Myślenice. Radni o szpitalnym oddziale ratunkowym. Kolejki to nie jedyny problem SOR-u

Katarzyna Hołuj
Katarzyna Hołuj
Kolejki pacjentów, ale też brak lekarzy i problemy z obstawianiem dyżurów - to tylko niektóre z problemów SOR-u w szpitalu powiatowym w Myślenicach. Dyskutowano o nich na sesji Rady Powiatu, a zaczęło się od pytania jednego z radnych.

Radny Piotr Dziadkowiec zapytał o to, czy można by poprawić sytuację na szpitalnym oddziale ratunkowym, a chodziło o przyjmowanie pacjentów. Jak dodał, nie tylko on, ale inni radni także słyszą na ten temat krytyczne głosy.

Nie bardzo wiemy jak to tłumaczyć – mówił.

Obecny na sesji dyrektor szpitala powiatowego w Myślenicach Adam Styczeń odparł, że nie zdarzyło się, żeby pomocy nie otrzymała osoba w stanie zagrożenia życia, a problem czasu oczekiwania przez pozostałych pacjentów wynika przede wszystkim z dużej liczby osób, którzy tam trafiają.

Szpitalne statystyki pokazują, że we wrześniu br. SOR udzielił świadczeń 2023 pacjentom. Z tego 512 to osoby, które powinny uzyskać pomoc na poziomie lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Lekarz POZ powinien być dostępny dla pacjentów od poniedziałku do piątku w godzinach od 8 do 18, a różnie z tą dostępnością bywa. SOR służy pacjentom w stanach zagrożenia zdrowia i życia, a więc z udarami, zawałami, urazami spowodowanymi wypadkami itd., a nie z bólami głowy trwającymi od kilku dni albo katarami. Błędne jest też przeświadczenie, że wystarczy zgłosić się na SOR, aby mieć wykonane podstawowe badania jak morfologia albo USG, które powinny być wykonane na poziomie POZ – mówi Adam Styczeń, dyrektor szpitala w Myślenicach.

Ponadto wśród pacjentów SOR tylko we wrześniu udzieliliśmy świadczeń zdrowotnych 116 osobom, które trafiły do szpitala pod wpływem alkoholu - dodaje dyrektor.

O tych ostatnich, a zwłaszcza o tych, którzy zachowują się na SOR agresywnie, pisaliśmy w sierpniu br. kiedy to jeden z takich pacjentów uszkodził aparat RTG powodując straty w wysokości blisko 30 tys. zł.

Każdy pacjent, który trafia na SOR zgodnie z systemem TRIAGE ma nadaną kategorię pilności oznaczoną kolorem. Dany kolor stanowi o tym, czy wymaga pomocy natychmiastowej czy nie, a więc czy trafi na początek kolejki czy na jej koniec.

Pacjenci będący pod wpływem alkoholu, z uwagi na doznane urazy, często trafiają na początek kolejki, przed innych oczekujących, w tym dzieci i przechodzą pełną diagnostykę, co też wydłuża czas oczekiwania pozostałych pacjentów – mówi dyrektor. - Dodam, że tacy nietrzeźwi pacjenci nierzadko nie są ubezpieczeni. Ten problem dotyczy coraz większej liczby pacjentów, którzy do  nas trafiają, nie tylko tych nietrzeźwych. Tylko we wrześniu, z tytułu braku posiadanego ubezpieczenia za udzielone świadczenia, wystawiliśmy 87 faktur do zapłacenia na łączną kwotę blisko 50 tys. zł. W skali roku ta kwota sięga ok. pól miliona złotych i spodziewam się, że będzie rosła, bo nieubezpieczonych pacjentów przybywa.

Kolejny problem to brak kadry. O nim również dużo mówiono na sesji.

Nie wiem, jak będzie za chwilę, ale dziś widzimy, że w szpitalnych oddziałach ratunkowych lekarze nie chcą pracować już za żadną cenę – mówił dyrektor do radnych.

Stawka godzinowa w SOR w Myślenicach wynosi 160 zł.

Sesja odbyła się 29 września. Dyrektor mówił do radnych wtedy, że w grafiku wciąż dziewięć październikowych dyżurów na SOR jest nieobstawionych.

Dyżur medyczny w SOR w dni powszednie zaczyna się o godz. 15 i kończy o 7.25 następnego dnia. W weekendy i święta dyżury pełnione są całodobowo.

Z uwagi na bardzo duże braki kadrowe wśród lekarzy, często w piątek nie wiemy kto będzie pełnił dyżur w sobotę – mówi dyrektor Styczeń w rozmowie z nami. - Bywa często tak, aby zabezpieczyć dyżur lekarski na SOR-ze, następuje przesunięcie lekarza z karetki specjalistycznej „S”, a jego miejsce zastępuje w zespole ratownictwa medycznego trzeci ratownik medyczny.

Na brak kadry zwracał też uwagę starosta myślenicki.

Statystyki są nieubłagalne. W pierwszym półroczu w Polsce zamknięto, a więc zlikwidowano w szpitalach więcej oddziałów niż przez cały ubiegły rok, a głównym powodem jest po prostu brak kadry - mówił na sesji Józef Tomal.

Potwierdził, że pieniądze nie są głównym argumentem w rozmowach z lekarzami.

Niektórzy nie chcą więcej pieniędzy, ale chcą mieć święty spokój, chcą mieć więcej wolnego czasu, nie robić więcej godzin nadliczbowych – dodał starosta.

O tym, że SOR jest oddział specyficznym, a praca w nim jest wymagająca także od pielęgniarek, mówi Małgorzata Kruzel, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w myślenickim szpitalu.

Biorąc pod uwagę jak różne osoby i z czym tam trafiają trzeba mieć szeroką wiedzę z różnych zakresów medycyny – mówi.

Podobnego zdania jest inna nasza rozmówczyni. Pielęgniarka mówi nam anonimowo, że specyfika pracy na SOR wymaga również dużej odporności psychicznej, dlatego nie zamieniłaby swojego oddziału na SOR.

W kwestii jak trudna jest praca na SOR, zgodni byli też wszyscy uczestnicy dyskusji na sesji. Radny Jan Bylica mówił o tym, że odwiedzając SOR dość się napatrzył m.in. na to, jak młode lekarki muszą sobie radzić z nietrzeźwymi pacjentami, i dodał, że sam nigdy nie chciałby zamienić się miejscami czy to z lekarzem czy z pielęgniarką. Zaapelował jednak, żeby poprawić komunikację pomiędzy personelem a bliskimi pacjentów, m.in. w kwestii informowania na jaki oddział trafił z SOR-u pacjent, albo jak długo będą trwały badania pacjenta na SOR-ze.

Nie chodzi o to, żeby wylewać żale, ale żeby dla wszystkich było lepiej, żeby to lepiej funkcjonowało – mówił radny Bylica.

Starosta Tomal powiedział, że w tej kwestii nastąpiła już znaczna poprawa, ale dodał też, że empatii nigdy dość, nawet jeśli zmęczenie daje się we znaki.

Dyrektor obiecał te prośby i uwagi przekazać personelowi, ale zaznaczył, żeby pamiętać, że obowiązkiem personelu jest przede wszystkim leczenie i to na tym mają się skupiać.

Poza tym należy pamiętać o jednym: żeby uzyskać informacje o leczeniu i stanie zdrowie pacjenta trzeba być do tego upoważnionym, gdyż nieprzestrzeganie tego ustawowego obowiązku rodzi konsekwencje prawne przeciwko świadczeniodawcy, czyli szpitalowi – dodał.

Dlaczego jesienią tak często chorujemy?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rhw
Ciągle czytam i słyszę brak lekarzy !

PO JASNĄ CHOLERĘ TAK WYSOKIE WYMAGANIA NA STUDIACH MEDYCZNYCH ! NIE KAŻDY LEKARZ BĘDZIE WYBITNYM NAUKOWCEM A KANDYDATÓW NA STUDIA ZA TAKICH SIĘ MA! Szczególnie mnie bawią Panie pielęgniarki po wyższych studiach, kiedyś wystarczyło liceum medyczne czy dwuletnia szkoła pomaturalna, a to dziś marnowanie miejsca na wyższej uczelni medycznej dla pielęgniarek a mogli być to lekarze których brakuje !
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie