Na formę nie narzekam

zab
Adrian Parzyszek zmienił w tym sezonie barwy klubowe, przenosząc się z Dworów Unii Oświęcim do GKS Tychy, ale znowu pokazał się na oświęcimskim lodowisku, tym razem jako reprezentant Polski, by wspólnie z kolegami przygotować się do kwalifikacji olimpijskiej, rozpoczynającej się 11 listopada w Nowym Targu.

Adrian Parzyszek

    - Trochę długo trwały zawirowania wokół mnie i Sebastiana Gonery w związku z przeprowadzką do Tychów, ale najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło. Kluby doszły do porozumienia i możemy grać. Przecież samym treningiem nie można utrzymać wysokiej formy - zauważa Adrian Parzyszek. - Jednak chyba z nią nie jest tak źle, skoro w 5 meczach ligowych strzeliłem 4 bramki - dodaje.
   Popularny "Adik" jednak nie zdobył gola w tym najważniejszym - do tej pory - dla niego meczu, przeciwko Dworom Unii Oświęcim. - Zawsze w takich spotkaniach adrenalina idzie mocno do góry - twierdzi hokeista. - Grałem przeciwko kolegom, z którymi spędziłem ostatnich 8 lat. Bardzo chciałem strzelić gola, ale się nie udało. Najważniejsze, że wygraliśmy i Tychy są liderem. Na razie nie wybiegamy zbyt daleko w przyszłość. Najpierw chcemy wejść do medalowej "czwórki", potem powalczyć o finał, a kiedy się w nim znajdziemy, dopiero..., wolę nie kończyć, by nie zapeszać - mówi zawodnik.
   Na początku zgrupowania trener Andriej Sidorenko ustawiał reprezentantów kraju "piątkami" klubowymi. - Dlatego moimi partnerami byli Artur Ślusarczyk i Sławek Krzak - mówi Parzyszek. - Trzeba się liczyć z tym, że to się zmieni, kiedy na zgrupowanie dojadą nowi zawodnicy, występujący na Zachodzie, jak Mariusz Czerkawski, Michał Garbocz czy Leszek Laszkiewicz. Z tym pierwszym jestem w stałym kontakcie telefonicznym. Ostatnio dzwonił do mnie, pytając, jak przedstawia się sytuacja "na froncie" - mówi Parzyszek, któremu podobają się treningi trenera Sidorenki. - Nie są bardzo długie, ale za to intensywne i zarazem urozmaicone - dodaje.
   Najtrudniejszym przeciwnikiem Polaków w preeliminacjach olimpijskich będzie Holandia, która awizuje w swoim składzie 12 Kanadyjczyków. - Przecież znamy ich doskonale z poprzednich turniejów mistrzowskich. Nie ma tam nowych nazwisk - twierdzi Parzyszek. - Gdyby jednak za bardzo podskakiwali, prowokując walki wręcz, to wpuści się na nich Krzyśka Oliwę i od razu nabiorą pokory - kończy żartobliwie Parzyszek.
(zab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie