Najgorszy mecz w życiu

Redakcja
ROZMOWA. Milos Kosanović, obrońca Cracovii, był wielkim pechowcem spotkania z Ruchem. To jego gol samobójczy przesądził o wygranej chorzowian.

Gdybyście osiągnęli w Chorzowie chociaż remis, to pewnie nie byłby Pan tak załamany jak w przypadku porażki, za którą pewnie czuje się Pan najbardziej odpowiedzialny...

Na pewno nie ma się z czego cieszyć. Co mam powiedzieć? Naprawdę nie wiem. Nie chciałem tego zrobić. Niestety, dopadł mnie pech i strzeliłem tę bramkę samobójczą. Zrobiłem też karnego, choć z mojej perspektywy nie było go, ale nie jestem sędzią... Co zrobić?

Przy straconej bramce na 2:3 była kumulacja pecha, bo najpierw był strzał Damiana Dąbrowskiego w słupek, a następnie Pańska wyjątkowo pechowa interwencja.

Nie wiem, jak to ocenić. Zaskoczyła mnie ta piłka, zabrakło refleksu, nie wiem, jak to wytłumaczyć.

Przeszedł Pan w tym meczu drogę z nieba do piekła, najpierw strzelił Pan gola na 1:0, a w końcu - samobójczą bramkę

Dobrze się zaczęło, ale miałem po prostu pecha. Patrząc na naszą grę, wydaje mi się, że dobrze to wyglądało. Niestety, po czerwonej kartce dla rywala niepotrzebnie się cofnęliśmy na naszą połowę do obrony, a w ogóle to nie było potrzebne. Powinniśmy ruszyć zdecydowanie na rywala i spróbować stwarzać sobie sytuacje bramkowe, ale nie wiem dlaczego znowu się cofamy i pozwalamy na to, by to Ruch miał sytuacje bramkowe.

Może gdzieś podświadomie uwierzyliście, że skoro gracie w przewadze, to już nic złego nie może się wam stać, że może was czekać tylko zwycięstwo?

Nie wiem jak pozostali zawodnicy, ale ja na pewno tak nie myślałem. Moja wina była taka, że strzelam "samobója" i jestem głównym "aktorem" tego meczu.

Szybko po tej klęsce z Lechem Poznań potrafiliście się podnieść, graliście całkiem nieźle na początku spotkania, do czasu jednak.

Udało się nam na początku, ale co z tego, skoro wracamy do Krakowa bez punktów. Przegrywamy kolejny mecz. Mamy teraz bardzo ciężki okres, mam nadzieję, że skupimy się na następnych spotkaniach i w końcu wygramy. Musimy podziękować naszym kibicom, bo podczas tego meczu też nas mocno wspierali. Nawet jak przegrywaliśmy, to nas dopingowali, nie było żadnego złego słowa. Mam nadzieję, że teraz się postaramy i będzie nam wychodziło wszystko, bez żadnych pechowych sytuacji i spróbujemy następne spotkanie wygrać dla nich, bo zasługują na to.

Jesteście drużyną, która najlepiej z całej ligi poczyna sobie na wyjazdach, szkoda tej serii...

Szkoda, wielka szkoda, bo wiadomo jak gramy. Myślę, że stać nas z pewnością na znacznie lepsze wyniki niż te, które mamy. Ale oby nie było już pecha.

Pamięta Pan ze swojej kariery takie spotkanie, równie pechowe, w którym strzelałby Pan celnie na swoje nieszczęście do obu bramek?

Nie pamiętam, to najgorszy dzień w moim piłkarskim życiu. Co mogę powiedzieć? Tylko mogę wszystkich przeprosić.

Macie mało czasu do meczu z Lechią Gdańsk, który odbędzie się już w środę. Nie będzie można długo rozpamiętywać porażki, może więc pokażecie wreszcie kibicom u siebie, że potraficie wygrywać też na własnym stadionie? Do tej pory "na własnych śmieciach" poczynacie sobie bowiem najgorzej w całej lidze.
Dobrze, że gramy teraz mecz. Jesteśmy gospodarzem, musimy się wreszcie pozbierać i starać się myśleć pozytywnie. Ten mecz jest już za nami, jest następny, trzeba walczyć, bo inaczej nie będzie wyników. Musimy się skoncentrować, a myślę, że wtedy wszystko będzie w porządku.

Rozmawiał JACEK ŻUKOWSKI

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie