MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Najgorsze słodycze? To na pewno żelki! To trzeba wiedzieć o gumowych misiach i witaminach do żucia

Anna Rokicka-Żuk
Anna Rokicka-Żuk
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Są z nami już sto lat i nie przestają być popularne. Zbyt mało osób wie jednak, jak i z czego powstają. Wiadomo, mają sporo cukru jak inne słodycze, ale z punktu widzenia dietetyki to jeden z najgorszych produktów dla zdrowia. Co jednak może być groźnego w gumowym misiu? Sprawdź.

Spis treści

Z czego są żelki?

Żelki to słodycze zrobione z syropu glukozowego i innych dodatków cukrowych oraz żelatyny wieprzowej, rzadziej wołowej czy rybiej. Większość rodzajów nie nadaje się więc dla wegetarian i wegan, choć są też rodzaje zagęszczane skrobią (kwaśne żelki) i owocową pektyną. Dostępne są ponadto wersje bez cukru.

Kolorowe gumowe żelki misie
Żelki gumowe misie to prototyp słodyczy, które jemy do dziś mikroman6/Getty Images

Najbardziej klasyczny rodzaj żelków to Gummibäre, czyli gumowe misie. To właśnie pierwszy produkt tego typu, stworzony przez niemieckiego cukiernika w 1922 roku. Do dziś właśnie takie złote gumisie firmy Haribo należą do najpopularniejszych słodyczy na świecie.

W klasycznych żelkach pierwsze składniki na liście to syrop glukozowy i cukier; później pojawia się także dekstroza, fruktoza i cukier inwertowany. To wszystko źródła cukrów, tak samo, jak soki i koncentraty owocowe, które obok aromatów dodają im smaku i zapachu (a także koloru). Oprócz żelatyny jest jeszcze kwas cytrynowy i woski, m.in. pszczeli.

Jest to skład produktu utraprzetworzonego (UPF), a w grupie tej żelki też nie wypadają najlepiej i dietetycy mają do nich liczne zastrzeżenia.

Sprawdź: Ciągle masz ochotę na słodycze? Tak zahamujesz apetyt

Czy żelki są zdrowe?

Żelki to klasyczne słodycze, nie są więc zdrowe. Tak naprawdę jako produkt ultraprzetworzony należą do najbardziej niezdrowej kategorii żywności, której spożycie powiązano z rozwojem ponad 30 problemów zdrowotnych. To także całkowicie puste kalorie, gdy żywność dostarcza energii, ale nie ma w niej związków odżywczych.

Ponieważ żelki prawie w całości, o w prawie 80 procentach składają się z węglowodanów, mają wysoki indeks glikemiczny – IG wynosi aż 72. Znaczy to, że po ich zjedzeniu następuje skok glikemii, a potem glukoza szybki we krwi spada do poziomu wywołującego uczucie głodu. W ten sposób słodycze napędzają apetyt i nadmierne spożycie kalorii, prowadząc do tycia i zaburzeń metabolicznych.

Zobacz też: Szkodliwe substancje pomocnicze Są w lekach i większości suplementów diety

W porcji 100 g żelków jest aż 359 kcal oraz 7,7 g białka pochodzącego z żelatyny. Choć wydawałoby się, że to korzystny i pożądany składnik, wcale tak nie jest. Choć mówi się o niej jak o kolagenie, w rzeczywistości to zdegradowany, przetworzony chemicznie i nienaturalny już związek.

W dodatku żelatyna to białko niepełnowartościowe, w którym brakuje niektórych niezbędnych aminokwasów, nie jest więc dobrym budulcem w organizmie. Niestety, jedzona w większych ilościach może upośledzić wykorzystanie białek w organizmie.

Żelatyna powstaje z surowców zawierających kolagen w procesach prowadzony z udziałem kwasów i w wysokiej temperaturze. To warunki powodujące rozpad aminokwasów, a także powstawanie szkodliwych produktów ubocznych degeneracji białek, które stają się częścią produktu końcowego. Stąd żelatyna może wywoływać reakcje alergiczne.

Są jeszcze inne wady jedzenia żelków. Te zawierające żelatynę wołową mogą stanowić potencjalne źródło prionów, które wywołują chorobę neurologiczną znaną jako BSE. Natomiast pozbawione żelatyny kwaśne żelki mają katastrofalny wpływ na zęby. Wysoka zawartość kwasów organicznych, która aż wykrzywia usta, przyczynia się do rozpuszczania szkliwa. Prowadzi to do jego nadwrażliwości i sprzyja rozwojowi cukrzycy, po kwasy występują w połączeniu z dużą dawką cukrów, a produkt łatwo okleja zęby i na nich pozostaje.

Jak się robi żelki?

Żelki robi się z mieszanki surowców, z której formuje się indywidualne kształty, wlewając na gorąco do foremek. O ile sposób ich wytwarzania to nic specjalnego, warto zwrócić uwagę na to, jak powstaje składnik decydujących o ich żelowej konsystencji.

Żelatyna jest wytwarzana z odpadów zwierzęcych, głównie skór i kości, choć do produkcji wykorzystuje się także chrząstki stawowe, więzadła, rogi i kopyta. Jakość surowca jest przy tym nieznana.

Produkcja żelatyny ma wiele etapów, od maceracji kości, moczenia w kwasie solnym i płukania, przez ekstrakcję w wysokiej temperaturze, filtrowania, dejonizację, mikrofiltrację i sterylizację, po suszenie i mielenie.

Tak przetworzony produkt nie ma naturalnych cech ani wartości w porównaniu z domowymi produktami kolagenowymi, takimi jak np. galareta typu nóżki czy rybia, a także rosoły kolagenowe. Jedzenie żelków nie przysporzy nam dobroczynnego dla urody kolagenu, a jedynie dodatkowych kilogramów i wyprysków skórnych, jakie wiele osób miewa po żelatynie i nadmiernych dawkach cukru.

Jest jednak alternatywa – zdrowe żelki owocowe, jakich jest coraz więcej w sprzedaż. Choć są trzeba za nie zapłacić nawet wielokrotnie więcej niż popularne żelki z najtańszych składników, naprawdę warto. Bazują na sokach i przecierach owocowych, nie zawierają dodanego cukru ani żelatyny, tylko korzystną dla organizmu pektynę.

Nie trzeba jednak kupować sklepowych produktów. Żelki można też łatwo zrobić w domu.

Czy warto jeść żelki witaminowe i podobne suplementy diety?

Żelki witaminowe i z innymi dodatkami, np. na sen z melatoniną czy z kannabidiolu (CBD), to popularny rodzaj suplementu diety, zwany też witaminami do żucia. W takiej formie są bardziej przystępne dla dzieci, które np. nie chcą łykać tabletek. Pomimo oczywistych zalet, takich jak przyjemny smak czy wygoda, mają jednak swoje wady.

Pierwszym problemem jest ich atrakcyjność, która w niejednym przypadku (zwłaszcza bez niezbędnego nadzoru rodziców albo samokontroli) i prowadzi do zjadania więcej niż jednej sztuki naraz. Tymczasem pojedynczy żelek to całodzienna dawka witamin, której nie należy przekraczać. W tym przypadku to bardzo łatwe i może doprowadzić do powikłań związanych z przedawkowaniem zwłaszcza niektórych składników. Należą do nich zwłaszcza witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, takie jak wit. A, D, E i K.

Czytaj: Nadmiar witamin może powodować raka

Eksperci argumentują ponadto, że przyjmowanie witamin nie musi wcale wiązać się z niepotrzebnym spożywaniem cukru, którego we współczesnej diecie jest za dużo (każdy żelek to porcja 2-8 g cukrów), a także stosowanych w żelkach dodatków.

Żelki witaminowe częściej zawierają sztuczne aromaty, by zamaskować smak dodanych związków odżywczych. Nie mają też substancji wiążących, przez co ich wchłanianie może być gorsze niż w przypadku suplementów w tabletkach czy kapsułkach. Z tego powodu należy przyjmować je z jedzeniem – a nie tak, jak robi to większość osób, czyli w biegu.

Co więcej, składniki aktywne w żelkach ulegają rozkładowi szybciej niż w klasycznych suplementach diety. Wielu producentów dodatkowo zwiększa więc zawartość witamin i innych związków, by zrekompensować późniejsze straty. To sprawia, że w świeżo wytworzonych żelkach jest ich za wiele, a w tym długo przechowywanych – za mało.

Szczególnie groźna jest ta pierwsza sytuacja, gdy nadmiar witamin (a także żelaza i cynku) powoduje wymioty, ból brzucha i biegunkę. Przedłużone działanie zbyt dużych dawek składników żelków może prowadzić do uszkodzenia wątroby, a także sprzyja rozwojowi nowotworów.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Stronę Zdrowia codziennie. Obserwuj StronaZdrowia.pl!

Źródła:
Dodaj firmę Autopromocja

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Najgorsze słodycze? To na pewno żelki! To trzeba wiedzieć o gumowych misiach i witaminach do żucia - Strona Zdrowia

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski