Na Oscary nigdy za wcześnie. Filmy, które mają szansę na złotą statuetkę

Aleksandra Gersz AIPZaktualizowano 
AFP/EAST NEWS
Mimo że do ceremonii rozdania Oscarów zostało jeszcze pół roku, nic nie stoi na przeszkodzie, aby już wytypować filmy, które mają szanse na te najważniejsze nagrody w świecie kina. Sądząc po opiniach, które słychać z międzynarodowych festiwali, zbliżające się miesiące będą naprawdę filmową ucztą. A nie można zapomnieć o „Zimnej wojnie”, która zdaniem wielu zachodnich krytyków ma szanse na nawet kilka oscarowych nominacji.

Sezon jesienno-zimowy to najlepszy okres dla kinomaniaków. Po letnim sezonie ogórkowym w kinach zaczyna się bowiem wysyp filmów, które narobiły szumu na światowych festiwalach i które mają w lutym szansę na garść Oscarów. Trwa Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji (w ubiegłym roku Oscara za najlepszy film otrzymał „Kształt wody”, który właśnie we Włoszech został nagrodzony Złotym Lwem), kilka dni temu skończył się Telluride Film Festival w Kolorado (w ciągu dziesięciu lat tylko jeden film, który otrzymał Oscara w głównej kategorii, nie był wcześniej wyświetlany w USA: „The Hurt Locker. W pułapce wojny”), zaczyna się festiwal w Toronto (a niepisana zasada brzmi: filmy, które wyświetlane są w Kanadzie i zebrały tam świetne recenzje, będę liczyły się w Los Angeles, jak było w przypadku „La La Land”, „Trzech billboardów za Ebbing, Missouri” czy „Pokoju”) - można już więc śmiało wskazać tytuły oraz aktorów, o których usłyszymy 24 lutego 2019 r. na ceremonii rozdania Oscarów. Tak, filmowa rywalizacja już się rozpoczęła, można zacierać ręce.

Powroty

Jednych może to rozczarować, a innych ucieszyć, ale zbliżający się sezon filmowy będzie sezonem powrotów. Powróci między innymi Damien Chazelle, reżyser „Whiplasha” (trzy Oscary na pięć nominacji w 2015 roku) oraz „La La Land” (sześć Oscarów na czternaście nominacji rok później). Jego „Pierwszy człowiek”, film o Neilu Armstrongu, amerykańskim astronaucie, który w 1969 r. jako pierwszy człowiek w historii stanął na Księżycu, miał premierę w Wenecji i został tam nagrodzony aplauzem i zachwytami krytyków. Nie ma więc wątpliwości, że Chazelle znowu zdominuje oscarowy wyścig. Według portalu Awards Watch na nominację ma także szansę Ryan Gosling, który wciela się w rolę Armstronga. To także powrót - Gosling miał już nominację za „La La Land”.

Powrócił też kontrowersyjny Grek Yorgos Lanthimos, który rozkochał w sobie międzynarodowych krytyków filmami „Lobster” (obraz był w 2017 r. nominowany za najlepszy scenariusz oryginalny) oraz „Zabicie świętego jelenia”. W tym roku reżyser sprezentował widzom „The Favourite”, kostiumową komedię, w której obsadził swoje ulubione aktorki: Emmę Stonę, Rachel Weisz i Olivię Colman. Po Oscarze za „La La Land” Stone ma szansę na kolejną nominację, podobnie Weisz (Oscar za „Wiernego Ogrodnika” w 2006 r.). Krytycy nie mają też wątpliwości, że nominację zgarnie Olivia Colman, Brytyjka uważana za jedną z najlepszych aktorek na Wyspach, ale która wciąż nie zaistniała zza oceanem. Po obejrzeniu zwiastuna „The Favourite” nie ma jednak wątpliwości, że film wyniesie ją na wyżyny sławy w USA.

Powrócił także Berry Jenkins, reżyser „Moonlight”, czyli najlepszego filmu 2017 r. (wszyscy pewnie pamiętamy, że najpierw ogłoszono zwycięstwo „La La Land”, a dopiero po chwili okazało się, że doszło do pomyłki i triumfatorem jest właśnie kameralny obraz Jenkinsa). Teraz amerykański reżyser przedstawia „If Beale Street Could Talk” - poruszającą historię młodej, ciężarnej Afroamerykanki, która w latach 70. w Harlemie walczy o uwolnienie z więzienia swojego męża, który został niesłusznie oskarżony o gwałt.

Jeśli chodzi o reprezentację Afroamerykanów na ekranie, ten rok będzie należał również do dwóch innych uznanych czarnych reżyserów. Pierwszym jest dwukrotnie nominowany do Oscara Spike Lee. Jego najnowszy film „Czarne bractwo. BlacKkKlansman” (w polskich kinach już 14 września) według wielu krytyków ma największe szanse na Oscara w głównej kategorii. To oparta na faktach historia czarnoskórego policjanta, który przenika do struktur rasistowskiego Ku Klux Klanu. W głównej roli zobaczymy Johna Davida Washingtona, syna słynnego Denzela, który ma szansę na swoją pierwszą oscarową nominację (jego ojciec ma w dorobku dwa Oscary i siedem nominacji).

Drugą historią autorstwa czarnoskórego reżysera będą z kolei „Wdowy”. Oryginalna historia czterech kobiet, które postanawiają zrobić skok stulecia, po tym, jak giną ich mężowie-przestępcy. To dzieło Brytyjczyka Steve’a McQueena, którego „Zniewolony. 12 Years a Slave” został w 2014 r. ogłoszony w Los Angeles najlepszym filmem.

Powrócą także aktorzy, którzy nominowani do Oscarów byli już w tym roku. Krytycy nie mają wątpliwości, że drugą z rzędu nominację dostanie młodziutki Timothée Chalamet (gwiazda „Tamtych dni, tamtych nocy”). Tym razem za rolę walczącego z narkotykowym uzależnieniem nastolatka w filmie „Beautiful Boy”. Nominacje mogą także zgarnąć Saoirse Ronan (w tym roku doceniona za „Lady Bird”) i Margot Robbie („Jestem najlepsza. Ja, Tonya”), które grają rywalki w filmie „Mary Queen of Scots”, opowieści o Marii Stuart i angielskiej królowie Elżbiecie I.

Zaskoczenia

Wszystko wskazuje na to, że w tym oscarowym sezonie czeka nas również kilka dużych zaskoczeń. Pierwszym jest debiut Bradleya Coopera w roli reżysera, czyli film „Narodziny gwiazdy” (to już trzeci remake kultowego w USA filmu pod tym samym tytułem z 1937 r.). Film o relacji wschodzącej gwiazdy z jej mentorem, odchodzącym w zapomnienie muzykiem country, otrzymał na festiwalu w Wenecji aż ośmiominutowe owacje. Nie chodzi jednak nawet o sam film czy Coopera, ale Lady Gagę. Kontrowersyjna piosenkarka, która coraz częściej występuje w roli aktorki (ma na koncie Złoty Glob za rolę w serialu „American Horror Story: Hotel), wciela się w „Narodzinach gwiazdy” w główną rolę i robi to ... śpiewająco. Krytycy mówią o aktorskim odkryciu i genialnej kreacji, która powinna być doceniona w przyszłym roku w Los Angeles.

Na gali Oscarów mogą też pojawić się takie nazwiska jak legenda kina, 82-letni Robert Redford (gra w swoim, jak mówi, ostatnim filmie „The Old Man and the Gun”), Nicole Kidman (nie do poznania w filmie kryminalnym „Destroyer”) czy również nie do poznania (a Hollywood uwielbia fizyczne transformacje) Christian Bale i Amy Adams, gwiazdy „Backseat”, filmu o byłym wiceprezydencie USA Dicku Cheney’u. Nie można też zapomnieć o Ramim Maleku, który wciela się we Freddiego Mercury’ego w biografii nieżyjącego już lidera kultowego zespołu Queen, „Bohemian Rhapsody”. Jeśli film nie okaże się klapą, Malek może bez wątpienia oczekiwać nominacji za najlepszą rolę męską.

Warto też pamiętać o dwóch (zupełnie różnych) filmach. Pierwszym z nich jest „Czarna pantera”, obraz, który w przeciwieństwie do reszty, mogliśmy juz oglądać w kinach kilka miesięcy temu. Ten komiksowy hit to pierwsza produkcja o czarnoskórym superbohaterze - a do tego osadzona w Afryce - która wyszła ze stajni Marvela. Mówi się, że może być ona nominowana jako najlepszy film, jednak szyki twórcom może pokrzyżować nowa kategoria, która ma pojawić się w tym roku podczas ceremonii rozdania Oscarów, a mianowicie najlepszy film popularny. Być może „Czarna Pantera” dostanie nominacje w aż dwóch kategoriach. Bardziej prawdopodobna jest jednak ta druga.

Warto też czekać na film „ROMA”, czarne-białe dzieło autora „Grawitacji” Alfonso Cuaróna. Już pojawiają się głosy, że to arcydzieło godne worka nagród.

Polski akcent
Jeśli mowa o filmach czarno-białych, to w tym roku na uznanie w Los Angeles ma inny obraz w takiej kolorystyce. Mowa oczywiście o polskiej „Zimnej wojnie”, za której reżyserię Paweł Pawlikowski dostał nagrodę w Cannes. Jeśli film zostanie wytypowany przez Polskę jako kandydat do Oscara (co dla wielu jest tylko formalnością - okaże się to w ciągu kilku dni) ma zdaniem zachodnich opiniotwórczych mediów szansę na nawet kilka nominacji.

Nominację za najlepszy film obcojęzyczny „Zimna wojna” ma raczej w kieszeni. Ale mówi się też o wyróżnieniach za zdjęcia, główną rolę kobiecą Joanny Kulig, a nawet najlepszy film. Trzymamy kciuki.

Zmiany w Oscarach. Jak będzie wyglądać przyszłoroczna gala?

Wideo

Materiał oryginalny: Na Oscary nigdy za wcześnie. Filmy, które mają szansę na złotą statuetkę - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3