Na widelcu była Legia, przełknięta została Cracovia

ADAM
Radość zdobywcy gola Dariusza Pawlusińskiego, debiutanta Aleksandra Suworowa i Łukasza Tupalskiego. Jak się okazało - przedwczesna. Fot. Michał Klag
Radość zdobywcy gola Dariusza Pawlusińskiego, debiutanta Aleksandra Suworowa i Łukasza Tupalskiego. Jak się okazało - przedwczesna. Fot. Michał Klag
Wiosna 1997 - to wtedy po raz ostatni na stadionie Hutnika rozgrywano ekstraklasowe mecze. Wczoraj, po prawie 13 latach, ekstraklasa wróciła na Suche Stawy za sprawą Cracovii, która w meczu inaugurującym wiosenne rozgrywki uległa walczącej o mistrzostwo Polski Legii. Uległa, choć do 68 minuty meczu wcale a wcale na taki finał się nie zanosiło. Cracovia - Legia Warszawa 1-2 (1-0)

Radość zdobywcy gola Dariusza Pawlusińskiego, debiutanta Aleksandra Suworowa i Łukasza Tupalskiego. Jak się okazało - przedwczesna. Fot. Michał Klag

EKSTRAKLASA PIŁKARSKA. Warszawianie czekali na jedną szansę, dostali dwie - dlatego w meczu na stadionie Hutnika, inaugurującym wiosenne rozgrywki, "Pasy" przegrały na własne życzenie

1-0 Pawlusiński 11, 1-1 Szałachowski 68, 1-2 Grzelak 71

Sędziowali: Tomasz Mikulski jako główny oraz Piotr Sadczuk i Andrzej Głowacki (Lublin). Żółte kartki: Baran (15, faul na Rybusie), Mierzejewski (51, przepychanka z Rzeźniczakiem), Tupalski (55, faul na Grzelaku) - Choto (26, faul na Sasze), Szala (29, faul na Sasze), Rzeźniczak (51, przepychanka z Mierzejewskim), Borysiuk (53, faul na Baranie). Czerwona kartka: Choto (27, niesportowe zachowanie). Widzów 3500.

Cracovia: Cabaj 5 - Mierzejewski 5, Tupalski 5, Wasiluk 5, Derbich 4 - Polczak 6, Baran 6 (64 Klich) - Sacha 5, Suworow 5, Pawlusiński 6 (79 Moskała) - Matusiak 4 (79 Kaliciak).

Legia: Mucha 8 - Rzeźniczak 5, Szala 5, Choto 0, Wawrzyniak 5 - Radović 5, Borysiuk 5 (75 Giza), Iwański 5, Rybus 5 (67 Szałachowski 7) - Mięciel (35 Kiełbowicz 6), Grzelak 6.

Rozpoczęcie mogło być dla "Pasów" fatalne, bo nie minęła minuta gry, a naciskany przez Marcina Mięciela Marcin Cabaj kopnął piłkę wprost do Bartłomieja Grzelaka. Nie skończyło się to źle, a za moment rozpoczęła się gra, której - biorąc pod uwagę miejsca w tabeli obu drużyn i parę ostatnich spotkań między nimi - nijak nie można się było spodziewać...

Zaskoczeniem dla legionistów musiało być ustawienie Cracovii. Piotr Polczak nie zagrał jako stoper, ale jako defensywny pomocnik - tworząc w środku boiska zaporę razem z Arkadiuszem Baranem. Dla wychwalanego jesienią pod niebiosa Mateusza Klicha zabrakło miejsca w składzie, a pojawił się w nim Aleksandr Suworow. I debiutujący w Cracovii reprezentant Mołdawii wejście miał świetne: gdy w 11 min dostał piłkę od Mariusza Sachy, bez zastanowienia huknął z 30 m. Jan Mucha tylko sparował na słupek ten silny strzał, a Dariusz Pawlusiński wprawił w euforię trzy i pół tysiąca ludzi na trybunach.

Co na to Legia? Ano nic. W 17 min drugiego gwoździa mógł jej wbić Łukasz Tupalski, lecz gdy zagłówkował po centrze z rogu, gości uratował Miroslaw Radović, blokując piłkę tuż przed linią bramkową. Za chwilę spudłował główkując Mięciel, ale to przecież "Pasy" prowadziły grę. Legioniści mieli problem, a w 27 minucie stał się jeszcze większy. Dickson Choto sfaulował bowiem najpierw Mariusza Sachę, a na dodatek wdał się w dyskusję z sędziami - głównym i liniowym. Temu drugiemu w końcu pokazał gest, za który zapłacił czerwoną kartką.

Do końca pierwszej połowy Cracovia rozgrywała piłkę spokojnie, nie atakowana przez rywali na własnej połowie. Brakowało "Pasom" jednak stanowczości, nie było chętych do strzelania (przyblakł Suworow, choć miał jeszcze okazję w 43 min, ale zatrzymał się na Szali). Okres wyraźnej tzw. optycznej przewagi Cracovii zamknął w końcu mocnym uderzeniem Marek Wasiluk. Była 45 min, Jan Mucha wybił piłkę nad poprzeczkę.

- Powiedziałem w przerwie zawodnikom, że jak nie wygracie, to pół Krakowa będzie z was się śmiało - przyznał w przerwie Orest Lenczyk. Trener Legii Jan Urban zdradził: - Ja swoim piłkarzom przypomniałem, że zawodników Cracovii jest nie o trzech, ale tylko o jednego więcej.
Po przerwie Legia nie trzymała się już tak kurczowo własnej bramki. Efektem tego były groźne akcje krakowian, bardzo groźne, bo kończone strzałami w obramowanie bramki. W 50 min na pozycji środkowego napastnika znalazł się... Polczak, i kopnął piłkę obok Muchy, ale tylko w słupek. W poprzeczkę "przyładował" natomiast w 66 min Sacha, uderzając z 12 m po podaniu Pawlusińskiego.

Nie da się jednak ukryć, że warszawianie w tym momencie już nie tylko przyglądali się poczynaniom Cracovii. Czujność Cabaja sprawdził strzałem z dystansu Ariel Borysiuk, pojawiły się wrzutki z bocznych sektorów. Nieszczęście "Pasów" zaczęło się jednak w momencie, gdy na boisku pojawił się Sebastian Szałachowski.

To były trzy minuty, które wstrząsnęły Cracovią, całkowicie zmieniając ocenę jej występu i - co istotniejsze - wynik. Zabójcze okazały się dwie kontry Legii, w obu wziął udział Szałachowski. Za pierwszym razem wykorzystał podanie od Tomasza Kiełbowicza, też rezerwowego, którego Jan Urban wprowadził pod koniec I połowy, by wzmocnić defensywę po czerwonej kartce Choto. "Kiełbik" mocno popracował jednak także w ofensywie, a w bramkowej akcji łatwo ograł Łukasza Mierzejewskiego, z czego pewnie nie ucieszył się obserwujący mecz selekcjoner Franciszek Smuda. Wracając jednak do Szałachowskiego - to on popisał się wyśmienitym podaniem, po którym Grzelak przelobował Cabaja i trybuny zamilkły. Bo Cracovia w tym momencie przegrała wygrany mecz. - Wygrała drużyna, która czekała na jedną szansę. Okazało się, że dostała też szansę drugą - wzdychał Lenczyk. Między wierszami dał do zrozumienia, że kluczowym momentem było zejście z boiska Barana, którego zastąpił Klich. Cztery minuty potem "Pasy" straciły pierwszą bramkę.

Przy stanie 1-2 była jeszcze okazja Polczaka, znów jako napastnika. Znakomitą interwencją, nie pierwszy raz, popisał się Mucha. - Nie pamiętam z jesieni meczu, w którym mielibyśmy tyle sytuacji - komentował Lenczyk.

TOMASZ BOCHENEK

Jak padły bramki

1-0 Aleksandr Suworow strzelił z prawie 30 metrów, Jan Mucha kozłującą piłkę sparował na słupek, a nadbiegający Dariusz Pawlusiński z bliska wbił ją do celu.

1-1 Kontra Legii lewą stroną, Tomasz Kiełbowicz ograł tuż przy bocznej linii Łukasza Mierzejewskiego, zacentrował na środek pola karnego, a Sebastian Szałachowski przyjął piłkę i strzelił.

1-2 Tym razem obronę Cracovii zaskoczył znakomitym podaniem Szałachowski - do piłki wybiegł za plecy stoperów "Pasów" Bartłomiej Grzelak i z 15 m przelobował Marcina Cabaja.

Na ratunek drugi Mołdawianin

Janusz Filipiak, prezes Cracovii: - Przegraliśmy na własne życzenie. Przy tylu sytuacjach trzeba strzelić jakieś bramki, inaczej tak to się kończy. Aleksander Suworow sporo wniósł do drużyny, ale już w drugiej połowie grał słabiej. Mogę jednak zdradzić, że pracujemy nad pozyskaniem jego rodaka, Georgija Owsjannikowa. Jesteśmy na dobrej drodze i myślę, że będzie on zawodnikiem Cracovii. (ADAM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie