Na krupy z grochem czeka cały rok

.
Zbyszek udowadnia, że grać w speed-ball można wszędzie, nawet na rynku. I wcale nie trzeba czekać do lata, zimą też można.
Zbyszek udowadnia, że grać w speed-ball można wszędzie, nawet na rynku. I wcale nie trzeba czekać do lata, zimą też można. Fot. Katarzyna Hołuj
Alfabet. Zbigniew Bizoń „zaraził” się speed-ball’em tak skutecznie, że w niedługim czasie trafił do reprezentacji Polski. Ma już za sobą występy na mistrzostwach świata i promuje ten sport wszędzie, gdzie się da. Teraz chce przekonać seniorów, że to idealna dla nich forma rekreacji.

A jak arbuz, bo ma orzeźwiający smak, dobrze gasi pragnienie i jest jednym z moich ulubionych owoców. Niestety w Polsce trudno kupić dobrego arbuza.

Bjak bliźniaki. Pod koniec lipca tego roku zostałem tatą bliźniaków. Na życzenie. Podczas ubiegłorocznej Wigilii moja żona była po pierwszych badaniach. Według USG mieliśmy mieć jednego dzidziusia. Kiedy przy wigilijnej kolacji składaliśmy sobie życzenia, do każdych dodawałem żartem: „życzcie mi bliźniaków”. Mój dziadek miał brata bliźniaka, więc było prawdopodobne, że kogoś w rodzinie spotka takie samo podwójne szczęście. W połowie stycznia żona miała kolejne badanie. Wyszła z gabinetu z uśmiechem i bez słowa wręczyła mi zdjęcie z USG, bacznie obserwując moją reakcję. Podobno miałem oczy jak spodki i po chwili dodałem tylko: „żartujesz”. Rzeczywiście byłem zaskoczony. Okazało się, że jeden dzidziuś schował się pod drugim i będziemy mieli... bliźniaki. Zaraz potem ruszyła fala telefonów do rodziny. Nikt nie chciał mi wierzyć! Chyba zbyt często robiłem sobie żarty. Tak więc zaraz po telefonie ode mnie, każdy dzwonił do mojej żony, żeby sprawdzić informację. Nasi synowie skończyli już cztery miesiące. Podobno za narodziny bliźniąt jednojajowych odpowiedzialna pod względem genetycznym jest matka dzieci. U mnie dziadek miał brata „klona”, więc w sumie nie wiemy, czyja to zasługa. Przyznam się, że mam trochę kłopot z rozróżnieniem chłopców. Tylko moja żona potrafi ich bezbłędnie rozpoznać.

C jak czekolada. Bo jest smaczna, poprawia mi humor i dodaje siły np. podczas nocnego treningu z moimi kochanymi łobuzami. Najbardziej lubię zwykłą mleczną czekoladę. Im słodsza, tym lepiej.

D jak Droginia i dom. Tam się wychowałem i spędziłem dzieciństwo. Obecnie mieszkam w Porębie. Mam nadzieję w przyszłości wrócić do Drogini i zamieszkać z rodziną w okolicy Jeziora Dobczyckiego. To mój cel, jeśli chodzi o bycie głową rodziny.

E jak Egipt. Speed-ball to sport wywodzący się właśnie z Egiptu. Pewien dziesięcioletni chłopiec trenował tam tenis ziemny pod okiem swojego ojca i ten wymyślił nowy sposób na rozwijanie refleksu chłopca. Połączył zużytą piłkę tenisową ze stojakiem za pomocą żyłki tak, aby po uderzeniu piłka mogła swobodnie obracać się dookoła stojaka. Wkrótce zauważył, że dzięki takiemu rozwiązaniu bardziej efektywnie można ćwiczyć nie tylko refleks, ale także uderzanie piłki, szybkość, kondycję i siłę. Taki właśnie był początek speed-balla, który pod koniec XX wieku rozwijał się w Egipcie, potem w innych krajach Afryki i Azji, aż zawędrował do Europy, a obecnie dynamicznie rozwija się w Polsce.

F jak folklor. Z nim związane są moje najmilsze wspomnienia z dzieciństwa. Przez 10 lat uczyłem się polskich tańców ludowych. Poznałem tradycje, stroje i układy taneczne wywodzące się z różnych regionów naszego kraju. W zespole nawiązałem przyjaźnie, które trwają do dziś. Tam też poznałem moją żonę.

G jak gadżety. Lubię robić coś własnoręcznie, testować różne pomysły. Robienie bombek choinkowych, ozdób, kartek czy innych pomysłowych gadżetów mnie wycisza. Taka manualna praca jest dla mnie równocześnie relaksem. W tym roku mam mniej czasu, jednak jak zawsze na święta muszę coś stworzyć. Obecnie próbuję zrobić bałwana z kubeczków jednorazowych i spinaczy, na którym zamontuję lampki choinkowe. Moi synowie uwielbiają patrzeć na światełka, tak więc będą mieli światełkowego bałwana z kubków jednorazowych.

H jak humor. Bo lubię jak ludzie mają dobry humor i lubię ich rozbawiać. Chętnie opowiadam kawały. W liceum swój dzień zaczynałem od znalezienia dobrego dowcipu i rozesłania go do znajomych z listy w telefonie. To było fajne, bo często przychodziły odpowiedzi „dziękuję, poprawiłeś mi humor”.

I jak Izabela. Imię mojej żony. Iza na każdym kroku mnie wspiera i podsuwa coraz to nowe pomysły. To dzięki niej poszedłem na pierwsze zajęcia ze speed-ball’u i zacząłem trenować tę dyscyplinę. Zajmowała się bliźniakami, kiedy ja wieczorami trenowałem do Mistrzostw Polski i kiedy poleciałem do Tunisu na Mistrzostwa Świata. Ale to i tak tylko mała cząstka tego co robi, bo kiedy inni się poddają, ona dalej idzie do przodu i nie poddaje się.

J jak Japonia. To kraj, który chciałbym odwiedzić z rodziną. Podziwiam pomysł Japończyków na system edukacji, w którym dzieci pierwsze lata szkoły spędzają ma naukach dobrego wychowania, odpowiedzialności, pracy i uczciwości oraz na nauce... sprzątania. Tam szkoła nie zatrudnia osoby, która by za nie odpowiadała, dbają o to uczniowie. Żałuję, że do naszych czasów nie zachowały się zapiski, jak stworzyć prawdziwe miecze samurajskie, tak ostre że potrafiły przeciąć w locie włos. Słyszałem, że stworzenie takiego miecza było bardzo czasochłonne, dlatego że nakładane były na siebie kolejne warstwy do uzyskania odpowiedniej twardości. Innym elementem kultury japońskiej są mangi, które bardzo lubię czytać. Moja żona też fascynuje się Japonią, choć zupełnie pod innym kątem niż ja.

K jak krupy z grochem. Moje ulubione danie wigilijne. Czekam na nie cały rok. Krupy to rodzaj kaszy, którą się gotuje, a następnie zostawia w nagrzanym miejscu. U mnie w domu wkładano je pod kołdrę, gdzie jak mówi moja mama, pęczniały. Następnie gotuje się fasolę (biały Jasiek) i mały ciemny groch. Gdy wszystko już jest wymieszane na talerzu, zalewamy to zimnym mlekiem.

L jak latte. To kawa, którą najchętniej piję, ale musi zostać odpowiednio przygotowana. Przez kilka lat pracowałem w restauracji i podobno „terroryzowałem” moje koleżanki-kelnerki w kwestii sposobu parzenia i podawania tej kawy.

Łjak łucznictwo. Łucznictwem zainteresowałem się po przeczytaniu książki „Zwiadowcy”. Miałem okazję postrzelać z łuku na święcie Rękawki w Krakowie, na Kopcu Krakusa. Jak na pierwsze próby, całkiem dobrze mi to wychodziło. Chciałbym kiedyś jeszcze wrócić do tego tematu. Może jak chłopcy podrosną będzie to dla mnie motywacją, aby im także pokazać tę dyscyplinę.

M jak Mazury. Zawsze chciałem pojechać na Mazury. W minione wakacje w końcu się udało. Dostaliśmy od znajomego zaproszenie na biwak. W zasadzie był to biwak ekskluzywny, bo oprócz wielu atrakcji takich jak pływanie kanu po jeziorach, nasz znajomy zapewnił nam także niezapomniane wrażenie w... saunie polowej. Była to konstrukcja ze specjalnej folii przymocowanej sznurkami i spinaczami... z patyków do pieczenia kiełbasy. Wewnątrz znajdowały się duże kamienie grzane cały dzień w ognisku. Wszyscy goście Tadka, a było ich na biwaku ok. 50, byli pod dużym wrażeniem i zgodnie przyznaliśmy temu miejscu dodatkową gwiazdkę za tę atrakcję.

N jak nuda. To coś, co mi nie doskwiera. Pracuję od poniedziałku do piątku, wieczorami trenuję speed-ball w klubie lub z bratem, albo prowadzę zajęcia. Resztę czasu poświęcam rodzinie, głównie jest to opieka nad bliźniakami, weekendowe wyjazdy do dziadków lub drobne prace w domu.

O jak organizacje pozarządowe. Moja żona jest działaczką społeczną. Dlatego też wiele rzeczy w naszym życiu toczy się wokół różnych akcji, szkoleń, projektów. W sumie już od 4 lat. Najpierw działałem jako wolontariusz. Potem zacząłem współpracować jako animator sportowy i trener speed-ball. Od ponad roku pracuję w myślenickim oddziale wsparcia dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. Ponadto rozpoczynam zajęcia z gry speed-ball dla seniorów z Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

P jak podróże. Lubię wyjeżdżać. Sporo miejsc zwiedziłem jeszcze w latach młodzieńczych. Należąc do zespołu ludowego, odwiedziłem z nim Kanadę, Chiny, Indie, Francję, Niemcy, Węgry i Serbię. Teraz mam możliwość wyjazdów zagranicznych, dzięki temu, że należę do narodowej kadry Polski w speed-ball.

R jak Rodos. Grecka wyspa, na którą zabrałem żonę w podróż poślubną. I choć jedzenie w hotelu pozostawało wiele do życzenia, zrekompensowały nam to widoki i czas spędzony na pływaniu i nurkowaniu w różnych zakamarkach wyspy.

S jak speed-ball, czyli moja pasja i sport XXI wieku. W speed-ball’u wykorzystuje się rakiety oraz specjalną eliptyczną piłeczkę na żyłce. Podstawowa zasada gry to zmiana kierunku lotu piłki, która wędruje po paraboli wokół masztu. Sport ten dzieli się na kilka konkurencji. Największą jego zaletą jest to, że w formie rekreacyjnej swoich sił w nim może spróbować każdy, od przedszkolaka po seniora. Nie trzeba dużej przestrzeni, sprzęt jest mobilny i można go kupić w przyzwoitej cenie. Mnie w speed-ball’u najbardziej urzekło to, że mogę zagrać z tatą, z czteroletnią siostrzenicą, lub ze znajomym, który ma ponad 70 lat. I wszyscy mamy z tego frajdę. Kiedy natomiast mam ochotę na większą rywalizację i piłki, które osiągają prędkość do dwóch obrotów na sekundę, jadę do klubu w Krakowie i gram z najlepszymi w kraju.

T jak Tunis i Tunezja. To miejsce, w którym po raz drugi polska reprezentacja speed-ball mierzyła się z innymi krajami podczas XXVIII Mistrzostw Świata. Na mistrzostwa przyjechały reprezentacje dziewiętnastu krajów, nasz reprezentacja liczyła 6 osób. Speed-ball narodził się w Egipcie, dlatego niepodzielnie rządzą w nim Egipcjanie i naprawdę trudno ich dogonić. W solo relay, czyli sztafecie, drużynowo zdobyliśmy czwarte miejsce, dzięki czemu udowodniliśmy, że po dwóch latach treningów jesteśmy w stanie wejść do światowej czołówki speed-balla. Mój najlepszy wynik indywidualny to piąte miejsce w super solo, w singlu byłem ósmy. Choć samego podium nie zdobyłem, jestem dumny z naszych juniorów, którzy przywieźli 5 brązowych medali w różnych konkurencjach. W Tunisie spędziliśmy 10 dni, tak więc poza turniejem mogliśmy pozwiedzać, odpocząć nad morzem, poznać inne reprezentacje. Myślę, że moja przygoda z speed-ballem dopiero się zaczyna.

U jak urlop. Odpoczynek i odcięcie się od codziennych obowiązków. Czekam szczególnie na przyszłoroczny urlop. Będą to pierwsze rodzinne wakacje w większym składzie. Chłopcy będą wtedy świętować roczek. Chciałabym je spędzić jakoś wyjątkowo. Na szczęście mam jeszcze pół roku na myślenie.

W jak „Wiedźmin”, bo lubię czytać. Szczególnie książki z gatunku fantasy. Pierwszą książką, którą przeczytałem był właśnie „Wiedźmin” i od tego czasu na wyjazdach zawsze mam przy sobie coś ciekawego do czytania.

Z jak zmora, bo ze zmorą mam dużo fajnych wspomnień. Kilka lat temu grałem epizod w amatorskim filmie o wierzeniach ludowych. Moja koleżanka grała w nim zmorę. W wierzeniach była to istota na pół demoniczna, która nocą siadała na klatce piersiowej śpiącego i wysysała z niego krew. Znajoma miała makijaż i strój przygotowany zgodnie z opisami i rysunkami zmory. A ponieważ oboje lubimy żarty, strój wykorzystywaliśmy także po zakończeniu filmu. Po to, aby odwiedzić kolegę pracującego w restauracji i złożyć u niego zamówienie, na imprezie i podczas spaceru po krakowskim Rynku. Wszystko po to, aby przez moment zobaczyć u mijających nas przechodniów najpierw wielkie zdziwione oczy, a zaraz potem uśmiech.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3