Na własne oczy

Redakcja
Udostępnij:
Zbigniew Boniek: - Czasem muszę działać z zaskoczenia

Kto nie gra w klubie, nie ma miejsca w reprezentacji

Zbigniew Boniek: - Czasem muszę działać z zaskoczenia

Kto nie gra w klubie, nie ma miejsca w reprezentacji

   Trener-selekcjoner Zbigniew Boniek nadal wojażuje po Europie. Podgląda, na boisku, potencjalnych kandydatów do reprezentacji Polski.
   - Gdzie Pana teraz złapałem?
   - Wy, dziennikarze wszystko chcecie wiedzieć. Nie chcę do końca zdradzać wszystkich szczegółów mojego planu. Czasem dobrze jest działać z zaskoczenia, czy obserwowany przeze mnie piłkarz zawsze musi o tym wiedzieć? A gdzie jestem? Akurat we Włoszech...
   -Prasa pisze, że wyszukał już Pan co najmniej dwóch pewnych kandydatów do reprezentacji, bramkarza Kowalewskiego grającego w Doniecku i Ratajczyka z Austrii Wiedeń...
   - Panowie, tylko spokojnie. Jeszcze nie ma kadry. To, że wyraziłem o kimś dobrą opinię, nie przesądza sprawy. Po meczu Lens - Wisła we Francji wyraziłem się pochlebnie o młodym piłkarzu krakowskim - Strąku. Powiedziałem wyraźnie, że ma zadatki na dobrego piłkarza. A potem czytam w "Przeglądzie Sportowym" i "Tempie", że Boniek znalazł kandydata do reprezentacji. Ja jestem w tej chwili na etapie poszukiwań graczy do kadry. Działam inaczej niż Jurek Engel. Każdego potencjalnego reprezentanta chcę zobaczyć na własne oczy. Nie można przecież budować reprezentacji na wiadomościach z Internetu czy nawet na podstawie kasety wideo. Trzeba zawodnika zobaczyć - jak zachowuje się na boisku, nie tylko w momencie kiedy ma piłkę. Jak się ustawia, jak przewiduje pewne sytuacje? Dobry piłkarz to taki, który ma intuicję, szybciej niż inni potrafi reagować na boiskowe wydarzenia. Dlatego tak dużo jeżdżę po Europie i będę jeździł nadal. To samo robi drugi trener reprezentanci Stefan Majewski.
   - Ma Pan w Europie wielu kolegów - trenerów...
   - Tak, to też ułatwia mi pracę. W Doniecku mogłem porozmawiać z włoskim szkoleniowcem Scalą. Cenię go, wiem, że jeśli Kowalewski i Lewandowski będą grali w podstawowym składzie, to mogę liczyć na tych piłkarzy. Kowalewski bronił w ligowym meczu nieźle, choć zawinił jedną z bramek. Ale widać, że jest szybki, dynamiczny. Może być dobrym uzupełnieniem Dudka i Majdana. Lewandowski nie wbiegł na boisko w podstawowym składzie. Ale w Szachtarze mają bardzo szeroką kadrę, niełatwo tam przebić się do pierwszego zespołu. Z tego, co się dowiedziałem, Lewandowski gra w niektórych meczach, na ogół ze słabszymi rywalami. Jeśli będzie grał na stałe w zasadniczym składzie Szachtara, to może być brany pod uwagę.
   - Rozmawiał Pan we Francji z Jerzym Dudkiem...
   - Tak, uważałem, że jest taka potrzeba. Chciałem zorientować się, jak nieudany mundial wpłynął na psychikę Jurka, czy nadal jest gotów bronić w reprezentacji. Dudek oświadczył, że gra w reprezentacji nadal go interesuje. Jeśli więc będzie w formie...
   - W Wiedniu oglądał Pan mecz Austria - Graz i podobno wysoko ocenił Pan grę obrońcy Ratajczyka?
   - Tak, Ratajczyk zaprezentował walory, których oczekuję od obrońców. Jest szybki, zdecydowany, dobrze kierował obroną. Zamierzam grać w reprezentacji trójką obrońców, potrzebuję więc zawodników bardzo sprawnych, nie bojących się pojedynków jeden na jeden. Takim graczem może być "Rataj". W Austrii wpadłem na mojego starego znajomego Austriaka Prohaskę, który grał we Włoszech, ja w Juventusie, on w Romie. Potem ja przeszedłem do rzymskiego klubu, z którego on odszedł.
   - A Gilewicz? Niektórzy dziennikarze dopominają się o tego napastnika?
   - Wiem jak gra Radek, dużo biegał, strzelał, zdobył gola. Ale w ataku mam stosunkowo duży wybór, Olisadebe, Żurawski, Kryszałowicz, Marcin Żewłakow, będę próbował Wichniarka, którego w sparingu oglądał Stefan Majewski. Czy stawianie na gracza ponad 30-letniego ma jednak sens?
   - Podobno w Norymberdze bardzo wysokie oceny zbiera Tomasz Kos?
   - Będzie przez nas oglądany. Powtarzam jeszcze raz - chcę zobaczyć jak najwięcej zawodników. Interesują mnie tylko ci, którzy grają, a nie siedzą na ławce rezerwowej. Stawiam sprawę jasno - kto nie gra na co dzień w swoim klubie, powołania do reprezentacji nie dostanie. Wiem, że są kluby, w których naprawdę bardzo trudno, z uwagi na szeroką i wyrównaną kadrę, przebić się do podstawowej jedenastki. Może się więc zdarzyć, że zawodnik grać bedzie np. co drugi mecz, lub w niepełnym wymiarze. Ale nie 5-10 minut, musi to być 60 minut. Wtedy mogę go brać pod uwagę.
   - Kilku graczy się Panu wykruszyło, odpadł po ciężkiej kontuzji Krzynówek, nie wiadomo co z Olisadebe...
   - Krzynówek nie zagra co najmniej pół roku. Co do Olisadebe, to najgorsze jest to, że zamiast trenować, szuka ciągle klubu. Musi grać w Panathinaikosie, bo inaczej nie dostanie powołania do kadry.
   - Kiedy wraca Pan do kraju?
   - Jeszcze mam w planie kilka spotkań, myślę, że zajmie mi to około tygodnia. Potem zacznie się u nas liga i trzeba będzie więcej czasu poświęcić naszym drużynom. Czasu mam niewiele, bo przecież 21 sierpnia czeka nas towarzyski mecz z Belgią w Szczecinie.
   - Czy po kilkunastu dniach pracy widzi Pan szanse na stworzenie mocnej reprezentacji? Jest Pan optymistą?
   - Zawsze byłem i jestem optymistą. Mam pozytywne nastawienie.
   - Nie żałuje Pan godzin spędzonych w podróży?
   - Porwało mnie to zadanie. To fascynujące wyzwanie.
Rozmawiał: ANDRZEJ STANOWSKI

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie