Na składach opałowych w Małopolsce zachodniej są problemy z zakupem węgla przez odbiorców indywidualnych. Dostawy są ograniczone

Bogusław Kwiecień, Jerzy Zaborski, Paweł Mocny, Bogumił Storch
Przed kopalniami ustawiają się ciężarówki po węgiel, ale ten w większości trafia bezpośrednio do elektrowni
Przed kopalniami ustawiają się ciężarówki po węgiel, ale ten w większości trafia bezpośrednio do elektrowni Archiwum Gazeta Krakowska / Bogusław Kwiecień
Udostępnij:
Klienci indywidualni mają problemy z kupnem węgla na składach opałowych w powiatach Małopolski zachodniej: chrzanowskim, olkuskim, oświęcimskim i wadowickim. Dostawy z kopalń są ograniczone. Jednocześnie rosną ceny. Ludzie związani z branżą górniczą twierdzą, że taka sytuacja będzie się utrzymywać. A ci, co mają piece opalane węglem są w rozpaczy.

Kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE

Braki węgla i wysokie ceny na składach opałowych w Małopolsce zachodniej

Normalnie firma Inter-Kuk z Bolesławia miała w swoim asortymencie 10 rodzajów węgla. Obecnie dostępny jest jedynie "ekogroszek", za który trzeba zapłacić 2900 zł za tonę. Starania, aby znaleźć dostawców "kostki" czy "orzecha" na razie są bezskuteczne. W składzie opału Kęs przy ul. Partyzantów w Olkuszu za tonę węgla trzeba zapłacić od 1900 do 2300 zł.

Przed tygodniem w Andrychowie tona węgla gatunku "orzech" kosztowała od 1500 do 1700 złotych. Teraz już 1800 zł. W Wadowicach podobnie, cena "ekogroszku" sięga już 2500 zł. Cena to jedno, a drugie, gdzie go kupić?

- Mamy problem z dostawami. W ciągu jednego dnia schodzi wszystko, co sprowadzimy, a na realizację kolejnych zamówień trzeba czekać

- twierdzą właściciele składu k. Andrychowa.

Co ciekawe takich problemów, nie ma w składzie przy ul. Dworcowej w Kalwarii Zebrzydowskiej. - Orzech jest za 1700 i 1800 złotych w zależności od rodzaju, a "ekogroszek" za 2500 - 2700 zł - powiedział nam właściciel w środę, 25 maja.

Nie jest łatwo kupić węgiel także w powiatach oświęcimskim i chrzanowskim, w których działają kopalnie. - Mamy "orzech" za 1180 zł i "kostkę" za 1230, ale są to ilości ograniczone. Brakuje "ekogroszku" - usłyszeliśmy w składzie przy ul. Chemików w Oświęcimiu.

- Zapisałam się na węgiel w kopalni Janina. Sprzedaż prowadzi przykopalniana firma. Miesiąc czekałam na przydział. Udało się zdobyć Ekogroszek Jaret. Jednak jest limit 5 ton na gospodarstwo domowe

- mówi Anna Malik z okolic Oświęcimia. Było to dwa tygodnie temu.

Składy dostają ograniczone ilości "kostki" z Janiny i Sobieskiego (1180 zł za tonę) oraz "orzecha" (1120 - 1130 zł). Najbardziej deficytowym jest "ekogroszek". Sposobem na kupno opału staje się zdobycie talonów na węgiel, które otrzymują górnicy. Wtedy sprawę można załatwić „od ręki”, ale to kosztuje, szczególnie, gdy kupuje się je od pośredników. Problem nie dotyczy tylko regionu, o czym świadczą telefony z całego kraju, jakie odbierają składy w Małopolsce zachodniej.

Polska Grupa Górnicza prowadzi sklep internetowy, oferując sprzedaż po niższych cenach, ale żeby złożyć zamówienie, też trzeba mieć szczęście, bo tutaj także widać komunikat: brak towaru.

Węgla jest mało, bo spada wydobycie

W ocenie ludzi związanych z branżą górniczą przyczyną jest spadające wydobycie węgla w Polsce przy jednoczesnym wstrzymaniu importu z Rosji w ramach sankcji po jej agresji na Ukrainę, który wynosił 9 mln ton rocznie.

- Jeśli chodzi o nasze górnictwo, to nie ma inwestycji, które pozwoliłyby przynajmniej utrzymać istniejące wydobycie - zauważa Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki i ekspert branży górniczej. - Efekt jest taki, że co roku wydobycie spada o ok. 5 mln ton. Aktualnie rocznie sięga 54 mln ton, z czego jednak 11 mln jest to węgiel koksowniczy, który nie nadaje się do celów opałowych - dodaje.

Import węgla z Rosji miał zostać zastąpiony węglem z krajowych kopalń lub zakupami z innych krajów. Zdaniem Stanisława Kłysza, przewodniczącego Solidarności w Zakładzie Górniczym Brzeszcze, a zarazem członka Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność nie może to nastąpić z dnia na dzień.

- Kopalnia to nie piekarnia, gdzie dołoży się drożdży oraz mąki i można wypiec więcej chleba. Tutaj potrzebne są ogromne nakłady, aby zwiększyć front wydobywczy. Potrzeba 2 - 3 lat

- uważa Stanisław Kłysz.

W ślad za tym pojawia się pytanie, jak to będzie się miało do przyjętego przez Unię Europejską kierunku odchodzenia od węgla i nacisków z jej strony w tej sprawie. Nie można także liczyć, że szybko uda się zorganizować czy zwiększyć import z innych krajów, jak z Australia, Kolumbia czy USA.

FLESZ - Jak pozbyć się stresu w godzinę? Tę metodę stosowała NASA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie