Myślenice. Sięgnęła po najwyższy tytuł naukowy, ale nie zamierza spoczywać na laurach

Katarzyna Hołuj
Katarzyna Hołuj
Prof. Agnieszka Sobczak-Kupiec Fot. Archiwum prywatne
Myśleniczanka Agnieszka Sobczak-Kupiec właśnie otrzymała tytuł profesora nauk inżynieryjno-technicznych, a ponadto została redaktorem naczelnym czasopisma „Inżynieria Materiałowa”. Jej sylwetkę przybliżyliśmy naszym czytelnikom trzy lata temu, kiedy mając 36 lat zdobyła nie tylko tytuł profesora nadzwyczajnego Politechniki Krakowskiej, ale też tytuł „Wynalazczyni Roku 2017” i odznakę honorową „Za Zasługi dla Wynalazczości”.

FLESZ - Rząd przyspiesza luzowanie obostrzeń

Już wtedy miała na swoim koncie grubo ponad sto publikacji, w tym także w najbardziej liczących się w naukowym świecie czasopismach oraz liczne tytuły i nagrody za działalność wynalazczą. Już blisko dekadę temu została laureatką pierwszej edycji konkursu „Innowacja jest kobietą”. Potem została „Wynalazczynią Roku 2017”.
Jej kariera naukowa od początku rozwijała się w imponującym tempie, a nadany teraz przez prezydenta RP tytuł profesorki stanowi jej ukoronowanie.
Zastrzega jednak, że nie zamierza osiadać na laurach.

To nie zwalnia z tego, żeby dalej pracować i dalej się rozwijać

– mówi.

Jest absolwentką myślenickich szkół. Tutaj kończyła I LO im. Tadeusza Kościuszki, a jej wychowawca i zarazem chemik Zbigniew Murzyn zapamiętał ją jako uczennicę wyróżniającą się inwencją, wyobraźnią i wysoką kulturą osobistą.

Miała „duszę chemika”. Kiedy przeprowadziliśmy doświadczenia była wszystkiego ciekawa, o wszystko dopytywała: co będzie, kiedy zrobi się to tak, a co jeśli inaczej, czy w ogóle da się inaczej, a jeśli tak to jak. Tak właśnie zachowuje się chemik

– wspominał w rozmowie z nami.
Po liceum zaczęła studia na Politechnice Krakowskiej, a obecnie na Wydziale Inżynierii Materiałowej i Fizyki zajmuje się pracą na pograniczu inżynierii materiałowej, technologii chemicznej i nanotechnologii.
Jest zaangażowana w wiele różnych projektów naukowych. Celem jednego z nich, do którego przygotowuje się, jest stworzenie materiału gradientowego, z którego za pomocą drukarki 3D będzie można tworzyć implanty i protezy trwalsze od obecnie stosowanych.

Materiały teraz stosowane mają szereg ograniczeń, przez co żywotność wykonanych z nich elementów po umieszczeniu w ciele człowieka sięga 25 lat. Zdarza się, że te elementy obluzowują się, albo że po operacji w miejscu ich wszczepienia pojawiają się infekcje. My chcemy wykorzystać połączenie różnych technik do stworzenia materiału gradientowego, którego warstwa wierzchnia będzie miała strukturę porowatą, dzięki czemu nasza tkanka kostna będzie w nią wrastała. Poza tym chcemy, aby na powierzchni tego materiału zamknięte zostały substancje aktywne, które stopniowo uwalniając się będą wspomagać procesy regeneracyjne. To wszystko spowoduje, że rekonwalescencja pacjenta będzie krótsza, a żywotność protezy dłuższa w porównaniu do obecnie dostępnych na rynku

– mówi.

Niezależnie od tego pracuje nad powłokami kompozytowymi nowej generacji. Te nowoczesne materiały mogą zawierać w sobie różne czynniki (np. wzrostowe powodujące unaczynienie miejsca wokół implantu, substancje przeciwzapalne albo antybiotyki) i uwalniać je, kiedy implant z taką powłoką zostanie umieszczony w ciele. Wszystko po to, aby implant, czyli ciało obce, został przyjęty przez organizm jak najlepiej.

W ten sposób jako chemiczka może przysłużyć się medycynie, która od zawsze ją interesowała. I nie tylko w ten, bo od 2019 roku jest członkinią zgromadzenia Rady Misji ds. nowotworów przy Komisji Europejskiej.
Ten rok, oprócz nominacji profesorskiej, przyniósł jej jeszcze powołanie przez rektora Politechniki Krakowskiej do Rady Naukowej Centrum Doskonalenia Badań Naukowych oraz wybór na stanowisko redaktor naczelnej ogólnopolskiego dwumiesięcznika „Inżynieria Materiałowa”.
Jej przepis na sukces, który zdradziła nam już podczas poprzedniego spotkania to ciężka praca:

Nic się samo nie dzieje, trzeba do tego przyłożyć palec. Nie czekać aż zmieni się rzeczywistość, ale trzeba ją kreować i przede wszystkim nie bać się zmian.

Natomiast przepis na relaks to bieganie (ma za sobą starty m.in. w Runmageddonie), nordic walking, kontakt z naturą (często można ją spotkać np. na polanie Mikołaj i w otaczającym ją lesie, albo na Zarabiu) oraz czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie