2002 roku zespół, założony przez Monikę Bożyk i Grzegorza Degejdę, porusza się na styku różnych trendów muzycznych. Ich twórczość czerpie z takich gatunków jak Bristol sound czy acid jazz. W utworach często pojawiają się elementy nowej elektroniki, zaś sami muzycy przyznają się do fascynacji takimi formacjami jak: Telefon Tel Aviv, Worm Is Green, Stereolab czy Lali Puna. Ich debiutancka płyta, której nie ominęły pochlebne recenzje, zatytułowana "Many things", ukazała się w 2008 roku.

(ŁUG)

Proste piosenki

Niedziela, 7 marca, godz. 20, Żaczek

Zrobiliśmy z nimi wywiad jeszcze przed oficjalną premierą ich debiutanckiej płyty. I wyszło na nasze - wystarczyło pół roku, a cała Polska zakochała się w zespole Biff. Doceniła ich również branża, przyznając siedem nominacji do Fryderyków. W niedzielę znów zagrają w Krakowie. Choć pod obecną nazwą działają zaledwie dwa lata, mają za sobą długi okres współpracy z Pogodno. Zarówno Ania Brachaczek, jak i Hrabia Fochmann objawili swój talent na ich słynnej płycie - "Pielgrzymka psów". Kiedy jednak Pogodno poszło w stronę rozbuchanej psychodelii, założyli własny projekt, koncentrujący się na prostych i energetycznych piosenkach. Marcin Bors nadał im bardziej elektroniczny sznyt i powstała znakomita płyta - "Ano". Polecamy!

(GZL)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie