My już nie potrafimy wykrzesać z siebie prawdziwych emocji

Rozmawiała Jolanta Ciosek
Ewa Kasprzyk: To tekst penetrujący mroki ludzkiej duszy
Ewa Kasprzyk: To tekst penetrujący mroki ludzkiej duszy archiwum teatru
Rozmowa. EWA KASPRZYK o roli Marthy w spektaklu „Kto się boi Virginii Woolf?”

- Ktoś powiedział, że rola Marthy, którą gra Pani w spektaklu „Kto się boi Virginii Woolf?”, jest pisana jakby specjalnie dla Pani. Taka bliska jest Pani ta postać?

- To jest przede wszystkim genialny tekst, na taka rolę czeka się latami. A jak przyjdzie, to jest radość i lęk czy się podoła. Myślę, że fakt, iż spektakl powstał w Teatrze Polonia Krystyny Jandy, że wyreżyserował go Jacek Poniedziałek, będący też autorem świetnego przekładu, wreszcie moi znakomici partnerzy - to wszystko złożyło się na sukces spektaklu. A że ta rola jest mi bliska emocjonalnie, to prawda. Moja Martha jest kobietą pozornie silną, bardzo wymagającą, nie liczącą się z nikim. Potrafi niszczyć ludzi, jeśli uważa, że na to zasługują. Jest bardzo prawdziwa w tym, co o sobie mówi. Ten tekst jest szalenie uniwersalny, dotyczy dwóch par małżeńskich, jednej z większym, drugiej z niewielkim stażem. Ich spotkanie przeradza się w rodzaj zagadkowej, perwersyjnej i tajemniczej gry, jest swoistym ringiem małżeńskim. Bycie w związku nie jest łatwe i o tym też jest ten fantastyczny utwór. Niezapomniane kreacje filmowe stworzyli przed laty Elizabeth Taylor i Richard Burton.

- Edward Albee napisał „Kto się boi Virginii Woolf?” w 1962 roku, a odnosi się wrażenie, że jest o problemach małżeńskich dzisiejszej klasy średniej. Czy reżyser lokuje swoją inscenizację współcześnie?

- Tak, bo ten tekst jest bardzo współczesny. Nieudane związki, zwłaszcza długoletnie, zawszy były, są i będą. Nie wiem, czy to świat jest taki, czy my nie potrafimy krzesać prawdziwych emocji. Marhta - bohaterka, w którą się wcielam - winą za swoje nieudane życie, podjęte i niepodjęte decyzje, obarcza męża George’a. Skąd my to znamy? To w gruncie rzeczy jest drapieżny tekst penetrujący mroki ludzkiej duszy.

- Lubi Pani takie klimaty?

- Bardzo. Przed laty będąc w Teatrze Wybrzeże grałam w podobnym repertuarze dramatycznym. Od lat jestem związana z warszawskim Teatrem Kwadrat i biorę udział przeważnie w repertuarze komercyjnym. Stąd moje tęsknoty do takich ról, jak postać Marthy. Lubię w teatrze psychodramy, a taką przecież jest tekst „Virginii”, bo niosą ze sobą ryzyko, wyzwania, możliwość odkrywania w sobie nowych, nieznanych pokładów. Bycie na scenie przez dwie godziny daje aktorowi możliwość wykorzystania wielu środków aktorskich, co też, mam nadzieję, prezentujemy widzom. Mojego męża gra Krzysztof Dracz, z którym znakomicie się porozumiewamy i to zapewne jest też walorem spektaklu. Drugą parę grają Agnieszka Więdłocha i Antoni Pawlicki.

- Niektórzy zarzucają temu tłumaczeniu dosłowność, nadmiar ostrych sformułowań…

- Uważam, że tłumaczenie jest bardzo intrygujące i niesie ze sobą wiele dwuznaczności w tych małżeńskich grach. Tekst jest doskonale przetłumaczony na język współczesny. Jacek jest młody duchem, dynamiczny, konkretny i dosadny. Takie jest też tłumaczenie. Martha często przeklina, ale myślę, że dodaje jej to uroku. Pozbawiona wulgarności byłaby, jak jajecznica bez jaj. Ten spektakl jest bardzo ciekawie zbudowany: zaczynamy od tragifarsy, a prowadzi ona do tego, że bohaterowie w istocie stają się workami treningowymi dla samych siebie. To w gruncie rzeczy jest sztuka o miłości. A spektakl jest pikantny i niegrzeczny, w którym bohaterowie dużo piją. Muszę przyznać, że ta sztuka dużo mnie kosztuje w sensie emocjonalnym. Po tych dwóch godzinach psychodramy nie da się zejść ze sceny i przejść do codziennych zadań domowych. Trzeba zrzucić z siebie emocje, a to zwykle trwa.

- Spektakl zawiera też w sobie pewną tajemnicę…

- ... której nie zdradzajmy tym widzom, którzy nie znają tekstu. Mogę jedynie dodać, że dotyczy ona dziecka. Zapraszam wszystkich serdecznie do Opery Krakowskiej, gdzie zagramy „Virginię”, a tych z Państwa, którzy będą w Warszawie także zapraszam na „Kłamstewka” w Teatrze Kwadrat, z moim udziałem. Zabawną i zarazem mądrą komedię.

Spektakl „Kto się boi Virginii Woolf?” w reżyserii Jacka Poniedziałka, wystawiany w warszawskim Teatrze Polonia, prezentowany będzie w Krakowie gościnnie dziś o godz. 17 i 20.30 w Operze Krakowskiej.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MILA

Byłam widziałam i nie polecam -takie teksty pod budką z piwem a więc : ku...,hu.... ci..... pier.... i to bez biletu, no może nie siedząc na wygodnych fotelach, ale za darmo! KULTURA WYSOKICH LOTÓW. Aż się chce wyć-cenzuro wróć.

W
Wyskokowa raczej

Janda, Poniedziałek i Kasprzyk- "Super Duo jako Super Trio" z Wilkowyj.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3